Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

11 stycznia 2019

NR 105 (Styczeń 2019)

Pochwała pochwały − rozmawiamy z Malwiną Huńczak, psycholożką, psychoterapeutką i ekonomistką

202

O zdrowym i szkodliwym perfekcjonizmie, o tym, dlaczego u niektórych rodzi się potrzeba spełniania wyśrubowanych standardów, i w jaki sposób wzmacniać u dzieci poczucie własnej wartości umiejętnie wypowiedzianą pochwałą rozmawiamy z Malwiną Huńczak, psycholożką, psychoterapeutką i ekonomistką.

Jest Pani autorką książki Siła niedoskonałości. Dlaczego perfekcyjnie nie zawsze oznacza najlepiej. Kiedy spojrzymy do Słownika języka polskiego, zobaczymy taką definicję perfekcjonizmu: „dążenie do doskonałości w jakiejś dziedzinie”, po czym dodane jest również „często przesadne dążenie”. Czy właśnie to przesadne dążenie sprawia, że perfekcyjne nie zawsze jest najlepsze?
Stawianie sobie ambitnych wymagań jest jednym z warunków rozwoju, ale dążenie do perfekcji – niekoniecznie. Powstaje zatem pytanie: czy troska o najwyższą jakość i dążenie do najlepszych wyników to już perfekcjonizm czy raczej zdrowy przejaw ambicji, chęć doskonalenia się i rozwoju? W przypadku większości osób pewna doza perfekcjonizmu przyczynia się do osiągnięć i nie ma negatywnego wpływu na życie. Nie chodzi bowiem o to, że cechy perfekcjonistyczne są złe, ale o to, że często są one usztywnione, mało elastyczne, że jedną miarę przystawiamy do wszystkich dziedzin życia. Czasami zdarza się, że zachowania, które służą nam w pracy zawodowej, niepotrzebnie przenosimy na grunt prywatny. Osoby przesadnie dążące do doskonałości to perfekcjoniści, stawiający sobie bardzo wysokie wymagania, które nie zawsze są realne i możliwe do wykonania, a często nawet stoją w sprzeczności ze sobą. Perfekcjonista zawsze chce być najlepszy we wszystkim, co robi. Paradoksalnie, przesadne dążenie do najlepszych wyników nie jest związane z doskonaleniem się, chęcią nauki, zaciekawieniem danym tematem. Często wynika z przymusu robienia czegoś na najwyższym poziomie, z potrzeby podziwu, bycia zauważonym i docenionym. Potrzeba bycia perfekcyjnym pociąga za sobą przeżywanie wielu negatywnych emocji. 
Zazwyczaj wyróżnia się trzy rodzaje perfekcjonizmu. Pierwszy z nich to tzw. perfekcjonizm zorientowany na siebie, który polega na wymaganiu perfekcji przede wszystkim od siebie. Taka osoba zazwyczaj bardzo surowo ocenia samą siebie, mimo że osoby postronne nie zauważają większych niedociągnięć. Drugi rodzaj to perfekcjonizm zorientowany na innych, który wiąże się z rzutowaniem wysokich wymagań na inne osoby, przykładowo: manager mocno kontrolujący pracę swoich podwładnych albo nauczyciel stawiający bardzo wysoko poprzeczkę swoim uczniom. Trzeci rodzaj to perfekcjonizm uwarunkowany społecznie, polegający na przekonaniu i odczuwaniu presji, że inni ludzie wiele od nas wymagają, że musimy być wyjątkowi, aby być lubiani czy akceptowani. Zazwyczaj u osób przesadnie dążących do doskonałości wszystkie trzy rodzaje perfekcjonizmu przenikają się, choć jeden z nich może dominować. 

Z jednej strony mamy negatywne skojarzenia z perfekcjonizmem, z drugiej jednak nie ucieka Pani od rozróżnienia tej postawy i pisze Pani o zdrowym perfekcjonizmie. Czym więc różni się perfekcjonizm zdrowy od niezdrowego?
Istnieje kilka cech, które pozwalają odróżnić perfekcjonizm zdrowy od niezdrowego. Ten pierwszy można zauważyć wtedy, gdy dana osoba potrafi czerpać satysfakcję z dążenia do doskonałości i umie w tych dążeniach rozpoznawać i akceptować swoje indywidualne granice. Kiedy wyznacza cele w granicach swoich możliwości i potrafi traktować nieuchronne niepowodzenia jako okazję do nauki. Zdrowy perfekcjonizm kojarzony jest ze zorganizowaniem, sumiennością, ambicją, wysoką motywacją i standardami pracy. Zdrowy perfekcjonista nie traktuje niepowodzeń jako wstydliwych porażek, ale stara się widzieć je jako cenną lekcję. Jest nastawiony na osiągnięcia, ale potrafi czerpać radość nie tylko z osiągnięcia celu, lecz także z procesu dochodzenia do niego. Trudności powstają wtedy, kiedy dążenie do doskonałości sprawia, że dana osoba jest nieustannie niezadowolona z siebie, gdy obwinia się, że nie pracowała wystarczająco ciężko, żeby osiągnąć sukces. Gdy standardy, które sobie wyznacza, wymagają ogromnego nakładu pracy i energii: psychicznej, emocjonalnej i fizycznej. Osoba przejawiająca cechy negatywnego perfekcjonizmu postrzega niepowodzenia jako dowód na bezwartościowość swojej osoby, często wyznacza sobie cele irracjonalne, niemożliwe do osiągnięcia i uzależnia swoją ocenę od liczby sukcesów. Taka postawa pociąga za sobą wiele destruktywnych emocji, jak chociażby strach przed krytyką, popełnianiem błędów, niepodejmowanie się nowych wyzwań w obawie przed porażką, koncentracja na osiągnięciu tylko najlepszego wyniku, brak spontaniczności, poczucie wyczerpania, a w efekcie niska samoocena. 

Jeśli ktoś mówi „Jestem perfekcjonistą, już tak mam, taki się urodziłem”, to można taką postawę traktować jako niechęć do zmian i pracy nad sobą, czy może rzeczywiście geny mają wpływ na późniejsze zachowania perfekcjonistyczne w życiu dorosłym?
Nikt nie rodzi się perfekcjonistą i nie ma czegoś takiego jak gen perfekcjonizmu. Wprawdzie istnieją badania, z których można wysnuć wniosek, że pewną część perfekcjonizmu można przypisać czynnikom temperamentalnym, a więc genetycznym, ale to jednak zbyt mało, by stać się perfekcjonistą. Temperament może być podatnym gruntem do pojawienia się cech perfekcjonistycznych, ale wiele zależy od zasad wychowawczych, otoczenia i historii życia danej osoby. Dużą rolę w powstawaniu perfekcjonizmu przypisuje się stylom wychowania, gdzie rodzice przenoszą swój perfekcjonizm na dzieci, ponieważ – przykładowo – sami są perfekcjonistami i oczekują od dziecka niezwykłych osiągnięć albo nieustannie je krytykują i kontrolują. Perfekcjoniści to osoby, od których zazwyczaj wiele wymagano, kiedy były dziećmi, i które często były poddawane krytycznej ocenie. Wiele z nich zostało wychowanych w przeświadczeniu, że na miłość rodziców, podobnie jak na wszystko inne, trzeba sobie najpierw zasłużyć. Schemat perfekcjonizmu jest nabywany po części w procesie socjalizacji, gdzie uczymy się zasady, która polega na osiągnięciu pewnego celu i prostej drogi do wyznaczonego punktu, w którym najlepiej znaleźć się jak najszybciej. Na tej drodze często nie uwzględniamy naszych predyspozycji, ograniczeń, błędów i radości, którą możemy czerpać z jej etapów.

Jeden z rozdziałów Pani książki dotyczy wpływu stylów wychowawczych na powstawanie perfekcjonizmu. Gdyby miała się Pani przyjrzeć kształtowaniu zachowań perfekcjonistycznych u dzieci, wskazałaby Pani, czy takie sytuacje mają częściej miejsce w przypadku dziewczynek, czy chłopców? Czy jest to uwarunkowane kulturowo?
Perfekcjonizm jest uwarunkowany kulturowo i częściej kształtowany jest u dziewczynek. Kobiety bowiem znacznie częściej niż mężczyźni słyszały w dzieciństwie: „Dziewczynka musi zawsze ładnie wyglądać/być grzeczna/dobrze się zachowywać/mieć porządek w pokoju”. W dorosłym życiu trudno jest wyjść poza schematy myślowe, które zostały ukształtowane w dzieciństwie. Bywa, że nawet sobie ich nie uświadamiamy, bo wydaje nam się, że tak po prostu jest i tak trzeba postępować. Zmiana bezużytecznych schematów wymaga najpierw przyjrzenia się sobie i zauważenia tego, co nam nie służy. Ponadto przekaz społeczny jest taki, że asertywne zachowania często nie są akceptowalne wśród dziewczynek. W konsekwencji dziewczynkom, a później dorosłym kobietom trudniej jest tupnąć, postawić na swoim, a więc stawiać granice i dbać o własne potrzeby. Często słyszą, że mają być uległe, miłe, grzeczne, spełniać czyjeś wymagania, nie sprawiać problemów, nie powodować konfliktów. Efekt jest taki, że kobiety znacznie częściej niż mężczyźni są niezadowolone z siebie i zastanawiają się, co jeszcze mogą zrobić lepiej. Do tego dochodzi presja współczesnego świata, mediów społecznościowych, które stawiają wygórowane wymagania posiadania idealnego życia, nieskazitelnego ciała czy wspaniałych wakacji. 

Czy analogicznie do perfekcjonistycznych rodziców oraz stylów wychowawczych wpływ na dzieci mogą mieć również wychowawcy, nauczyciele, szkolne autorytety, które dziecko spotyka na swojej ścieżce edukacyjnej?
Perfekcjonizm kiełkuje już w okresie dzieciństwa, a na jego powstawanie mają wpływ nie tylko rodzice i stosowane przez nich metody wychowawcze, lecz także środowisko, czyli: nauczyciele, wychowawcy, autorytety, znajomi, szkoła, przynależność do różnych grup. Wszystkie doświadczenia w jakiś sposób mają wpływ na kształtowanie się osobowości i zachowań człowieka. Dzieci są nagradzane i chwalone w szkole za to, że coś osiągnęły: dostały bardzo dobrą ocenę albo wygrały konkurs. Uczone są współzawodnictwa, ciągłego dążenia do bycia lepszym, porównywania się z innymi. Nie są „rozliczane” za proces dochodzenia do celu, ale za jego osiągnięcie. Gdy uczniom nie udaje się sprostać zadaniom, może się pojawić stres, poczucie winy, zachwiane poczucie wartości. Tak funkcjonuje nasze otoczenie, szkoła, a później praca, kultura, w której się wychowujemy. Trudno to zmienić i w rezultacie płacimy za to cenę, którą mogą być budujące się przekonania, że każde niepowodzenie to wielka porażka, że na uznanie trzeba zasłużyć i zapracować, a akceptację zyskamy wtedy, kiedy będziemy mieć dokonania i osiągnięcia. 

W książce przytacza Pani badania profesor Carol Dweck ze Stanford University. Dweck stwierdziła, że nie każda pochwała jest dobra – oprócz samego chwalenia liczy się kontekst, w którym chwali się dziecko. W jakich kontekstach dawać pochwały?
Profesor Carol Dweck podkreśla fakt, że ważne jest uwzględnianie okoliczności, w których rodzic czy nauczyciel daje dziecku pochwałę. Zgodnie z jej badaniami, nieuwzględnianie okoliczności, w jakich jest wypowiadana pochwała, może być szkodliwe w dłuższej perspektywie i wywołać zachowania perfekcjonistyczne. Chwaląc dziecko, należy akcentować wysiłek, jaki włożyło w wykonanie danego zadania. Lepiej jest powiedzieć: „Brawo! Włożyłeś dużo wysiłku w wykonanie tego zadania i ciężko pracowałeś” niż: „Brawo! Jesteś bardzo mądry i inteligentny”. Jeśli akcentujemy wysiłek dziecka, to tym samym widzi ono, że ma wpływ na wykonanie zadania. Jeśli podkreślamy inteligencję czy mądrość dziecka, nie dajemy mu dobrej recepty, jak należy zachować się w razie porażki. Innymi słowy, jeżeli koncentrujemy się tylko na podkreślaniu inteligencji i bystrości dziecka, możemy się przyczyniać do powstawania u niego perfekcjonizmu. Jeśli chwalimy tylko inteligencję, a dziecko doświadczy jakiegoś niepowodzenia, to myśli, że nie jest już mądre i traci zainteresowanie wykonywaniem powierzonych zadań. Dzieci chwalone za ciężką pracę i wysiłek motywują się jeszcze bardziej w obliczu trudności, natomiast te, które są chwalone za inteligencję, na wszelki wypadek, kierowane lękiem przed porażką, wo...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy