Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia neurodydaktyczna

2 kwietnia 2021

NR 123 (Kwiecień 2021)

Mózg społeczny, czyli czego potrzebuje człowiek, by uniknąć bólu związanego z wykluczeniem

8

Człowiek jest istotą społeczną, dlatego jego mózg służy przede wszystkim do radzenia sobie z zadaniami społecznymi. Naturalnym środowiskiem wszystkich istot ludzkich jest przestrzeń, w której funkcjonują inne osoby. Jednak każda z nich, mimo iż jest integralną częścią społeczności, stanowi odrębną jednostkę z charakterystycznymi tylko dla siebie cechami, które nie zawsze są akceptowane przez innych.

Powyższe stwierdzenie dotyczy również środowiska szkolnego, w którym przebywają różniący się od siebie uczniowie i nauczyciele. Pomimo tych różnic naturalną potrzebą każdego człowieka jest wchodzenie w interakcje, a niezaspokojenie tej potrzeby wiąże się z poczuciem bólu społecznego, niekiedy zaś prowadzi do wykluczenia.

POLECAMY

Mózg jako organ społeczny

W 1966 r. biolog behawioralna Alison Jolly stwierdziła, że „życie społeczne naczelnych stanowiło ewolucyjny kontekst rozwoju ich inteligencji”, a w 1976 r. Nicolas Humphrey napisał: „Moim zdaniem wyższe funkcje intelektualne naczelnych wyewoluowały jako adaptacja do złożoności życia społecznego”, sugerując, że zdolność przewidywania zachowań innych oraz manipulowania nimi zapewnia większe szanse na przetrwanie i prowadzi do wzrostu złożoności poznawczej. Według Richarda Byrne’a i Andrew Whitena z Uniwersytetu Saint Andrews w Szkocji, którzy jako pierwsi przedstawili tzw. hipotezę mózgu społecznego, życie w grupach społecznych charakteryzujących się skomplikowaną siecią powiązań jest większym wyzwaniem dla ludzkiego mózgu niż radzenie sobie ze światem fizycznym, dlatego też dobór naturalny faworyzował mózgi o większych rozmiarach i bardziej złożonych funkcjach. 
Do tej koncepcji nawiązał profesor zoologii Uniwersytetu Stanu Michigan – Richard Alexander, który koncentrując się na rywalizacji międzygrupowej, wywnioskował, że: „W jakiś niezwykły sposób ludzie tak bardzo zdominowali swoje środowisko, że stali się swoim najważniejszym naturalnym wrogiem, co widać wyraźnie, kiedy analizuje się ewolucyjne przemiany ludzkiej psychiki i zachowań społecznych”. 
Na podstawie powadzonych na Uniwersytecie w Liverpoolu badań Robin Dunbar odkrył, że im większa kora nowa (część kory mózgu występująca tylko u ssaków i zaangażowana w odbieranie i przetwarzanie wrażeń zmysłowych, planowanie i wykonywanie ruchów dowolnych oraz za procesy poznawcze takie, jak pamięć, myślenie, funkcje językowe), tym większa liczebność grup społecznych. Zdaniem badacza kompetencjami poznawczymi, które mogą ograniczać liczebność grup społecznych, są: umiejętność interpretowania informacji wzrokowych, umożliwiająca rozpoznawanie innych, pamięć do twarzy, zdolność zapamiętywania powiązań i relacji między członkami grupy, umiejętność przetwarzania informacji emocjonalnych oraz zdolność manipulowania tymi dotyczącymi pewnego zbioru związków i zależności. Zdaniem Dunbara ani wzrok, ani pamięć, ani też emocje nie mają takiego wpływu na ograniczenie liczebności grupy społecznej, jak ostatnia z wymienionych kompetencji, ponieważ każdy człowiek może poradzić sobie ze skończoną liczbą związków i manipulacji. 
Dunbarowi zawdzięczamy również określenie przeciętnej liczebności grupy społecznej u ludzi, którą obliczył na podstawie wielkości kory mózgowej. Podczas gdy u szympansów przeciętna grupa społeczna liczy ok. 55 osobników, u ludzi jest to 150 osób. Według badacza liczba ta stanowi maksymalną liczbę osób, z którymi możemy wchodzić w interakcje poprzez śledzenie ich losów oraz wyświadczenie im różnych przysług (Gazzaniga 2020, s. 99–102).

Stwarzanie więzi

Niemiecki profesor, neurobiolog i psychiatra Joachim Bauer zaznacza, iż więzi społeczne, zarówno rodzinno-opiekuńcze, jak i te w grupie rówieśniczej, mają szczególne znaczenie dla dzieci i młodzieży – są dla nich istotnym elementem egzystencji czy wręcz warunkiem przeżycia. Jednocześnie zwraca uwagę, że sytuacja młodych ludzi znacznie różni się od sytuacji dorosłych, ponieważ dzieci i młodzież nie dysponują rozwiniętym aparatem poznawczym i często nie komunikują dorosłym, że czują się niepotrzebne czy odrzucone, a ujawniają to poprzez swoje zachowania, takie jak: pobudzenie, agresję, wycofanie, przygnębienie, a nawet depresję. Neurobiologiczne ośrodki w mózgu uruchamiają się nie tylko wtedy, gdy odczuwamy ból fizyczny, ale również wówczas, gdy jesteśmy upokarzani czy dyskryminowani. U człowieka naturalnie nastawionego na akceptację społeczną w sytuacji zerwania więzi społecznych pobudzone zostają zazwyczaj odruchy agresji. Agresja nie jest zatem samorzutną ludzką potrzebą, ale wykształciła się w toku ewolucji jako mechanizm sygnałowy, czyli narzędzie komunikujące otoczeniu, że odczuwamy ból fizyczny lub społeczny, z którym nie umiemy sobie poradzić. Profesor Bauer podkreśla, że szykanowanie, poniżanie, dyskryminacja to zjawiska, które występują zarówno w środowiskach domowych, szkolnych, jak i zawodowych, dlatego niezwykle ważne jest, by dorośli, rodzice i nauczyciele zachowywali czujność i zapobiegali sytuacjom nękania uczniów przez kolegów czy wykluczania młodych ludzi z grup rówieśniczych. Mając na uwadze fakt, iż utrata więzi w relacjach społecznych czyni człowieka szczególnie podatnym na zranienie, należy zadbać o akceptację społeczną w środowiskach: rodzinnym, szkolnym i zawodowym (Bauer 2015, s. 235–245).

Potrzeba przynależności

Człowiek jako istota społeczna, by zachować dobrostan psychiczny, potrzebuje poczucia przynależności, tożsamości i bycia integralną częścią świata. Tego również chcą młodzi ludzie, jednak uwarunkowania dzisiejszej egzystencji nie ułatwiają im funkcjonowania. Barbara Fatyga wskazuje na zróżnicowanie współczesnych środowisk młodzieżowych, wynikające z usytuowania przestrzennego, statusu socjoekonomicznego rodziny, pochodzenia, sytuacji edukacyjnej, nowych zjawisk socjokulturowych, które wiążą się z kategorią płci, wieku, uczestnictwa w kulturze, zmian w sferze obyczajowej i mentalnej, na co w sytuacji pandemii COVID-19 nałożyły się różnice w dostępie do technologii, a także różnice kompetencyjne młodych ludzi w zakresie wykorzystania technologii informacyjnej i komunikacyjnej.
Współdziałaniu i wchodzeniu w interakcje grupowe dzieci i młodzieży nie sprzyja także podejście oparte na rywalizacji i skrajnie indywidualistycznym stylu działania, co Świda-Ziemba (Słupska 2017) określa jako gonienie za sukcesem, które, jej zdaniem, stało się symbolem dzisiejszego ustroju i które młodzi ludzie traktują jako konieczność: „Obecnie pokolenie młodych już to wie, przyjmuje do wiadomości, choć z westchnieniem, że trzeba rywalizować. Ale jak trzeba, to trzeba, trudno”. 
Ważne jest, by dorośli jako baczni obserwatorzy zauważali, jakie role w grupie rówieśniczej zajmują młodzi ludzie. Dotyczy to szczególnie pozycji uczniów w klasie, w której obowiązuje silny system kontroli społecznej wywieranej przez grupę rówieśniczą. W systemie tym ważną rolę odgrywają normy grupowe, w skład których wchodzą:

  • Ocena znaczenia różnego typu zachowań, rozpatrywanych z punktu widzenia interesów grupy.
  • Oczekiwania dotyczące pożądanych sposobów zachowania się członków grupy.
  • Reakcje grupy na zachowania jej poszczególnych członków, które będą przybierać formę sankcji pozytywnych (nagród) lub negatywnych (kar).

Przestrzeganie norm grupowych wpływa na prestiż wśród rówieśników, przy czym pojęcie „prestiż społeczny” można rozumieć trojako:

  • Prestiż związany ze społecznie nakazanym szacunkiem wynikającym z racji odgrywanej przez jednostkę roli.
  • Prestiż wynikający z miejsca, jakie zajmuje dana osoba lub zbiorowość na skali „wyższość–niższość” społeczna, będący rezultatem intuicyjnego porównywania i sumowania różnych cech.
  • Prestiż rozumiany jako charakterystyczna cecha obrazu, który ktoś tworzy sobie na temat innego człowieka.

W grupie rówieśniczej na prestiż jednostki wpływają takie zdolności, jak:

  • organizowanie grup;
  • negocjowanie rozwiązań;
  • nawiązywanie stosunków osobistych;
  • przeprowadzanie analiz społecznych.
  • Wskaźnikami prestiżu ucznia w klasie są natomiast następujące czynniki:
  • z jego zdaniem liczą się inni uczniowie;
  • wywiera on wpływ na postępowanie innych;
  • pozostali uczniowie chętnie go naśladują;
  • cieszy się zaufaniem innych uczniów;
  • budzi szacunek czy podziw;
  • jest osobą lubianą.

Dorota Ekiert-Grabowska wyróżnia pięć kategorii uczniów ze względu na ich sieć powiązań z innymi uczniami:

  1. Dzieci akceptowane – znajdują się w centrum życia społecznego, cieszą się uznaniem, mają największe możliwości zaspokajania swoich potrzeb psychicznych w grupie oraz szanse na prawidłowy rozwój społeczny.
     
  2. Dzieci przeciętnie akceptowane – należą do osób raczej lubianych, ale w strukturze grupy nie zajmują ważnych miejsc. 
     
  3. Dzieci o statusie niezrównoważonym – wobec tych uczniów uczucia sympatii i antypatii ze strony rówieśników są podzielone. Część kolegów i koleżanek ich lubi, część nie, a zatem cieszą się uznaniem jednych, a są odtrącani przez innych.
     
  4. Dzieci izolowane – są to uczniowie znajdujący się na marginesie życia klasowego, są bierni społecznie, a zatem nie podejmują działań na rzecz grupy. Rówieśnicy nie okazują im ani sympatii, ani antypatii, traktują ich w obojętny sposób, co powoduje, że dzieci izolowane nie uczestniczą w życiu społecznym tak, by móc dobrze funkcjonować w grupie.
     
  5. Dzieci odrzucane – są jawnie odrzucane przez kolegów i koleżanki, którzy unikają z nimi wszelkich kontaktów. Przebywanie w grupie jest dla nich źródłem negatywnych przeżyć (Ekiert-Grabowska 1982, s. 28–31).

Socjometria, czyli obrazowanie relacji społecznych w grupie

Niemiecki psychiatra profesor Michael Schulte-Markwort podkreśla, że wszystkie grupy, zarówno te tworzone przez dzieci, młodzież, jak i dorosłych, konstytuują się w opozycji do innych grup. W szkole wrogiem jest zazwyczaj inna grupka osób z tej samej klasy lub sąsiedzka klasa. Co istotne, każda niedojrzała grupa wybiera osobę, na którą inni przerzucają to, czego w sobie nie akceptują. Jest to mechanizm obronny, określany jako rzutowanie lub projekcja. Wybrana osoba staje się wówczas ofiarą nie ze względu na swoje zachowania, ale przez sam fakt jej istnienia. Ważne jest zatem, by nauczyciele potrafili zobrazować relacje społeczne wśród uczniów oraz by dostrzegli, kto zajmuje pozycję alfy, a kto omegi. 
Zdaniem Schulte-Markworta: „Nauczyciele nie zdają sobie sprawy, co robią uczniom z pozycją omegi, gdy mimo wiedzy, że nie należy tak robić, wielokrotnie w niektórych klasach narażają poszczególne osoby na doświadczanie wykluczenia”. Automatyczna postać socjometrii pojawia się jego zdaniem np. na zajęciach sportowych, gdy osoby z dużymi umiejętnościami sportowymi dobierają sobie osoby do drużyny. Profesor uważa, że należy wymagać od nauczycieli dostrzegania konsekwencji niekontrolowanych przez nich wyborów socjometrycznych, a tym samym zapobiegać wykluczeniu społecznemu. Każdy uważny nauczyciel, jak twierdzi Schulte-Markwort, jest w stanie opisać zależności socjometryczne w klasie, z którą pracuje. Ważne, by nauczyciele nie dystansowali się wobec swoich uczniów oraz nie narzucali określonego porządku w klasie, a także, co nierzadko ma miejsce, nie wykorzystywali kompetentnych społecznie uczniów do uspokajania „niegrzecznych”, ale by przeprowadzali obserwacje socjometryczne, dzięki czemu lepiej zrozumieją zachowania uczniów oraz zachodzące między nimi interakcje, a także będą w stanie zapobiec wykluczeniu społecznemu. Schulte-Markwort twierdzi: 
 

Wykluczenie, pogarda, prześladowanie są tak stare jak ludzkość i służą wewnętrznemu zaspokajaniu agresywnej grupy. U ich źródeł leży mechanizm psychiczny. Tylko za pośrednictwem nieustannej aktywacji wartości, jak tolerancja i szacunek, przy jednoczesnym zdecydowanym odrzuceniu agresji i destrukcji możemy bronić zdobyczy demokratyczn...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy