Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia pedagogiczna

27 czerwca 2018

NR 98 (Kwiecień 2018)

Etykiety mają moc. O samospełniającej się przepowiedni w szkole

0 305

Często słyszymy, że nie należy opatrywać uczniów negatywnymi etykietami, bo może to spowodować nawet poważne niepożądane konsekwencje. Ale czy w takim razie pozytywne etykiety zadziałają odwrotnie? W jaki sposób możemy wykorzystać w codziennej pracy moc samospełniającego się proroctwa?

Nasze słowa mogą mieć moc trwałego zmieniania cech, zachowań czy sposobu myślenia naszych uczniów, jednak nie ma w tym żadnej magii – to po prostu działają zachodzące między nami a dziećmi procesy psychiczne. Często nie doceniamy ich siły i znaczenia, a jednak są faktem. Umiejętnie wykorzystane, mogą nam pomóc osiągać zaskakujące efekty wychowawcze i edukacyjne. Jednak cały czas powinniśmy być ich świadomi i uważać, aby unikać popełniania brzemiennych w skutki błędów.

Ukryty geniusz?

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku dwoje badaczy, Robert Rosenthal i Lenore Jacobson, przeprowadziło szereg eksperymentów dotyczących tzw. efektu Pigmaliona. Jeden z nich jest szczególnie ważny i interesujący w kontekście szkoły; zresztą właśnie w szkole był realizowany.
Rosenthal i Jacobson przeprowadzili go w jednej ze szkół podstawowych. Na początek poddali uczennice i uczniów badaniom testami inteligencji. Następnie, zebrawszy wyniki, przedstawili nauczycielom listę dzieci, które uzyskały najwyższe wyniki w tych testach – było to ok. 20% wszystkich badanych dzieci. Wyjaśnili przy tym, że dzieci te mają największy potencjał i nawet jeśli dotychczas się on nie ujawnił, to w ciągu najbliższego roku tak właśnie się stanie i dzieci te osiągną nadspodziewanie dobre wyniki.
Dwoje badaczy wróciło do tej samej szkoły po roku, aby przekonać się, czy ich prognozy były słuszne. Okazało się, że tak właśnie było – zdaniem nauczycieli, testy bardzo dobrze przewidziały zdolności dzieci i faktycznie uczniowie z listy najbystrzejszych ujawnili w ciągu minionego roku znaczący przyrost inteligencji, poprawiając swoje wyniki w nauce.
Tyle że dzieci tych wcale nie wytypowano za pomocą testów inteligencji. Testy przeprowadzono tylko i wyłącznie po to, aby zasugerować i dzieciom, i nauczycielom (a także rodzicom), że podane im później wyniki są wiarygodne. A skąd tak naprawdę je wzięto? Otóż Rosenthal i Jacobson wytypowali te 20% uczniów w drodze losowania. Wyniki osiągnięte w teście w ogóle nie były brane pod uwagę. Jak to więc możliwe, że to akurat te dzieci w kolejnym roku zrobiły największe postępy?

Efekt Pigmaliona

Opisane wyżej zjawisko w psychologii znane jest jako efekt Pigmaliona (czasem też efekt Rosenthala). Pigmalion to mityczny król Cypru, który stworzył posąg idealnej kobiety i zakochał się w nim. Następnie modlił się do Afrodyty o ożywienie ukochanej, a ta wysłuchała jego prośby.
Efekt Pigmaliona jest jednym z przykładów tzw. samospełniającej się przepowiedni – mechanizmu psychologicznego opisanego w 1965 r. przez badacza Roberta Mertona. Stwierdził on, że samospełniające się proroctwo to początkowo fałszywy opis sytuacji, który prowokuje ludzi do nowych zachowań w taki sposób, że w efekcie staje się prawdą. Okazuje się, że kiedy zostaną sformułowane jakieś wiarygodne (to istotne) oczekiwania, to ludzie mają skłonność, by (często zupełnie nieświadomie) zacząć dążyć do tego, aby się one spełniły. W rezultacie prawdopodobieństwo, że faktycznie się spełnią, istotnie wzrasta. Oto przykłady takich sytuacji:

  • Przed premierą sztuki zostaje rozpuszczona plotka, że jest to przedstawienie tak źle zagrane i głupie, że nie ma szans na sukces; w efekcie niewiele osób decyduje się kupić bilety i faktycznie przedstawienie robi klapę.
  • Psycholog powiedział rodzicom małego dziecka, że dostrzega u niego zdolności artystyczne, rodzice więc zaczęli wychowywać dziecko w taki sposób, by zachęcać je do aktywności plastycznej i wspierać jego wiarę w swoje możliwości na tym polu. W rezultacie pociecha wyrosła na uznaną graficzkę komputerową.
  • Osobie A powiedziano „w zaufaniu”, że osoba B bardzo ją lubi (choć nie była to prawda). Osoba A zaczęła więc zachowywać się bardziej przyjaźnie i życzliwie wobec osoby B, w związku z czym osoba B zaczęła ją też bardziej lubić.
  • Rodzic powtarza starszemu dziecku, że obserwuje, jak staje się ono coraz bardziej dojrzałe i odpowiedzialne. W efekcie dziecko to zaczyna się zachowywać bardziej odpowiedzialnie i np. chętniej i lepiej opiekuje się młodszym bratem.

Jak dokładnie to działa? Przyjrzyjmy się temu, co takiego zdarzyło się podczas opisanego na początku eksperymentu Rosenthala i Jacobson.
Otóż po tym, jak nauczyciele oraz sami uczniowie i ich rodzice usłyszeli, że te wybrane dzieci są szczególnie zdolne i mają szansę znacznie rozwinąć się w ciągu kolejnego roku, mogły równocześnie zadziałać następujące, sprowokowane tą informacją mechanizmy:

  • Nauczyciele w większym stopniu skupili uwagę na tych uczniach i bardziej zaangażowali się we wspieranie ich rozwoju, co stworzyło dzieciom sprzyjające warunki do nauki.
  • Wylosowane dzieci same uwierzyły w swoją wyjątkowość i możliwości, dzięki czemu chętniej się uczyły, widziały duży sens nauki i miały lepsze nastawienie do szkoły.
  • Samoocena i wiara w swoje możliwości były u dzieci dodatkowo wzmacniane przez nauczycieli, którzy doświadczyli tzw. efektu potwierdzenia. Polega on na tym, że zwracamy większą uwagę na informacje i obserwacje, które są zgodne z naszymi przekonaniami (potwierdzają je). U nauczycieli mogło się to przejawiać w taki sposób, że zaczęli przywiązywać większą wagę do sukcesów dzieci (potwierdzających to, że są to uczniowie szczególnie zdolni), mniejszą natomiast do ich błędów. W efekcie dzieci były silniej nagradzane za swoje sukcesy i starania, a błędy były im w większym stopniu wybaczane i nie wpływały na ogólną ocenę dziecka jako zdolnego. Dzieci pod wpływem takiej pozytywnej motywacji i obserwując stosunek nauczyciela do ich sukcesów i niepowodzeń, same zaczęły mieć do nich podobny stosunek, co sprzyjało ich wytrwałości i entuzjazmowi wobec nauki i przekładało się na lepsze wyniki.
  • Rodzice wylosowanych dzieci również zaczęli traktować je jako uzdolnione i bardziej wspierać ich rozwój i edukację, w efekcie czego otrzymały one sprzyjające uczeniu się uznanie rodziców, ich wsparcie emocjonalne i lepsze warunki do nauki w domu.

W rzeczywistości niemal każde dziecko ma duży potencjał rozwojowy i może osiągnąć wiele w sprzyjającym środowisku i okolicznościach, kiedy poświęci mu się dostatecznie dużo umiejętnej uwagi. Dlatego losowy wybór „wyjątkowych” dzieci dał takie efekty. W psychologii istnieje jednak także zjawisko odwrotne do efektu Pigmaliona i niestety je również obserwujemy w szkołach czy domach rodzinnych.

Efekt Golema

„Znowu to samo, jesteś taka niezdarna!”, „Tylko uważaj, nie upuść znowu”, „Daj mi to lepiej, bo znów pewnie stłuczesz”, „Wie pani, ta moja córka to ma dwie lewe ręce, czego się tknie, to zaraz popsuje albo stłucze”. Wyobraźmy sobie dziecko, które słyszy tego typu wypowiedzi już od kilku lat, odkąd jako pięciolatek rozbiło rodzicom najpierw karafkę po dziadku, a krótko później filiżankę od kompletu. Teraz chodzi do I klasy szkoły podstawowej i faktycznie wydaje się bardziej nieporadne niż inne dzieci. Często coś upuszcza, podczas pisania na tablicy łamie kredę, bardzo się denerwuje, kiedy nauczycielka prosi je, by podczas porządków w klasie przestawiło doniczkę z kwiatkiem. Nic dziwnego, że nauczycielka mogłaby uwierzyć załamującym ręce rodzicom, że dziecko jest faktycznie wyjątkowo niezdarne. A później sama mogłaby zacząć zwracać większą uwagę na przypadki niezdarności u niego (bardziej niż u innych uczniów) czy też zrezygnować z dawania mu zadań wymagających uważności, skupienia i precyzji, ponieważ „nie są dla niego”.
Owszem, czasem zdarzają się dzieci bardziej nieporadne od innych. Może to mieć źródło w jakichś czynnikach wrodzonych czy zaburzeniach rozwoju. Jednak prawdopodobnie częściej zdarza się, że ta nieporadność jest tzw. objawem lękowym (nerwicowym). Opisany wyżej pięciolatek stłukł dwa przedmioty – maluchom w tym wieku to się zdarza bardzo często i nie jest niczym niezwykłym. Jednak rodzice, dla których przedmioty te miały wartość, zareagowali bardzo nerwowo, rozbudzając w nim poczucie niższości i winy. Później często podkreślali jego niezdarność, wmawiając mu ją. Padli również ofiarami opisanego wyżej efektu potwierdzenia: zwracali uwagę na sytuacje, kiedy dziecko było nieporadne, a ignorowali te, w których wykazało się precyzją, utwierdzając się w swojej negatywnej ocenie pociechy. W efekcie dziecko zaczęło unikać dotykania delikatnych rzeczy w obawie przed kolejną porażką i reprymendą, a towarzyszący temu stres był tak silny, że zwiększał ryzyko tej porażki. Dziecku ze zdenerwowania aż trzęsły się ręce, nic więc dziwnego, że miało trudność z precyzją ruchów. Późniejsze odbieranie mu okazji do ćwiczenia tej precyzji jedynie pogłębiało problem i utrwalało negatywną samoocenę dziecka.
Dzieci (i dorosłych) z podobnymi doświadczeniami jest mnóstwo. Są to uczennice i uczniowie opatrzeni negatywnymi etykietkami „niezdolnych”, „leniwych”, „złośliwych”, „niepoważnych”, „agresywnych”, „zblazowanych”, „niegrzecznych”, „nieprawdomównych” itd. Te etykiety przyczepiamy im my sami na podstawie pojedynczych doświadczeń lub nawet tylko wyglądu (niestety, pierwsze wrażenie ma na nasze opinie o uczniach większy wpływ, niż chcielibyśmy to przyznać) albo też przejmujemy je od innych. Przekazują je nam inni nauczyciele czy nawet sami rodzice dziecka („Uważaj na tego nowego spadochroniarza w twojej klasie, strasznie kombinuje i ciągle kłamie”, „Niestety, Tomek z całego rodzeństwa jest najmniej zdolny/pilny/grzeczny”). Co gorsza, dorośli etykietujący w ten sposób dzieci, często święcie wierzą w trafność swych opinii, bo przecież przemawia za nimi tyle dowodów. W rzeczywistości mogą to być dzieci, które kiedyś popełniły jakiś błąd lub znalazły się w sytuacji, która niekorzystnie wpłynęła na ich zachowanie, i które do dziś za to płacą, wtłaczane przez dorosłych, a często i rówieśników w ramy negatywnych oczekiwań. Rówieśników – bo kiedy np. uczeń jest uznawany przez nauczycieli za leniwego i niezdolnego, to również...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy