Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

3 grudnia 2019

NR 113 (Grudzień 2019)

Każdy ma w sobie odkrywcę, nawigatora i administratora

368

Czy podobnie jak w przypadku biologicznego DNA każdy z nas ma swój wrodzony potencjał? Jak pracując z nastolatkami, wykorzystać ich indywidualne doświadczenia i umiejętności? O książce Trudny czas dojrzewania, kontekstach rozwoju młodzieży i igle kompasu życiowego opowiada Hubert Czupała, psycholog i psychoterapeuta prowadzący warsztaty z zakresu modelu DNA-V.

POLECAMY

 

1. Kiedy zobaczyłam tytuł książki Trudny czas dojrzewania, przypomniało mi się, że kilka dni temu usłyszałam od osoby dorosłej: „Jakie problemy może mieć taki szesnastolatek? Przecież w domu wszystko ma!”. Co odpowiedziałby Pan osobie, która nie widzi trudności czasu dojrzewania? W jaki sposób przekonać dorosłego do uważniejszego przyglądania się problemom, z jakim muszą na co dzień mierzyć się nastolatkowie?

Kiedy rozmawiam z dorosłymi na warsztatach, pytam ich o to, jak wyglądało ich dojrzewanie i kto pomógł im odkryć, co obecnie jest dla nich ważne w życiu. Następnie rozmawiamy, jak zmienił się świat młodych ludzi od tego czasu.

W dzisiejszych czasach młodzi ludzie dużo później podejmują się większości dorosłych ról życiowych, takich jak samodzielne mieszkanie, założenie rodziny czy podjęcie pracy zawodowej. Rodziny są dziś mniej liczne, często niepełne i bardziej rozproszone. Sami młodzi ludzie większość swojego czasu spędzają samotnie, zastępując bezpośrednie kontakty społeczne wirtualnymi. W związku z tym wzorce czerpią głównie z portali społecznościowych, od youtuberów i instagramowych influencerów, którzy przekonują ich, że szczęście oznacza tyle, co bycie lepszym od innych, wypracowanie „właściwego” wyglądu i stylu oraz posiadanie pożądanych wartości materialnych. Dodajmy do tego fakt, że system edukacji nastawiony jest głównie na zdobywanie wiedzy i umiejętności poznawczych, natomiast umiejętności społeczne i emocjonalne są traktowane zdawkowo, jeżeli nie całkowicie pomijane. Nacisk kładzie się, by sprawdzić, czy młodzi ludzie przyswoili określone umiejętności szkolne, nie przekłada się to jednak na to, czy są oni w stanie rzeczywiście te umiejętności wykorzystać. W efekcie większość z nich musi mierzyć się z tym, że tego rodzaju szczęścia i tak zdefiniowanego sukcesu nie osiągają, a nawet jeśli, to okazuje się, że nie pomaga im on poprawiać jakość życia.

To jedynie kilka przykładów tego, jak diametralnie zmienił się kontekst, w którym żyją obecnie młodzi ludzie, i jak pilnie potrzebna jest zmiana w kierunku edukacji społecznej i emocjonalnej. Nie możemy oczekiwać, że nastolatkowie pozostawieni sami sobie automatycznie wyzwolą się z ideologii materializmu i odkryją, co jest dla nich autentycznie ważne.

2. We wspomnianej książce następuje zerwanie z tradycyjnym sposobem traktowania młodych ludzi. Autorzy piszą, że dorośli mają tendencję do przedstawiania nastoletniego etapu rozwoju życia jako poczekalni do dorosłości. Jaką radę dałby Pan rodzicom, nauczycielom i pedagogom, by spojrzeli na czas dojrzewania jak na autonomiczny etap rozwoju i potrafili wspierać nastolatka tu i teraz, bez wybiegania w przyszłość?

Młodzi ludzie są często wzmacniani za przygotowania do tego, co ma się wydarzyć w przyszłości: chwalimy ich za godziny poświęcone na naukę, która pomoże im dostać się na wymarzone studia, ganimy natomiast za „marnowanie czasu”, który mogliby wykorzystać np. na zajęcia pozalekcyjne czy wolontariat lepiej prezentujący się w CV.  Powoduje to, że wyrastają oni na dorosłych ciągle zapatrzonych w przyszłość, którzy ulegają iluzji, że czas posiadają — tak samo, jak posiadamy buty czy samochód. Są przekonani, że ostatecznie będą mieli jeszcze czas, żeby skupić się na tym, co dla nich ważne.

Myślę, że zamiast rady zaproponowałby raczej ćwiczenie, w którym dorośli mieliby za zadanie napisać swego rodzaju epitafium. Wyobrażając sobie, że pozostały im ostatnie chwilę życia, opisać kilka rzeczy, z których są naprawdę dumni, oraz obszary, które były dla nich ważne.

Następnie poprosiłbym ich o to, by spisali, z jakimi trudnościami musieli się konfrontować na drodze rozwijania tych wartościowych dla nich obszarów, oraz zauważyli umiejętności, które dzięki temu zdobyli. Ostatnia część ćwiczenia to zastanowienie się przez chwilę, czy obecnie pomagają młodym ludziom, z którymi pracują, rozwijać obszary, które mogą stać się dla nich tak ważne jak te, które spisali, i czy uczą młodzież umiejętności, które mogą im w tym pomóc.

Nie jest moją intencją, by dorośli uczyli młodych ludzi dokładnie tych samych sposobów, które są dla nich skuteczne. Przenoszenie metod pracy, które działają na dorosłych bezpośrednio na dzieci czy młodzież, bez uwzględnienia kontekstu rozwojowego, to jedna z pułapek mogąca sprawić, że nasze działania, pomimo najlepszych intencji, po prostu nie będą efektywne.

3. Autorzy książki proponują, aby pracować z młodymi ludźmi na podstawie modelu DNA-V. Nazwa ta pochodzi od pierwszych liter umiejętności: odkrywcy (ang. discoverer), nawigatora (ang. noticer) i administratora (ang. advisor). Ostatnia litera skrótowca reprezentuje wyznawane wartości (ang. values). Prowadzi Pan warsztaty edukacyjne dotyczące modelu DNA-V dla specjalistów pracujących z młodzieżą. Czy mógłby Pan scharakteryzować te umiejętności i przybliżyć, dlaczego właśnie tak zostały nazwane?

DNA-V w sposób metaforyczny opisuje trzy funkcjonalne klasy zachowań, czyli umiejętności mające służyć rozwojowi, witalności oraz odkrywaniu własnych wartości. Umiejętności te podobnie jak nasze biologiczne DNA stanowią wrodzony potencjał, który odkrywamy na drodze naszego rozwoju. Na początku wszyscy jesteśmy nawigatorami — po prostu odczuwamy wszystko takim, jakim jest. Tak samo reagujemy na sygnały emocjonalne płynące z naszego ciała, jak i na te ze świata zewnętrznego. Potem zaczynamy odkrywać: testujemy i uczymy się za pomocą podejmowanych prób i błędów. W końcu dzięki rozwijanemu językowi zaczynamy nadawać wszystkiemu sens.

Powoli tworzymy nowy, wewnętrzny świat złożony z naszych myśli, słów, wspomnień i pomysłów. Ostatecznie pojawia się w naszych umysłach rodzaj wewnętrznego głosu, nasz wewnętrzny administrator, który odtąd stale nam towarzyszy: ostrzega nas przed tym, co może się zdarzyć, przypomina dotychczasowe doświadczenia, porównuje nas z innymi i przypomina wpojone nam reguły i zasady.

Wyznawanie, klaryfikacja czy definiowanie własnych wartości stanowią umiejętności dorosłego człowieka. Okres dojrzewania to okres, w którym wykorzystujemy nasze umiejętności do poznawania, sprawdzania i nazywania tego, co kochamy i co jest dla nas ważne.

Na nasze dzieciństwo, jak i wiek dojrzewania, wpływa wiele czynników. Kształtuje je kontekst kulturowy, środowisko społeczne, w którym się wychowujemy, czy wartości materialne, jakie posiadamy. Pojawiają się również liczne sytuacje problemowe, których doświadczamy, a nie jesteśmy w stanie ich kontrolować. To wszystko sprawia, że jedne umiejętności możemy mieć wysoce rozwinięte, inne słabiej.   

Podobnie jak w przypadku rozwoju fizycznego, tak i w przypadku rozwoju psychicznego prężnie działa nauka, która bada mechanizmy rządzące naszym zachowaniem. Dlatego możemy korzystać z interwencji opartych na dowodach naukowych, które mają wspomagać prawidłowy rozwój młodych ludzi. Sama wiedza dotycząca odkryć naukowych z zakresu behawioryzmu, psychologii pozytywnej czy współczesnej psychologii rozwojowej nie jest jednak wystarczająca. Równie istotne są umiejętności pedagogiczne, czyli to, w jaki sposób tę wiedzę i umiejętności młodym ludziom przekazać. Stąd obecne w książce metaforyczne nazwy, przystępny język, akronimy, praktyczne ćwiczenia czy przykłady z życia, do których młodzi ludzie mogą się z łatwością odnosić.

4. Nazwę modelu możemy traktować również metaforycznie — każdy człowiek ma swoje niepowtarzalne DNA, genetycznie jesteśmy zbudowani z tej samej materii. Możemy różnić się między sobą, ale ostatecznie mamy do wykorzystania swój potencjał. Jesteśmy też istotami społecznymi, dlatego na nasze zachowania wpływają konteksty społeczne. Jakie konteksty pomagają młodzieży odkrywać potencjał i rozwijać umiejętności, a jakie utrudniają?

Spójrzmy na początek na kontekst społeczny skupiony na problemach, który przez wiele lat dominował w naszej kulturze i systemie oświatowym. W tym kontekście działania z zakresu wychowania, promocji zdrowia oraz profilaktyki terapii zaburzeń zachowania dzieci i młodzieży prowadzono najczęściej niezależnie od siebie. Jest to związane z silnie zakorzenionym w naszej kulturze podejściem zakładającym, że konkretne sposoby myślenia, przekonania, postawy czy emocje są korzystne dla funkcjonowania młodego człowieka, inne zaś są niewłaściwe.

Jeśli np. uczeń przeszkadza w lekcji, to uznajemy jego zachowanie za niewłaściwe i skupiamy się na poszukiwaniu przyczyn. Analizujemy przeszłość ucznia, szukając trudnych doświadczeń czy niewłaściwych postaw rodzicielskic...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy