Przeczytaj bezpłatny numer czasopisma,

które pomaga pedagogom w
codziennej pracy i śledzeniu
zmian prawnych

Klockownia

Dr Piotr Winczewski

 

Nowe, nowsze, najnowsze

Nauczyciele i pedagodzy nieustannie poszukują jeszcze atrakcyjniejszych form prowadzenia zajęć od stosowanych dotychczas. Sale lekcyjne okazują się jednak zbyt ciasne do zrealizowania wielu z ich pomysłów. Dlatego współczesne lekcje często odbywają się nie tyle poza tradycyjną pracownią, co wręcz poza budynkiem szkoły. Wyścig na przeniesienie zajęć w coraz bardziej zaskakujące miejsca trwa. „Zielone szkoły” stały się czymś tak powszednim, że dziś już organizowanie ich trudno reklamować jako atut placówki. Kilka lat temu za szczególnie atrakcyjne uchodziły „białe szkoły” – kilkudniowe zimowe wypady w góry połączone nie tylko z zabawami na śniegu, ale także pierwszymi próbami jeżdżenia na nartach.

Od paru lat na topie są działania przybliżające dzieciom naukę przez wielkie „N”. Szeroką ich ofertę przygotowują nie tyle muzea, ale także eksperymentatoria – laboratoria otwarte na zainteresowania dzieci. Można przyjrzeć się w nich doświadczeniom przeprowadzanym przez prawdziwych naukowców i… specjalistów marketingu. Czasem nawet same dzieci wcielają się w role fizyków lub chemików, bo pozwala się im na samodzielne przeprowadzanie atrakcyjnych wizualnie doświadczeń. Zajęciom takim towarzyszą wykłady „Uniwersytetów dla dzieci” i adresowane do nich pikniki naukowe.

Takie poszerzenie oferty edukacyjnej polskich szkół wpisuje się w światowe trendy. Obejmuje się je ramowym określeniem „edukacja nieformalna Charakteryzuje ją większa swoboda uczniów; rozgrywa się ona poza tradycyjną klasą” . Choć nie wystawia się wtedy ocen, to i tak uczniowie są szczególnie aktywni .

Trzeba jednak zauważyć, że nieformalnego uczenia się nie organizuje się po to, żeby zastąpić tradycyjne, ale po to, by je uzupełnić. Między szkołą i instytucjami pozwalającymi na wzbogacanie doświadczeń dzieci nie ma zatem konkurencji . Wręcz przeciwnie − jest współdziałanie. Najlepszym dowodem na to niech będzie przykład organizowania zajęć wakacyjnych, które mają nawiązywać do wiedzy szkolnej, pogłębiając ją o doświadczenia praktyczne .

Polska oświata podąża za tymi trendami przynajmniej od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. To wtedy każda klasa i grupa przedszkolna koniecznie musiały choć raz w roku wybrać się do sali zabaw wyposażonej w: tunele, liny, baseny z piłkami, wiszące mosty. W nich dzieci mogły „wyszaleć się” do woli przeciskając się, skacząc, wspinając się, czołgając i pełzając oraz bujając się na linach. Uczniowie wybierali wtedy samodzielnie, jakie ćwiczenia i z kim wykonają. W ten sposób odbywali zaawansowane lekcje wychowania fizycznego bez udziału nauczyciela. Nieświadomemu testowaniu praw mechaniki nie było końca.

Dziś taki sam powiew nowości daje się poczuć ze strony pomysłu, który zawładnie umysłami nauczycieli i ich wychowanków na kolejnych kilka lat. Jest nim powstająca sieć centrów Edukacji i Zabawy Klockownia − miejsce wyposażone w nieskończone zasoby klocków. To młode przedsięwzięcie już teraz spotkało się z ogromną aprobatą rodziców i nauczycieli oraz entuzjazmem dzieci.

 

W Klockowni znaleźć można nie tylko klocki małe, ale także te ogromne. Jak duże są największe z nich? Tak wielkie, że połączyć może je dopiero kilkoro współdziałających ze sobą uczniów. Trudność w operowaniu nimi nie wynika jednak wyłącznie z ich rozmiarów. Sekretem jest kształt klocków. Dopasować można je bowiem tylko wtedy, gdy wykona się to naprawdę bardzo precyzyjnie. Samemu nie da się tego zrobić… Tu klasy, pracując wspólnie w czasie zajęć prowadzonych przez wykwalifikowany personel, są w stanie zbudować akwedukty, piramidy, mosty, wielkie budowle czasem nawet trzymetrowej wysokości!

 

To już nie są tylko lekcje mechaniki i wychowania fizycznego, jak w dawnych salach zabaw, ale doświadczanie tego, jak ważne jest współdziałanie i skuteczna komunikacja. Tu samorzutnie ujawniają się talenty przywódcze liderów kierujących pracą kilkuosobowych grupek budowniczych, a każde dziecko znajduje swoje ważne miejsce w zespole działającym wspólnie.

Do Klockowni można wybrać się na wycieczkę, łącząc ją z wyjazdem do Warszawy, a niedługo też Krakowa, Poznania czy innego dużego miasta. Będzie to niezapomniana przygoda edukacyjna dla całej grupy. Warto przyjrzeć się bacznie szerokiej ofercie edukacyjnej Klockowni: jest spory wybór, od matematyki, przez nauki ścisłe aż po literaturę i geografię. Każdy warsztat uzupełnia podstawę programową w formie bezpośredniego doświadczania i zabawy, można go wpleść w realizowane w klasie zajęcia lub wykorzystać do omawiania szczególnych tematów w ramach sali szkolnej. W Klockowni wszyscy uczą się od wszystkich – personel, złożony wyłącznie z absolwentów i studentów wydziałów pedagogiki, pedagogiki specjalnej i entuzjastycznych popularyzatorów nauki, poprzez aktywną pracę z dziećmi rozwija wyobraźnię, w zamian przekazując sporą dawkę wiedzy z wielu obszarów. Nauczyciele zaś, regularnie odwiedzając Klockownię, otrzymują możliwość bezpłatnego udziału w wysokiej jakości warsztatach dydaktycznych i konferencjach wspierających ich profesjonalny rozwój zawodowy.

Jest już jasne, dlaczego wyjścia do Klockowni cieszą się aprobatą dorosłych, a skąd entuzjazm dzieci? Nawet najtrudniejsze zagadnienia naukowe, prowadzone w formie budowania, porównywania, eksperymentowania a nawet − uwaga − burzenia dużych przestrzennych klocków, są łatwe, jeśli przeżywane są jako pozytywne doświadczenie, przez co mózg dzieci łatwiej je przetwarza i na dłużej przetrzymuje w pamięci. Oto sekret zajęć w Klockowni, gdzie posiłkując się wiedzą naukową, również z obszaru neurodydaktyki, projektowane są zajęcia, które przyjazne stają się mózgom dzieci, rozbudzając ich dziecięcą wyobraźnię i entuzjazm. Bo przecież nauka to przede wszystkim dobra zabawa! Po zajęciach w sali pełnej różnorodnych kloców na pewno łatwiej będzie uczniom klasyfikować przedmioty, szeregować je, oceniać ich rozmiary, porównywać ich kształty, oszacowywać wysokości i szerokości przyborów, a także przewidywać to, jaką powierzchnię podłoża zajmą bryły. To wszystko dzięki temu, że budując trzeba na bieżąco przewidywać, jakie będą skutki aktualnych działań. Bezsprzecznie umiejętności te przydadzą się w czasie zajęć z wielu obszarów programu szkolnego. Ale najważniejsze, że dla dzieci te wyprawy to przede wszystkim doskonała, swobodna i nieograniczona zabawa.

Wygląda na to, że przez najbliższe lata zabawa i nauka na klockach będą hitem edukacyjnym również polskich szkół i przedszkoli. Jaki będzie następny trend? Trudno przewidzieć. Pewne jest jednak, że musi być to coś naprawdę atrakcyjnego, jeśli ma przebić aktualną ofertę.

Ten serwis używa plików cookies zgodnie z Polityką Cookies. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza jej akceptację.