O uskrzydlających doświadczeniach, czyli jak się nie dać wypaleniu?

Otwarty dostęp Rozwój i dobrostan

Praca pedagoga i psychologa szkolnego to emocjonalny rollercoaster. Pomaganie młodemu człowiekowi we wzrastaniu jest z jednej strony emocjonującą przygodą przynoszącą spełnienie zawodowe, ale z drugiej strony poziom obciążeń emocjonalnych wynikających z towarzyszenia uczniom w trudnych sytuacjach wymaga od nas odporności psychicznej i dbania o własne zasoby. Jak nie popaść w zawodowe wypalenie? Jak odnajdywać w pracy uskrzydlające doświadczenia?

Codzienna praca pedagoga i psychologa szkolnego jest wymagająca i różnorodna. Jej podstawowe obszary to monitoring uczniów, psychoprofilaktyka i praca nad rozwojem, a także interwencja. Z mojego doświadczenia wynika, że to przede wszystkim ten ostatni filar naszej pracy często bywa przyczyną trudności. Ponadto intensywny emocjonalny kontakt z młodym człowiekiem, za którego czujemy odpowiedzialność, jest sam w sobie obciążający.

POLECAMY

Gdy do tego dodać jeszcze relacje z rodzicami, instytucjami zewnętrznymi i współpracownikami, otrzymujemy swoistą mieszankę wybuchową, która bywa przyczyną wypalenia zawodowego. Według Bassama Aouila i Iwony Rentflejsz – prowadzących badania nad wypaleniem zawodowym psychologów: „W zawodzie psychologa źródłem stresu może być przesadne zaangażowanie, nadmierna identyfikacja z pacjentem, które prowadzą do powstania wyczerpania emocjonalnego”[1]. Jesteśmy wszak jako specjaliści szkolni swoistym „lekarzem pierwszego kontaktu” – wspieramy uczniów w kryzysach, przyjmujemy ich troski, problemy okresu dojrzewania, próbujemy znaleźć kompromis między oczekiwaniami nauczycieli, rodziców, wymaganiami obszernej podstawy programowej. Do szczególnie obciążających czynników, z którymi spotykamy się w pracy, należą m.in.: opór ucznia, symptomy psychopatologiczne, zachowanie pasywno-agresywne czy myśli samobójcze. Szczególnie praca z uczniem w kryzysie suicydalnym, a takich mamy niestety coraz więcej, jest doświadczeniem najbardziej obciążającym dla szkolnych psychologów i pedagogów. Chciałabym podzielić się w poniższym tekście narzędziami, które pomagają zadbać o siebie i swoje zasoby w tej trudnej i wymagającej pracy.

Jak uniknąć wypalenia zawodowego?

Osoby zawodowo pomagające i wspierające innych są bardziej narażone na syndrom wypalenia zawodowego: „Wypalenie zawodowe, na które składają się wyczerpanie emocjonalne, depersonalizacja i obniżone poczucie dokonań osobistych, to zjawisko, na które narażone są przede wszystkim osoby wykonujące tzw. zawody pomocowe, które bazują na bliskim kontakcie interpersonalnym. Jedną z grup zawodowych najbardziej narażonych na zjawisko wypalenia w zawodzie są psychologowie”[2].

Po czym poznać, że może nas dotyczyć wypalenie zawodowe? Jako pierwsze objawy zauważamy niekiedy utratę troski o drugiego człowieka, nadmierne dystansowanie się, a także poczucie obniżonych dokonań osobistych i niższą satysfakcję z pracy. Zaczynamy też odczuwać coraz mniejszą motywację do pracy. Ważnym wskaźnikiem jest nadmierne przeżywanie problemów zawodowych poza pracą, życie problemami uczniów w domu. 
 

Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wyróżnia następujące etapy wypalenia zawodowego:
  • honey mood (miesiąc miodowy) – fascynacja pracą i jej idealizowanie, pracownik osiąga wówczas radość i satysfakcję z osiągnięć zawodowych,
  • awakening (przebudzenie) – pracownik zaczyna zauważać, że jego idealistyczna wizja pracy rozmija się z rzeczywistością,
  • burnout (wypalenie) – realizacja zadań zawodowych wymaga od pracownika coraz więcej wysiłku, a kontakty interpersonalne się pogarszają,
  • full scale burnout (wypalenie peł­­noskalowe) – objawia się fizycznym i psychicznym wyczerpaniem,
  • phoenix phenomenon (fenomen Feniksa) – odradzanie się, leczenie ran.

 

Polskie badania nastrajają jednak optymistycznie. Wyniki badań psychologów województwa kujawsko-pomorskiego wskazują, że problem wypalenia zawodowego nie dotyka szeroko naszej grupy zawodowej, a psychologów cechują umiarkowane ambicje zawodowe, duży dystans do pracy i ogólne zadowolenie z życia[3].

Superwizja i interwizja

Najczęściej do tzw. depersonalizacji, czyli nadmiernego dystansowania się, obojętności wobec problemów uczniowskich, dochodzi wskutek zadziałania mechanizmu obronnego – problemy podopiecznych są dla nas nadmiernie stresujące, więc instynktownie próbujemy się od nich odciąć, wyłączając empatię i traktując kontakt z uczniem przedmiotowo.

Jak zatem zachować zdrowy balans, który z jednej strony pozwala nam angażować się w pracę, a z drugiej strony cieszyć się życiem po godzinach, bez nadmiernego myślenia o pracy? Takim wentylem bezpieczeństwa dla zawodów pomocowych jest zawsze superwizja i interwizja. Te dwa narzędzia pozwalają na przefiltrowanie emocji związanych z problemami uczniów i weryfikację narzędzi oraz metod wsparcia młodego człowieka. Brak superwizji koreluje ze stanami zawodowego wyczerpania. Szkoła ma tę ważną zaletę, że specjaliści pracują tam zazwyczaj w kilkuosobowych zespołach, które same w sobie, czy to formalnie, czy nieformalnie, konsultują się i prowadzą procesy interwizji koleżeńskiej, a bardziej doświadczeni specjaliści superwizują pracę młodszych kolegów. 

 

 

Czynnikiem chroniącym jest także poczucie kompetencji, które nabywamy w toku rozwoju zawodowego, uczestnicząc w rozmaitych szkoleniach, wymieniając doświadczenia z innymi specjalistami. To niesamowicie istotne, by realizując bieżące zadania, znaleźć przestrzeń zarówno na spotkania z zespołem o charakterze interwizyjnym, zorganizować konsultacje z superwizorem czy szkolenia. Specjaliści szkolni są grupą wyjątkowo zaangażowaną w dokształcanie się – chętnie się szkolą, podnoszą swoje kompetencje.

Praca nad własnymi przekonaniami – odnajdywanie zniekształceń poznawczych

Praca nad sobą i analiza własnych przekonań na temat pracy ma także wielkie znaczenie w budowaniu odporności. Wielu pedagogów i psychologów szkolnych doświadcza takich zniekształceń poznawczych, jak: nadmierna personalizacja, nadodpowiedzialność, myślenie powinnościowe, myślenie dychotomiczne. 
 

Oto przykłady zniekształceń myślenia odnoszących się do naszej pracy:
  • myślenie dychotomiczne: Albo ja pomogę Jankowi wyjść z opresyjnego systemu rodzinnego, albo nikt,
  • personalizacja: Mój uczeń doświadcza obniżenia nastroju pomimo spotkań ze mną, więc jestem beznadziejnym specjalistą,
  • katastrofizacja: Albo teraz do niej zadzwonię, albo stanie się coś strasznego,
  • nadmierna generalizacja: Nie udało mi się wypracować z Jankiem mniej agresywnej postawy wobec kolegów, to oznacza, że jestem złym psychologiem/pedagogiem,
  • myślenie powinnościowe: W mojej pracy powinienem być zawsze dostępny, w razie nieszczęśliwej sytuacji moja pomoc powinna być na wyciągnięcie ręki.


Powyższe przykłady to najczęściej pojawiające się zniekształcenia myślenia towarzyszące nam psychologom i pedagogom w codziennej pracy. To uniwersalne i automatyczne myśli, które zgodnie z zasadą kajzerki poznawczo-behawioralnej wpędzają nas w błędne koło. Negatywne myślenie rodzi trudne emocje i takie zachowania, jak: izolowanie się, unikanie, lub odwrotnie: pomaganie za wszelką cenę i niezależnie od ponoszonych osobistych kosztów.

1 ĆWICZENIE: Postaraj się odnaleźć i wypisać zniekształcenia, które najczęściej towarzyszą Ci w pracy. Zastanów się, na ile są one racjonalne i umocowane w faktach. Czym możesz zastąpić destrukcyjne myśli? Czy istnieją przekonania, które będą sprzyjać lepszemu radzeniu sobie w sytuacjach stresowych?

2 ĆWICZENIE: W budowaniu zdrowego dystansu do pracy pomagają też proste ćwiczenia poznawczo-behawioralne. Jedną z moich ulubionych technik jest „Pora na zmartwienia”. Jest ona stosowana w pracy nad nadmiernym zamartwianiem się. W tej technice ustalamy sami ze sobą widełki czasowe, w których dajemy sobie przyzwolenie na zamartwianie się np. zawodowymi problemami – niech to będzie np. czas między 16 a 17. Jednocześnie w pozostałych godzinach staramy się mentalnie „odłożyć” zamartwianie się na wyznaczoną godzinę, odzyskując kontrolę nad czasem.

3 ĆWICZENIE: Inną techniką, której możemy użyć do pracy z takimi zniekształceniami, jak np. nadmierna personalizacja, czyli branie na siebie zbyt dużej odpowiedzialności, jest popularne „Koło wpływu”. Co pozostaje w zakresie mojego wpływu? Na czym tu i teraz mogę się skoncentrować, by zoptymalizować wsparcie dla mojego ucznia? Co pozostaje poza moim zasięgiem, na co nie mam wpływu? Może są to niewspółpracujący rodzice, może trudności systemowe utrudniające mojemu uczniowi dostęp do optymalnego wsparcia? Gdy już pokroimy ten metaforyczny tort odpowiedzialności na kawałki i przyjrzymy się mu z metaperspektywy, dostrzeżemy, że odpowiedzialność za sytuację mojego ucznia nie leży tylko po mojej stronie, że warto współpracować, a gdy trzeba – delegować zadania i odpowiedzialność do innych osób i instytucji.

Esencjal

...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy