Ogólne narzekania na młodsze pokolenie trwa od czasów Homera, więc kiedy słyszę, że dzisiejsza młodzież zmieniła się na gorsze, nie ma już autorytetów, za to chamstwo się szerzy – to myślę, że i tak, i nie.
Rzeczywiście – o tym, żeby trzasnąć nauczycielowi drzwiami przed nosem, nawymyślać księdzu, pokazać modny, a niegrzeczny gest wychowawcy – dawniej nie słyszano, teraz się zdarza. W gimnazjum sąsiadującym z moją redakcją poleciały ostatnio ławki i krzesła z okien, bo młodzież się z jakiegoś powodu zdenerwowała. Istnieją więc przypadki, którym potrzebny kurator, a nie kurs o relacjach. Ale jest całe multum normalnej, fajnej młodzieży – nienauczonej korzystać z tego, że żyje w grupie. Przyjaźnić się, kochać, lubić, osiągać swoje cele – ale nie ranić. Negocjować bez awantur. Szanować się wzajemnie. Spróbujmy o to powalczyć w maju.
– Co pan właściwie robi? – zapytali uczniowie Marshalla Rosenberga, gdy ów światowej sławy mediator i psycholog odwiedził pewną szkołę.
– Poskramiam szakale – odpowiedział.
– Eeee…
– Mam na myśli ludzi, którzy mają problem z porozumiewaniem się. Krytykują, złośliwią, kłócą się… Znacie takich?
Jasne: szakalami okazali się natychmiast: „moja siostra, pani od polskiego, mama”, a czasem… ja sam. Tym razem więc o poskramianiu szakali, nie tylko metodą Rosenberga.
Aby zobaczyć pełną wersję artykułu
Zamów prenumerateBEZPŁATNY EGZEMPLARZ - SPRAWDŹ!
Aby upewnić się, że warto zamówić nasze czasopismo, nie musisz wydawać pieniędzy.
Pobierz przykładowy numer
Nasi eksperci odpowiadają na Państwa pytania do skutku! To Państwo decydujecie kiedy uznać problem za skutecznie rozwiązany!
Zadaj pytanie