Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

26 lutego 2021

NR 122 (Luty 2021)

Trudny temat: edukacja seksualna

165

O tym, czym różni się edukacja seksualna od seksualizacji i jak powinno wyglądać edukowanie w tak delikatnych obszarach, rozmawiamy z Dominikiem Haak, psychologiem i seksuologiem.

Jaka powinna być dobra edukacja seksualna?
Zadaniem edukacji seksualnej jest przekazywanie młodym ludziom wiedzy dotyczącej seksualności człowieka – ale opartej na naukowych faktach, a nie ideologii czy uprzedzeniach. Osoby po takich zajęciach powinny być wyposażone w wiedzę dotyczącą okresu dojrzewania, ciąży i połogu, metod antykoncepcji i terminacji ciąży, ale także budowania relacji i stawiania granic czy różnorodności seksualnej. Warto wspomnieć o różnicy między informowaniem a namawianiem – osoba mówiąca o społeczności LGBTQ+ czy metodach antykoncepcji powinna skupiać się na faktach, a nie przekazywaniu swojego osobistego stanowiska wobec danego zjawiska. 
Edukacja seksualna to w końcu nie tylko informowanie, ale też kształtowanie postaw wobec seksualności. Nauka tego, jak nawiązywać relacje intymne i jak wyrażać świadomą zgodę. Trening samoopanowania, co jest niezwykle ważne dla kontroli impulsów i może stanowić profilaktykę przemocy seksualnej. Aby zajęcia z edukacji seksualnej mogły być wartościowe, powinny być w końcu prowadzone przez osoby odpowiednio wykształcone, a materiał dostosowany do wieku dzieci. Są konkretne wytyczne, np. Światowej Organizacji Zdrowia, mówiące o tym, w jakim wieku dany rodzaj wiedzy powinien być przekazany.

POLECAMY

Wokół edukacji seksualnej od kilku lat toczy się gorąca dyskusja. Czytałam artykuły i słuchałam wypowiedzi polityków na ten temat. Wśród komentarzy osób przeciwnych wprowadzeniu powszechnej edukacji seksualnej w szkołach pojawia się często taki argument: edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży. Co by Pan na to odpowiedział?
Edukacja seksualna zakłada informowanie i poszerzanie świadomości dzieci w zakresie seksualności własnej i innych. Nie jest to więc namawianie, zachęcanie ani narzucanie żadnych postaw! Mówienie dzieciom o tym, jak objawiają się zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową czy jak wygląda budowa układu rozrodczego, w żadnym razie nie oznacza namawiania do czegokolwiek. Nawet informowanie o prawach i wolnościach seksualnych, które jest częścią edukacji seksualnej i równościowej, także nie jest namawianiem. Żadne dziecko nie stanie się nieheteroseksualne czy transpłciowe, jeśli usłyszy, że istnieją osoby ze społeczności LGBTQ+.
Seksualizacja to zupełnie inne zjawisko niż edukacja seksualna. Seksualizacją nazywamy nadawanie cech seksualnych obiektom/osobom/sytuacjom, które erotyczne nie są. Za przykłady posłużyć mogą konkursy małych miss w USA czy też reklamy modowe, w których małe dziewczynki są przebierane za dorosłe kobiety. Dzieci intencji seksualnych nie mają, to dorośli nadają im taką motywację. Edukacja seksualna chroni przed demoralizacją i seksualizacją, bo uczy dzieci o „złym dotyku” – pokazuje, gdzie przebiegają granice seksualne i czego żadna inna osoba nie powinna robić.

Pojawiają się również głosy, że dziesięciolatek nie powinien jeszcze uczęszczać na lekcje edukacji seksualnej, ponieważ tematy związane z seksem nie leżą w obszarze jego zainteresowań. Jaką w takim razie wartość może wynieść dziecko z zajęć? Czego się nauczy?
Rzeczywiście w rozwoju psychoseksualnym występuje tzw. faza latentna, w której młody człowiek mniej interesuje się seksualnością per se, ale w dzisiejszym świecie nie da się uniknąć tego, aby dziecko nie zetknęło się z tym tematem. Dzieci i tak dowiedzą się od znajomych czy z internetu, czym jest homoseksualność, seks oralny, seks analny, prezerwatywa czy aborcja. Ważne jest natomiast to, jaki stosunek do tych zjawisk zostanie nadany razem z tym przekazem. Pamiętajmy, że w internecie nie można zapanować nad tym, w jaki sposób wiedza zostanie dziecku przekazana. Do edukatorów i edukatorek należy misja redukowania szkód wyrządzanych przez nieprofesjonalną wiedzę (zaczerpniętą np. z mediów społecznościowych) i zapobieganie konsekwencjom seksualizacji w przyszłości.
Nie należy też zapominać, że seksualność człowieka to coś znacznie więcej niż seks jako stosunek płciowy. Seksualność składa się ze sfery biologicznej – to oczywiste – ale także emocjonalnej, społecznej, prawnej i duchowej. Nauka o seksualności to także nauka o relacjach, dbaniu o siebie i stosunku do własnego ciała czy wyznaczaniu granic.

Jakie skutki braku powszechnej edukacji seksualnej Pan dostrzega?
Braki w edukacji seksualnej dostrzegam na wszystkich poziomach, zwłaszcza w obszarze komunikacji. W gabinecie pojawiają się u mnie dorośli ludzie, którzy nie potrafią mówić o swoich trudnościach i nazywać własnych części ciała. Dorosły mężczyzna mówi np. „mój wacek’’, a kobieta „tam na dole”. Od tego się zaczyna, ale kończy na tym, że kobiety nie wiedzą, że np. mogą odmówić seksu mężowi, a osoby transpłciowe wyrastają w przekonaniu, że są nienormalne.
 


W dyskusji na temat seksualności często wypowiadają się osoby bez podstawowej wiedzy seksuologicznej, które swoje poglądy opierają na religii czy uprzedzeniach. Jest to niezwykle upokarzające, że przekaz naukowy nie ma możliwości przebić się do głównego obiegu informacji, a absurdalne wypowiedzi polityków, np. o „tabletkach zmieniających płeć” podawanych dzieciom w Poznaniu, są cytowane przez największe media.

O co pytają uczniowie podczas zajęć z edukacji seksualnej? Pojawiają się wyłącznie tematy seksu czy może jeszcze jakieś inne?
Młodzież pyta, mimo że ma już wiedzę z internetu. Czasami pojawiają się pytania prowokacyjne, aby zobaczyć, jak edukator czy edukatorka zareaguje. Bliska jest mi forma zbierania pytań anonimowo, np. przed zajęciami, w postaci karteczek wrzucanych do pudełka – bo wtedy młodzież ma mniej oporów, żeby zapytać o rzeczy wstydliwe. Pojawiają się więc pytania o ciążę, antykoncepcję, aborcję, odkrywanie orientacji seksualnej, proces korekty płci czy w końcu konkretne praktyki seksualne i pytania z gatunku: „czy jestem normalny, jeśli…” W dobie silnych napięć społecznych pojawiają się oczywiście pytania dotyczące zagadnień kontrowersyjnych, wokół których ogniskuje się konflikt polityczny, takich jak prawa reprodukcyjne, aborcja embriopatologiczna, prawa osób LGBTQ+ itp.

Czy Pana zdaniem w polskich szkołach możliwe jest nauczanie o seksualności w duchu różnorodności i z poszanowaniem dla każdego systemu wartości?
Wierzę, że tak. Oczywiście ko...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy