Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia neurodydaktyczna

6 maja 2021

NR 124 (Maj 2021)

Moc emocji – jak powstają i jaki mają wpływ na nasze życie?

0 169

Reakcja emocjonalna jest odpowiedzią ciała na bodźce zewnętrzne oraz na wewnętrzne myśli, dzięki czemu możemy właściwie zareagować na dany komunikat. Ludzkie mózgi zostały zaprojektowane tak, by mogły błyskawicznie przekazywać sobie nawzajem emocje, które są często nośnikami ważnych informacji.

Niezwykła moc emocji

Doktor Tali Sharot, rozpoczynając rozdział o emocjach w bestsellerowej książce Nasz wpływowy i uległy umysł, przywołuje wydarzenie z 1962 r., gdy prezydent John F. Kennedy na stadionie futbolowym Rice University w Teksasie, przemawiając do trzydziestopięciotysięcznego tłumu, przekonywał zarówno słuchaczy, jak i cały naród do poparcia jakże ryzykownego wówczas projektu podboju Księżyca, co wiązało się z kosztami narodowymi rzędu 6 mld dolarów. Odzew na niespełna osiemnastominutowe przemówienie prezydenta był ogromny, co ujawniło niezwykłą zdolność Kennedy’ego do przenoszenia idei z jednego umysłu na drugi. Prezydent nie tylko przekazał ludziom informacje, ale przede wszystkim poruszył ich serca, a tym samym osiągnął swój cel – przekonał, że warto przeznaczyć ok. 4% budżetu narodowego na największą przygodę ludzkości. 
Niewątpliwie ujmujące przemówienia przykuwają naszą uwagę, jednak niezwykle ciekawe jest to, że mózgi poszczególnych osób słuchających tego samego wystąpienia synchronizują się ze sobą, co oznacza, że ich aktywność wzmaga się i wycisza w tym samym czasie. Badania pokazują, że synchronizacja dotyczy nie tylko obszarów odpowiedzialnych za mowę i słuchanie, ale także tych, które uczestniczą w przetwarzaniu emocji i przywoływaniu skojarzeń. Nasycenie przekazu emocjami pozwala więc wpływać na innych, a nawet wywołać masową synchronizację, czego właśnie dokonał Kennedy (Sharot 2018, s. 44–50).

POLECAMY

Gdzie powstają emocje? 

Emocjonujące wydarzenia uaktywniają ciało migdałowate, które wysyła sygnał ostrzegawczy do innych części mózgu, zmieniając tym samym jego aktywność. I tak w sytuacji, gdy czujesz się zagrożony, np. widząc osobę z niebezpiecznym przedmiotem mogącym pozbawić cię zdrowia i/lub życia, np. z pistoletem, ciało migdałowate zwiększa aktywność w obszarze kory mózgowej, dzięki czemu skupiasz całą swoją uwagę na niebezpiecznym przedmiocie, zmienia się funkcjonowanie podwzgórza – układu hormonalnego oraz pnia mózgu, części odpowiedzialnej za regulację podstawowych funkcji życiowych, takich jak oddychanie, na skutek czego twój oddech przyspiesza, a ty zaczynasz się pocić. Ponadto ciało migdałowate przekazuje sygnał alarmowy do hipokampu, zwiększając jego zdolność do zapamiętywania tego, co się dzieje. Dzięki emocjom możemy szybko reagować, a tym samym zapobiegać niebezpieczeństwu. Badania pokazują jednak coś więcej: reakcje ludzi na te same bodźce są takie same.
Potwierdzono to w eksperymencie, podczas którego rejestrowano aktywność mózgów osób oglądających western Dobry, zły i brzydki i śledzących to, co robią bohaterowie. Zespół przeprowadzający badanie aktywności mózgów poszczególnych osób odkrył, że umysły widzów były zazwyczaj zsynchronizowane, jednak podczas niektórych fragmentów filmu reakcje stawały się na tyle podobne, że trudno było odróżnić reakcje poszczególnych mózgów. Wnioski, jakie wyciągnięto z tego badania, są następujące: gdy fabuła filmu jest nasycona emocjami, to właśnie one przejmują kontrolę nad mózgami widzów i robią to w taki sam sposób w przypadku większości osób. Na tej podstawie można stwierdzić, że pod wpływem emocji mózgi wykazują silną tendencję do „jednoczenia się” (Sharot 2018, s. 50–53).

Dzielenie się emocjami

Przebywając wśród ludzi, którzy się uśmiechają, zarażamy się uśmiechem, a jeśli jesteśmy w grupie osób zestresowanych, sami odczuwamy stres. Podobnie jest wówczas, gdy oglądamy zawody sportowe i jesteśmy świadkami szczęścia tych, którzy wygrywają. W odpowiedzi na to, co widzimy na ekranie – naturalne reakcje będące czystą ekspresją emocji, takie jak łzy, okrzyki – uśmiechamy się bądź ronimy łezkę. Tak działa transfer emocjonalny. Dzieje się to w dwojaki sposób: poprzez nieświadome naśladownictwo, gdy automatycznie odtwarzamy zachowania innych osób, oraz w odpowiedzi na bodźce emocjonalne, np. gdy przestraszona twarz innej osoby przywołuje skojarzenia z niebezpieczną sytuacją. 
Ludzkie mózgi zostały tak zaprogramowane, by dzielić się emocjami, czego doświadczamy jako partnerzy relacji, współodczuwający z drugim człowiekiem jego stan emocjonalny. W sytuacji, gdy ktoś dzieli się z nami swoim wewnętrznym światem uczuć, aktywność naszego mózgu synchronizuje się z jego mózgiem. Fiński naukowiec Lauri Nummenmaa uznał, że jedną z ról, jakie emocje odgrywają w synchronizacji neuronów, jest sprzyjanie interakcjom społecznym i zrozumieniu innych, co zwiększa zdolność do przewidywania ich zachowań.
Współodczuwanie emocji, jak dowodzą badania, jest zdolnością, z którą się rodzimy. Eksperymenty przeprowadzone przez zespół Wendy Mendes w San Francisco na 69 matkach i ich dzieciach wykazały, że chociaż dzieci nie są świadkami sytuacji, w których matki uczestniczą i podczas których doświadczają emocji, to współodczuwają ich emocje. Kobiety, które podczas zadania, jakim było wygłoszenie mowy, czuły stres, po połączeniu się z dzieckiem wywołały wzrost tempa bicia jego serca o sześć uderzeń na minutę, natomiast matki, dla których zapis reakcji fizjologicznych podczas wygłaszania wykładu był stabilny, spowodowały, że tempo bicia serca dziecka spadło o cztery uderzenia na minutę. Na tej podstawie badacze sfomułowali wniosek, że stan emocjonalny matki wpływa na reakcje fizjologiczne dziecka (Sharot 2018, s. 52–66).

Dlaczego niektórzy ludzie potrafią współodczuwać, a inni nie?

Simon Baron-Cohen, profesor psychopatologii rozwojowej, opisując złożoność mechanizmu empatii, twierdzi, że wszystkich ludzi można uszeregować według tego, jak dużo mają empatii. Jednak, jak podkreśla, wyjaśnienie, dlaczego niektórzy ludzie mają jej mniej, a inni więcej, wymaga zrozumienia normalnego rozkładu empatii, a zatem rozważania należy rozpocząć od zdefiniowania samego zjawiska. Proponuje on, by empatię rozumieć jako zawieszenie jednoogniskowej koncentracji uwagi i przyjęcie perspektywy dwuogniskowej, co oznacza przejście od skupienia się na naszych aktualnych myślach i spostrzeżeniach, do uwzględniania umysłu innej osoby, a zatem brania pod uwagę dobra innych ludzi. Empatia jest zatem zdolnością rozpoznawania myśli lub uczuć innej osoby oraz reagowania na nie odpowiednią emocją. Baron-Cohen podkreśla istnienie dwóch etapów empatii: rozpoznania i reakcji, wyjaśniając, że nie wystarczy samo rozpoznanie, nawet jeśli zostaje uzupełnione pragnieniem zmiany sytuacji innej osoby, ponieważ dopiero reakcja może się do tej zmiany przyczynić. Zdolność empatii, czyli zdolność do zrozumienia położenia drugiej osoby, choć naturalna, nie jest przypisana wszystkim ludziom. Niektórzy z nich są tak skoncentrowani na sobie, że nie dostrzegają innych. Baron-Cohen opisuje ich jako uwięzionych w swoim egocentryzmie i czyni ich przedmiotem swoich badań. 
Zrozumienie natury empatii wymaga dokonania jej pomiaru, do czego służy narzędzie opracowane przez profesora i jego zespół, jakim jest skala nazwana Współczynnikiem Empatii (Empathy Quotient). Zawiera ona pytania odnoszące się zarówno do rozpoznania, jak i reakcji i pozwala na rozróżnienie ludzi, którzy mają trudności z empatią, od tych, którzy ich nie mają. Skala dedykowana dorosłym polega na samoopisie, natomiast skala dla dzieci jest do wypełnienia przez dorosłych. Wśród czterdziestu pozycji pojawiają się takie stwierdzenia, jak:

  • Z łatwością zauważam, że ktoś chce się przyłączyć do rozmowy.
  • Trudno mi wyjaśnić innym kwestie, które mi wydają się całkowicie zrozumiałe, jeśli nie rozumieją ich za pierwszym razem. 
  • Naprawdę lubię troszczyć się o innych.
  • Często nie wiem, co zrobić w danej sytuacji społecznej.
  • Ludzie często mi mówią, że posunąłem się za daleko, próbując wyjaśnić swoje racje podczas dyskusji.
  • Nie przejmuję się, kiedy spóźniam się na spotkanie z przyjacielem.
  • Przyjaźnie i związki są po prostu zbyt trudne, dlatego na ogół nie zawracam sobie nimi głowy.
  • Często trudno mi ocenić, czy druga osoba jest uprzejma, czy nieuprzejma.
  • Podczas rozmowy zwykle skupiam się na własnych myślach, a nie na tym, co może myśleć mój rozmówca.
  • Kiedy byłem dzieckiem, lubiłem rozcinać dżdżownice, żeby sprawdzić, co się wtedy stanie (Baron-Cohen 2015, s. 31–37).

Pełna wersja skali dla dorosłych oraz wersja skali dla dzieci znajdują się w Narzędziowni.

Czy emocje są uniwersalne?

Na to pytanie wiele osób odpowiada twierdząco i to bez cienia wątpliwości, panuje bowiem powszechne przekonanie, że emocje są uniwersalne. Tezę tę podważa jednak wybitna psycholog prof. Lisa Feldman Barrett, która w książce Jak powstają emocje. Sekretne życie emocji twierdzi, że emocje nie są tym, za co je typowo uważamy. Zgodnie z tradycyjnym rozumieniem, w ludzkim mózgu znajduje się wiele obwodów emocji, z których każdy powoduje odrębny zespół zmian. I tak np. czyjeś drżenie głosu uruchamia działanie obwodu smutku, a tym samym zapoczątkowuje reakcję łańcuchową, przejawiającą się w marszczeniu się brwi i czoła, przygarbieniu się i płaczu. Wiąże się to również z przyspieszonym biciem serca i oddechem, z płaczem oraz obkurczeniem się naczyń krwionośnych. 
Mimo iż przekonanie o uniwersalności emocji jest wpisane w naszą kulturę, autorka przywołuje liczne badania, które temu zaprzeczają. Jej zdaniem poczucie smutku, które pojawia się, gdy słyszymy czyjeś drżenie głosu, jest związane z wychowaniem się w określonej kulturze, w której nauczyliśmy się, czym jest smutek i z jaką sytuacją może być kojarzony. Barrett nazywa to teorią konstruktywnej emocji i wyjaśnia, że opierając się na dotychczasowej wiedzy i doświadczeniu, mózg próbuje poradzić sobie z daną sytuacją, czyli konstruuje doświadczenie emocji danej osoby w konkretnej sytuacji. Jednocześnie badaczka przyznaje, że zdaje sobie sprawę z tego, iż tradycyjne rozumienie emocji jest tak intuicyjne i przekonujące, że gdyby nie jej racjonalne myślenie oparte na naukowych dowodach, sama by mu uległa. Ponadto, począwszy od Hipokratesa, Arystotelesa, Buddy, Kartezjusza przez Freuda, Darwina aż po współczesnych myślicieli, takich jak Steven Pinker, Paul Ekman czy Dalajlama, emocje uważane się za rodzaj odruchu, natomiast relację pomiędzy emocją a rozumem określa się jako walkę (Barrett 2018, s. 11–18).

Jak powstają emocje, skoro nie są tylko reakcjami na konkretne bodźce? 

Osiem eksperymentów przeprowadzonych przez Barrett, podczas których badała uczucia lęku i przygnębienia, pozwoliło na sformułowanie wniosku, że każda osoba używała tych samych słów opisujących emocje, jak „zły”, „smutny”, „przestraszony”, by zakomunikować swoje uczucia, jednak mając na myśli coś innego. Ponadto niektóre osoby odczuwały smutek i strach jako emocje jakościowo różne, podczas gdy inne do wspólnej kategorii nieprzyjemnego uczucia zaliczały...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy