Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

28 października 2020

NR 120 (Listopad 2020)

Ciśnienie na chwalenie

26

O potrzebie wspierania u młodych ludzi poczucia własnej wartości oraz odwagi do akceptacji siebie i przyznania się do błędu, 
a także o swojej akcji #PoczujWłasnąWartość opowiada Michał Zawadka, ekspert w zakresie rozwoju osobistego i społecznego dzieci i młodzieży, trener, mówca inspiracyjno-motywacyjny.

Po co nam stabilne poczucie własnej wartości? Jak przekonanie o własnej wartości przekłada się na codzienne życie?

POLECAMY

Do bycia… I nie jest to jakieś metaforyczne, naciągane stwierdzenie. Poczucie własnej wartości jest odpowiedzią na nasze podstawowe potrzeby egzystencji i poznawania świata. Jest fundamentem adekwatnej samooceny, samoświadomości i wypadkową do własnego rozwoju i życia społecznego. Stabilne poczucie własnej wartości jest, moim zdaniem, mentalnym tlenem, który odżywia nasz sposób myślenia. Od stabilności samooceny zależy każdy obszar naszego życia, jak w naczyniach połączonych. Jeżeli nasza samoocena jest zachwiana, automatycznie stajemy się cieniem własnego życia oraz działamy reaktywnie. I odwrotnie – jeżeli mamy adekwatne i stabilne poczucie własnej wartości, automatycznie stajemy się „głównym rozgrywającym” w naszym życiu, działając proaktywnie. Przekonanie o własnej wartości to świadomość i akceptacja siebie. Pozwala ono m.in.: wyrażać swoje zdanie, dzielić się swoimi pomysłami bez obawy, co powiedzą inni; budować relacje bez obawy odrzucenia; współdziałać z innymi bez zastanawiania się „Czy jestem wystarczająco dobry?”, „Oni są tacy fajni, a ja…”. Poczucie własnej wartości umożliwia nam skupienie się na działaniu, a nie na obawach, czy zostaniemy zaakceptowani. Dzięki niemu zyskujemy wewnętrzne przekonanie „dam radę” i podejmujemy się wyzwań, zamiast przed nimi uciekać. Wreszcie poczucie własnej wartości pozwala nam: świadomie interpretować błędy, rozczarowania, zawody, trudne sytuacje bez wzbudzania poczucia winy oraz budowania teorii spiskowych i analizować te sytuacje pod kierunkiem przyczyn, znaczenia i wpływu na jednostkę; świadomie analizować swoje mocne strony i umiejętności oraz odważnie działać w tych obszarach, budując wiarę w siebie; zbudować szacunek do samego siebie, a to buduje odpowiedzialność za swoje decyzje, słowa, działania w każdej dziedzinie i podejmowanej aktywności.

Podsumowując, stabilne poczucie własnej wartości to świadomość siebie i przekonanie, że mogę siebie szanować niezależnie od tego, czy popełnię błąd, czy odniosę sukces.

Według badania Health Behaviour in School-aged Children polska młodzieży zajmuje 43. miejsce na 45 możliwych pod względem poczucia własnej wartości. Dlaczego nastolatkowie w Polsce są wobec siebie tak krytyczni?

Znam te wszystkie dane. Czytam o nich regularnie. Do tego możemy dołożyć dane o samobójstwach, samookaleczeniach i depresji. Regularnie też przypominają mi o tym młodzi. Spotykam się intensywnie z nimi już ponad osiem lat, słucham, czytam tysiące ich wiadomości, poznając historie pełne krzyku i życiowego bólu, i… To nie jest problem!

Obecna sytuacja młodego pokolenia to nie jest problem. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że to są konsekwencje. Różnica między tymi podejściami jest ogromna i przede wszystkim wymaga zupełnie innego działania. Uznając to za problem, zajmujemy się objawami, młodymi ludźmi, szukając rozwiązania w zmianie ich zachowań lub w ich młodym świecie.

Natomiast kiedy obecną sytuację potraktujemy jak konsekwencje, będziemy mieli szansę spojrzeć na całą sytuację z szerszej perspektywy. Przeanalizujemy, co do tego doprowadziło i doprowadza, czego zabrakło, czego było za dużo, co było nieodpowiednie, co zmieniać. To jedyna droga do pracy z młodzieżą – zmiana świata, często naszego dorosłego, który wpływa na młodych ludzi. Inaczej mówiąc, usilnie pracując nad zmianą tylko młodych ludzi, nieustannie będziemy pracować z ich już zainfekowanym myśleniem, tymczasem już Albert Einstein powiedział, że „nie rozwiąże się problemu świadomością, która go stworzyła”. Musimy zmienić „społeczne bodźce” zewnętrzne.

Od ośmiu lat, odkąd zacząłem pracować z młodymi ludźmi i pisać dla nich książki, w zasadzie w każdym tygodniu czytam słowa wyciskające łzy. Nie zawsze są to listy samobójcze, jednak tych, jakie przeczytałem, jest za dużo…

Spośród ponad dwóch tysięcy wiadomości ok. 60–70% to krzyk o uwagę. Dodatkowo przerażające jest to, że od kilku lat mogę to konfrontować, pracując z rodzicami i nauczycielami – w ich świadomości często problem ten sięga zaledwie kilkunastu procent. Jako dorośli zdajemy sobie z niego sprawę, bo przecież słyszymy w mediach, że jest trudno, zwłaszcza we wrześniu każdego roku, kiedy przypada dzień zapobiegania depresji i samobójstwom. Powzdychamy trochę, media złapią kilka dobrych nagłówków i… spotkamy się za rok. Wyparcie rodziców i nierzadko nauczycieli jest ogromne. Miałem sytuację, kiedy mama nazywała „głupią modą” to, że jej córka poszukiwała w internecie „bezbolesnej śmierci”, twierdząc, że jej przejdzie. Widziałem rodziców i nauczycieli, którzy zakładali, że wszystko jest w porządku, którzy dopiero ode mnie dowiadywali się o problemach swoich dzieci czy uczniów, a nawet wtedy twierdzili, że „to niemożliwe”, to na pewno nie dotyczy ich dziecka.

Dlaczego ja o tym czytam, a edukatorzy i rodzice o niczym nie wiedzą? Ponieważ słucham młodych ludzi, tymczasem rodzice w pędzie za pozornym szczęściem swoich dzieci często żyją wyobrażeniami na ich temat, a nie wiedzą o nich. Brakuje czasu na uwagę, na rozmowy, na akceptację, na budowanie relacji i zaufania. Do tego odczuwamy ogromną presję wyników, bycia idealnym, dopasowywania się do opinii innych, a brakuje akceptacji, bliskości i czasami po prostu wysłuchania oraz bycia razem. Żyjemy w rodzinach i szkołach obok siebie, zamiast razem ze sobą. To wszystko bardzo mocno wpływa na wzrastanie młodych pokoleń w braku poczucia własnej wartości, w poczuciu winy i strachu przed byciem nieidealnym.

Nie, nie chcę robić z młodzieży delikatnego pokolenia. Wręcz przeciwnie, zwróćmy dzieciom możliwość popełniania błędów i doświadczania porażek, uczmy samodzielności, zamiast ich wyręczać, a przede wszystkim zauważajmy ich, a nie wyniki. Słuchajmy ich, a nie własnych teorii na ich temat.

Oczywiście wiem, że jest wiele cudownych miejsc i inicjatyw, rodziców, nauczycieli i innych osób, którzy bardzo mocno pracują z młodzieżą i z całym tym trudnym tematem, jednak w odniesieniu do skali zjawiska „problemu – konsekwencji” jest to o wiele za mało. A do zmiany potrzeba tak niewiele – uważności.

Współcześnie zdecydowana większość dzieci i nastolatków żyje również w rzeczywistości cyfrowej, ma swoje konta na Instagramie czy Tik-Toku. W jaki sposób obecność w mediach społecznościowych może wpływać na samoocenę młodych użytkowników internetu?

To, że młodzi ludzie mają konta w social mediach, jest znakiem czasu, nie widzę w tym niczego złego, my też mamy. I dobrze. Nie zabierzemy młodych na nasze trzepaki. To my musimy sobie zdać sprawę z tego, że będziemy jeszcze kilkadziesiąt lat żyli w ich cyfrowym świecie i warto się od nich nauczyć, jak w nim funkcjonować. Oczywiście mówię o „dobrej stronie mocy” internetu i cyfryzacji. Natomiast jeżeli chodzi o tę trudną stronę, to zamiast obwiniać internet i portale społeczne, zadałbym sobie pytanie: Co sprawia, że młodzi tak chętnie tworzą swoje wymyślone alter ego, i dlaczego panicznie boją się zetknięcia z normalnym życiem? W dużej mierze to nie jest tak, że social media wpływają na samoocenę, one tylko trafiają na zachwiane jednostki lub dają im ułudę bycia przez chwilę kimś wartościowym. Często spotykam się z „instagramowymi kompleksami”, jak je nazywam. Młody człowiek przez chwilę w świecie cyfrowym czuje się ważny i doceniony, a wieczorem, patrząc w lustro, powoli zaczyna nienawidzić się coraz bardziej, ponieważ nie umie zaakceptować samego siebie ani zmierzyć się z samym sobą, a w najbliższym otoczeniu nie ma nikogo, z kim mógłby porozmawiać czy kto „dałby mu lajka”. 

Jest jeszcze kwestia hejtu, który rozlewa się na coraz większą skalę. Też jestem przeciwnikiem teorii, że zależność przebiega tu w kierunku od social mediów do działania młodych. Obserwując młodzież, często widzę, że hejt jest reakcją na problemy z samym sobą, na obawę przed światem, na złość na własne słabości czy braki w relacjach, wreszcie reakcją na brak odwagi wyrażenia siebie. Często jest też krzykiem rozpaczy i najłatwiejszym, pozornie anonimowym sposobem odreagowania. Z drugiej strony, kiedy spojrzymy na ofiarę hejtu i trafimy na kogoś z niestabilną samooceną, to mamy poważną swego rodzaju „wojnę domową”. Z jednej strony ktoś z zachwianą samooceną atakuje, bo sobie nie radzi, z drugiej ktoś z brakiem poczucia własnej wartości zostaje pogrążony jeszcze bardziej. Niestety, często ta „druga” osoba jest w trudniejszej i niebezpiecznej sytuacji. Oczywiście wiem też, że w sieci jest wielu bezrefleksyjnych „bandziorów”, którzy atakują „dla fanu”, i tu daje o sobie znać niedostateczna profilaktyka internetowa w edukacji i brak uświadamiania konsekwencji agresywnych działań w sieci.

Z jakimi wyzwaniami, według Pana, mierzy się współczesna młodzież? Jakie umiejętności w związku z tymi wyzwaniami warto pomóc jej rozwijać?

Ponad dwadzieścia lat temu, na zakończenie szkoły średniej, otrzymałem nagrodę książkową. Ku zdziwieniu wszystkich, ponieważ moje osiągnięcia edukacyjne można było sklasyfikować jako „dalekie od pożądanych”.

W książce był wpis: „Za pracę na rzecz kolegów i koleżanek, za umiejętność życia z innymi i otwieranie siebie dla świata”.

Dziś w większości przypadków „jest ciśnienie” na procenty, wyniki, miejsca w rankingach. Czasy się mocno zmieniły. W moim przekonaniu obecnie niezwykle ważne jest, by zamiast posiadać wiedzę, umieć jej używać. Nie wyprzedzimy komputerów, jednak kiedy będziemy ślepo próbowali to zrobić, przegramy własne człowieczeństwo i stracimy młodych ludzi. Co uczniowie powinni w sobie rozwijać i jakie nabywać umiejętności? Oczywiście cały szereg kompetencji cyfrowych, technicznych i programowych, bo to naturalnie będzie stabilizacją ich przyszłości. Jeśli chodzi o społeczne umiejętności, powinni uczyć się komunikacji i wyrażania własnego zdania zamiast odtwarzania wyuczonych definicji, uczyć się pracy zespołowej i korzystać z synergii swoich potencjałów, zamiast zabijać się, by każdy był najlepszy, wreszcie uczyć się zarządzać swoim czasem, pracować procesowo i pracować na błędach, zamiast robić wszystko, by ich uniknąć, nie dbając o efektywność i świadomość procesu edukacji. Koniecznie muszą też rozwijać inteligencję emocjonalną, krytyczne myślenie i uważność, inteligencję finansową oraz przedsiębiorczość, by radzić sobie w dorosłym życiu, zamiast bać się dorosłości i żyć na spłatę kredytu. Wreszcie też, wracając do antycznych wzorców, powinni uczyć się, „jak myśleć”, zamiast „co myśleć”, jednak to już nasze zadanie.

Dlatego, uwzględniając powyższe zasady, już od kilku lat pracuję intensywnie nad wprowadzeniem zagadnien...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy