Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz , Otwarty dostęp

26 lutego 2021

NR 122 (Luty 2021)

Jak nie ulec wypaleniu zawodowemu? Rozmawiamy z Karoliną Buszkiewicz, psycholożką, coachem i trenerką

0 250

O tym, jak rozróżnić symptomy zwykłego zmęczenia od oznak wypalenia zawodowego, dlaczego warto troszczyć się o siebie i jakie działania profilaktyczne stosować na co dzień, by zachować równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, rozmawiamy z Karoliną Buszkiewicz, psycholożką, coachem i trenerką.

Pewnie wielu osobom zdarza się czasami pomyśleć „Ale jestem zmęczona pracą!” albo „Dzisiaj nie chce mi się iść do biura!”. Jak rozpoznać granicę pomiędzy zmęczeniem a wypaleniem zawodowym?
Podstawową różnicą jest to, jak długo trwa zmęczenie. Jeśli mamy do czynienia ze zmęczeniem, które trwa kilka dni i łatwo jest nam się zregenerować, chociażby odpoczywając wieczorem albo w weekend, to wtedy mówimy o zwykłym zmęczeniu. Jeśli trwa ono kilka tygodni albo nawet miesięcy i pojawiają się inne objawy, np. problemy ze snem, apatia, utrata chęci do pracy, utrata apetytu albo objadanie się, to mogą być oznaki, że pojawiło się już wypalenie. Często zmęczenie jest początkiem wypalenia – jesteśmy w dużym przeciążeniu, bierzemy na siebie dużo obowiązków i doświadczamy tzw. niedokończonego cyklu stresu. W przypadku gdy taka sytuacja będzie się przeciągać, rzeczywiście może dojść do wypalenia.

POLECAMY

Może Pani powiedzieć coś więcej o niedokończonym cyklu stresu?
Doświadczane przez nas emocje powinny mieć początek, rozwinięcie i zakończenie. Dosyć często jest tak, że nie pozwalamy wykończyć się emocjom. Podobnie jest ze stresem – kiedy nie ma swojego końca, tworzy się niedokończony cykl, na jedną sytuację stresową nakłada się kolejna, kolejna i kolejna. Nigdy nie dochodzi do fazy odpoczynku i regeneracji, co m.in. może prowadzić do wypalenia. Warto wspomnieć, że jednym z najlepszych sposobów na wykończenie reakcji stresowej jest aktywność fizyczna.

Według Ogólnopolskiego Badania Satysfakcji z Pracy 2016 nawet co czwarty Polak może cierpieć na wypalenie zawodowe. Kogo najczęściej dotyka ten problem?
Najczęściej mówi się, że wypalenie zawodowe dotyczy tych zawodów, które związane są z kontaktem z ludźmi i z niesieniem pomocy. To mogą być m.in. nauczyciele, psycholodzy, pielęgniarki, lekarze, pedagodzy. Powiedziałabym jednak, że w zasadzie w każdym zawodzie i na każdym stanowisku można doświadczyć wypalenia zawodowego. Szczególnie narażone są osoby, które bardzo angażują się w pracę, wkładają w nią całe serce, biorą na siebie dużo zadań, często spoza ich zakresu obowiązków, a także traktują ją jako priorytet, przez co czasami zapominają o równowadze pomiędzy pracą a innymi obszarami życia.

Kiedy zauważymy u siebie takie objawy jak zmęczenie, problemy ze snem czy poczucie bezsensu własnej pracy, które utrzymują się już od jakiegoś czasu, co należy zrobić? Radzić sobie na własną rękę czy szukać profesjonalnej pomocy?
Kiedy sami zauważamy objawy typowe dla wypalenia zawodowego, warto zadbać o wsparcie ze strony innych osób. Jeśli to dopiero początek, to uzyskanie wsparcia chociażby osób bliskich, zaufanych jest ważne. Można porozmawiać na ten temat z partnerem albo partnerką czy przyjacielem albo przyjaciółką – o tym, jak się czujemy, co przeżywamy. Jeżeli jednak zauważamy, że taki stan wypalenia trwa już dłużej, to może być nam trudno wyjść z niego bez wsparcia specjalisty. I wtedy warto zwrócić się do psychologa lub psychoterapeuty.
Są również inne pomocne działania, które możemy podjąć już nawet profilaktycznie, zanim zauważymy niepokojące objawy. 
Po pierwsze, dbajmy o odpoczynek i o higienę pracy. Warto sprawdzić, czy nie bierzemy na siebie zbyt wielu obowiązków, którym nie jesteśmy w stanie sprostać, i czy znajdujemy czas na inne aktywności poza pracą zawodową i na sam odpoczynek. Powinniśmy odpoczywać ok. 10 godzin dziennie łącznie ze snem. Jeśli ktoś śpi 8 godzin, to pozostałe 2 godziny powinien przeznaczać na regenerujące aktywności. Niestety, mało kto przez tyle czasu korzysta z odpoczynku. Wiele osób zaniedbuje też sen, a on jest bardzo ważny w kontekście profilaktyki wypalenia zawodowego. Należy pamiętać również o urlopach – takie przerwy od pracy są nam bardzo potrzebne, ponieważ zapewniają równowagę pomiędzy pracą a życiem prywatnym i między działaniem a regeneracją. 
Po drugie, ważna jest aktywność fizyczna, szczególnie w obecnym kontekście, podczas pandemii. Nauczanie zdalnie i praca zdalna powodują, że siedzimy jeszcze więcej niż zazwyczaj, mało się przemieszczamy i mało się ruszamy. Wystarczy choćby zwykłe wyjście na spacer, co jest łatwo dostępne. 
Po trzecie, wspomniana wcześniej rozmowa. Jesteśmy istotami społecznymi, warto więc utrzymywać dobre kontakty na co dzień i sięgać po wsparcie innych osób. 
Po czwarte, mamy do dyspozycji różne techniki relaksacyjne oraz praktykowanie uważności.

Wspomniała Pani o etapach wypalenia zawodowego. Jakie są to etapy?
Christina Maslach wyróżniła trzy etapy wypalenia zawodowego. Pierwszy z nich to wyczerpanie emocjonalne, czyli takie stadium, kiedy czujemy zmęczenie, mamy poczucie bycia wyeksploatowanymi. Można powiedzieć, że ten element łączy zwykłe zmęczenie z wypaleniem zawodowym. Później następuje etap depersonalizacji i cynizmu. W różnych sytuacjach związanych z relacjami zaczynamy zachowywać się inaczej niż wcześniej. Przykładowo kolegom z pracy odpowiadamy z sarkazmem, do swoich uczniów zwracamy się nie imionami, a numerami z dziennika i tym podobne. Sami takimi zachowaniami możemy być zaskoczeni, one są zupełnie dla nas nietypowe. Ostatni etap to poczucie braku osiągnięć i braku kompetencji związanych z pracą. Trudno wówczas doświadczać satysfakcji i zadowolenia czy przyjemności z osiągnięć, które czuliśmy wcześniej. Nawet gdy jesteśmy zmęczeni, często nadal mamy satysfakcję z tego, co robimy, a w przypadku wypalenia satysfakcja znika.

W ostatnim czasie coraz więcej mówi się o okazywaniu współczucia również samemu sobie. Jak samowspółczucie może pomóc w kontekście dbania o siebie i wypalenia zawodowego?
Zacznę od tego, czym jest samowspółczucie. Szczególnie w języku polskim współczucie kojarzy się nam źle – z pobłażaniem, z użalaniem się nad kimś, a to zupełnie nie o to chodzi. Samowspółczucie to traktowanie siebie z życzliwością, wyrozumiałością i troską, z jakimi traktujemy kogoś, kto jest dla nas ważny. W samowspółczuciu wyróżnia się trzy komponenty: uważność, życzliwość dla siebie i wspólne człowieczeństwo. Uważność jest zauważaniem tego, co się z nami dzieje, jakich doświadczamy emocji i tego, co się dzieje na zewnątrz, w naszym otoczeniu. Życzliwość to trakt...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy