Niestety, problemem jest najczęściej to, że dostosowania istnieją głównie w dokumentacji. Jednym z kluczowych przykładów jest wydłużenie czasu pracy dziecka. Jest to zapis, który często pojawia się w dokumentach w poradni. Nauczyciele często wpisują to samo do szkolnego formularza, rodzice podpisują, że zapoznali się z treścią tego zapisu, a ostatecznie dziecko i tak oddaje sprawdzian po upływie 45 minut, bo zaczyna się przerwa. Przykładów można wymieniać jeszcze więcej. Nie zwraca się często uwagi na potrzeby sensoryczne dzieci, nie ogranicza się ilości bodźców w otoczeniu, nie przygotowuje się w odpowiedni sposób przestrzeni. Często więc dziecko z nadreaktywnością sensoryczną siedzi koło drzwi lub okna, co powoduje jego rozpraszanie się, a uczeń, który ma objawy nadruchliwości nie jest angażowany np. do rozdawania książek kolegom i jego potrzeba wstawania i przemieszczania się nie jest zaspokojona. Pokazuje to pewien paradoks. Formalnie dostosowanie jest, istnieje i wszyscy wiedzą, że jest ono potrzebne dziecku z trudnościami. Praktycznie jest to duża niedoskonałość w szkołach i w wielu przypadkach pojawiają się problemy z wprowadzeniem tych dostosowań w życie. Właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie: Co naprawdę oznacza dostosowanie i po czym można poznać, że ono realnie działa?
Należy zacząć od tego, że to prawo oświatowe wskazuje na to, że system edukacyjny ma obowiązek zapewnić między innymi dostosowanie treści, metod i org...
Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
- Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
- Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
- ...i wiele więcej!
Dołącz do 6000 + czytelników, którzy nieustannie pogłębiają swoją wiedzę z zakresu prawa oświatowego, pracy z uczniem ze SPE i rozwiązywaniem sytuacji kryzysowych w szkole.
Otrzymuj gotowe rozwiązania do wdrożenia w placówce oświatowej, zgodne z wymogami MEN oraz najnowszymi trendami w edukacji.