Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz , Otwarty dostęp

6 maja 2021

NR 124 (Maj 2021)

Jak wspierać dzieci z niską samooceną?

168

Dlaczego ani niska, ani zbyt wysoka samoocena nie jest dobra oraz jak pomóc dzieciom nie ulegać presji mediów społecznościowych – podpowiada Marta Nowakowska, psycholog, terapeuta poznawczo-behawioralny dzieci i młodzieży.

Zacznijmy od podstawowego zagadnienia: czym jest samoocena?
Samoocena to zestaw przekonań na własny temat. Czasem mówi się, że to rozbieżność pomiędzy Ja realnym a Ja idealnym. Im mniejsza jest ta rozbieżność, czyli im bardziej nasze Ja idealne odpowiada Ja realnemu, tym lepiej czujemy się ze sobą. Adekwatna samoocena wiąże się z szacunkiem do siebie, ale też do innych i w miarę zdrowymi, adaptacyjnymi przekonaniami na własny temat. Mniej porównywania z innymi, mniej strachu przed oceną innych, więcej pewności siebie, mądrego stawiania granic. 

POLECAMY

Mówi się, że samoocena powinna być adekwatna: nie za niska, ale też nie za wysoka. Jakie problemy wiążą się z niską i zbyt wysoką samooceną?
Żadna ze skrajności nie jest pożądana. Niska samoocena wiąże się z silnym, negatywnym porównywaniem się do innych, dużym lękiem przed oceną społeczną. W gabinecie często rozpoznajemy osoby z zaniżoną samooceną po specyficznych przekonaniach na swój własny temat wypowiadanych wprost lub pomiędzy wierszami – „jestem mało warta/warty”, „inni mnie nie lubią”. Jest ona zarzewiem wielu problemów psychologicznych – wiąże się z brakiem asertywności i małym poczuciem wewnątrzsterowności, czyli brakiem poczucia wpływu na rzeczywistość. Jest też objawem niektórych zaburzeń, np. depresji. W tzw. triadzie objawów depresyjnych Becka, obok negatywnego spostrzegania przyszłości i świata, naczelne miejsce zajmuje właśnie negatywne myślenie o sobie, obarczone wieloma zniekształceniami poznawczymi, które wywołują przygnębienie.
Nieadekwatnie zawyżona samoocena także wiąże się z nierealistycznym obrazem siebie – tu często mamy do czynienia z rysem narcystycznym, na który składa się nieadekwatne poczucie własnej wyjątkowości i chęć otaczania się ludźmi podobnie „wyjątkowymi” jak ja, ale także poczucie wyższości, deficyt empatii i szacunku do innych. Własne kompleksy czy trudności są wtedy projektowane, rzutowane na inne osoby, a niedostrzegane w samym sobie.

Nietrudno zauważyć, że media, w tym media społecznościowe, kreują konkretny wygląd kobiety. Jak presja na uzyskanie tego wizerunku odbija się na młodych ludziach?
Cóż, w mojej pracy często spotykam się z młodymi osobami „skrzywdzonymi” przez wyidealizowane obrazki z Instagrama czy TikToka. Dziewczyny, ale także chłopcy aspirują do bycia tak atrakcyjnymi jak celebryci i influencerzy z mediów społecznościowych. Niestety, zapominają o tym, że to tylko pewien wycinek rzeczywistości, podrasowany przez filtry i makijaże. Wyśrubowane ideały piękna utrudniają spojrzenie na siebie, swoje ciało z czułością i akceptacją. Doprowadzają także, w moim przekonaniu, do nadmiernego zaabsorbowania własnym wyglądem, a także szkodliwego wystawiania go na ocenę innych w mediach społecznościowych. Liczba lajków pod zdjęciem potrafi zadecydować o nastroju i znacząco wpływa na samoocenę. Niestety, uprzedmiotawianie własnego ciała, wystawianie go na ocenę innych w mediach społecznościowych doprowadza do wielu trudności: od przejściowych problemów z samoakceptacją siebie, do poważnych zaburzeń, takich jak zaburzenia odżywiania, depresja, zaburzenia lękowe.

Według raportu „Dove Self-Esteem – Budowanie pozytywnej samooceny” aż 81% dziewcząt w Polsce nie ma wysokiej samooceny. Jedno to presja medialna, ale jakie jeszcze inne czynniki mogą sprawiać, że polskie nastolatki nie mają o sobie dobrego zdania?
Tak, te statystyki potwierdzają się w moich rozmowach z młodzieżą – problem z niskim poczuciem własnej wartości to jeden z głównych tematów zgłaszanych podczas rozmów w gabinecie. Z jednej strony niestabilna samoocena jest sprawą rozwojową – okres dojrzewania jest czasem silnego porównywania się z rówieśnikami i przejściowe problemy z samooceną mogą się wówczas pojawiać. Jednak za niską samooceną stoi także system szkolny, który jest bardzo krytyczny, oparty na ciągłym testowaniu i ocenianiu. Za mało mówi się dzieciakom o ich zasobach. 

Co można zrobić, żeby pomóc dzieciom z niską samooceną?
Już na wczesnym etapie, ale także w okresie dorastania, trzeba rozmawiać z dziećmi o ich mocnych stronach. Szkoła nie powinna koncentrować się na wytykaniu błędów i niedoskonałości, nie powinna mierzyć wszystkich tą samą miarą, ale w każdym dziecku rozpoznawać jego indywidualność, jego talenty. Należy dbać o psychoedukację, uczyć dzieci radzenia sobie z trudnościami, kształtować pozytywny obraz własnego ciała niezależnie od tego, czy mieści się w aktualnych standardach, czy poza nie wykracza. 

Jak od dzieciństwa wspierać dzieci, żeby nie mierzyły się potem z niską samo­oceną? Jak działać profilaktycznie?
Po pierwsze – ważna jest bezpieczna relacja z dorosłym, rodzicem, nauczycielem. Dzięki takiej relacji dziecko na najwcześ­niejszych etapach rozwoju uczy się ufać innym, ale także sobie. A także modelowanie szacunku do siebie i innych przez znaczące osoby dorosłe z otoczenia. Nie wystarczy, że będziemy mówić dziecku „Uwierz w siebie”, „Nie bądź taki nieśmiały”. Dziecko uczy się przez obserwację i uważam, że rodzic sam najpierw powinien popracować nad sobą, przyjrzeć się swojemu poczuciu wartości, swoim relacjom z innymi, by dziecko mogło uczyć się dobrych wzorców, obserwując rodzica. 
Po drugie – pozwalać dziecku na samodzielność – bliskie mi są idee pedagogiki Montessori, w której hasłem przewodnim jest „Pomóż mi zrobić to samodzielnie”. Dziecko, które z jednej strony ma poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej strony może doświadczać samodzielności, nawet w codziennych obszarach takich jak samodzielne ubieranie się, dbanie o swoją...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy