Granice ciała dziecka – gdzie zaczyna się, a gdzie kończy dziecko?

Edukacja i wychowanie

Asertywność, umiejętność odmawiania oraz świadomość zgody to ważne zagadnienia, o których powinniśmy pamiętać w edukacji, aby wychowywać świadome pokolenia, które powinniśmy wyposażyć w kompetencje niezbędne do budowania dobrych relacji z innymi i z samym sobą. Jak uczyć dziecko mówić „nie” i w jaki sposób przekazać koncept zgody, tak aby w przyszłych relacjach mogło być bezpieczne i aby nie przekraczało granic innych?

Kilka lat temu głośno było o pewnej edukatorce seksualnej, Deanne Carson, postulującej konieczność uzyskania zgody od noworodka na to, żeby zmienić mu pieluchę. Według Carson rodzic lub opiekun powinien za każdym razem spytać: „Czy mogę ci zmienić pieluchę” i zaczekać na sygnał, który będzie można odczytać jako przyzwolenie. Dzięki temu dziecko od pierwszych dni życia uczy się, że zgoda ma znaczenie oraz że od urodzenia posiada ono odrębną seksualność.

POLECAMY

Każda osoba, która kiedykolwiek zajmowała się dłużej noworodkiem – szczególnie w nocy, przy deficytach snu, czy w ciągu dnia, kiedy zmiana pieluchy staje się nawykiem niemal jak oddychanie – wie, że wyłapanie sygnału przyzwolenia od dziecka może graniczyć z cudem. I właściwie można by pomyśleć, że taki sygnał byłby rzeczywiście cudem, ponieważ noworodek w pewnym sensie NIE jest odrębnym bytem. Albo inaczej – jednocześnie nim jest i nie jest. Co więcej, aby nauczyć się poczucia bezpieczeństwa i zaufania, potrzebuje właśnie pewności i decyzyjności rodzica i opiekuna. Dokładanie tak samo, kiedy jako roczniak płacze, a my nie pytamy: „Czy ci smutno? A może się złościsz?”, tylko bazując na tym, co widzimy, nazywamy za dziecko to, co w danej chwili przeżywa: „Smucisz się, bo piesek nie chce się z tobą bawić”, „Złościsz się, bo nie chcę ci dać tego, co trzymam”. Nie dlatego, że wiemy lepiej, ale dlatego, że w ten sposób wyposażamy dziecko w słowne rozumienie tego, co niesłownie odbywa się w ciele.

Rodzic, który w taki sposób postępuje, nie przekracza granic dziecka. Delikatnie zawiaduje rzeczywistością właśnie po to, żeby o dziecko zadbać w dobry dla jego rozwoju sposób.

Dlatego postulat Carson jest raczej niemożliwy do spełnienia, a w pewnym sensie, powiedziałabym, szkodliwy – każe dziecku decydować o tym, o czym nie jest ono z racji rozwoju w stanie decydować. Niemniej zwraca uwagę na ogromnie ważną rzecz. Czyja jest seksualność nowo narodzonego dziecka? Czyja jest w ogóle seksualność dziecka, którym się zajmujemy i opiekujemy? Co to znaczy, że należy do niego? Jak kształtują się granice? Jak uczyć dziecko mówić „nie” i w jaki sposób prze­­kazać koncept zgody, tak aby w przyszłych relacjach mogło być bezpieczne i aby nie przekraczało granic innych?

Budowanie granic ciała dziecka 

Świadome budowanie rozumienia własnych granic rozpoczyna się przez kontakt z własnym ciałem i kontakt innych – dorosłych – z naszym ciałem. Dziecko, które doświadcza czułej, życzliwej, dobrej opieki, uczy się, że ma wartość i że dbanie o siebie, o swoje potrzeby, ma znaczenie. Jest to lekcja nie do przecenienia, ponieważ znajomość własnych granic i potrzeb to znajomość siebie. 

Placówki edukacyjne mogą być miejscami, w których dziecko będzie kontynuować swój bezpieczny rozwój w tym zakresie, lub takimi, które będą granice dziecka forsować w niebezpieczny sposób. Wyobraźmy sobie dziecko, które bije inne dzieci. Można pomyśleć, że skoro bije, to robi źle, bo cierpią na tym inni – i ma przestać. Teoretycznie jest to prawda, ale w praktyce nie cała. Agresja tego dziecka jest czymś co pozwala chronić mu własne granice – być może się boi, być może czuje się niepewnie, być może odpowiada na atak słowny, którego nie widzieliśmy, być może jest zmęczone. Odbieranie dziecku tej agresji i niedawanie niczego w zamian jest zabieraniem naturalnej możliwości chronienia siebie. Nie chodzi o to, że mamy się zgadzać na przemoc. Chodzi o to, żeby tak wesprzeć dziecko w rozeznawaniu tego, co czuje, czego potrzebuje, i w nauce regulacji, kontroli emocji, żeby mogło rozwiązać swój konflikt w inny sposób niż bicie.

Oczywiście nie jest to ani proste, ani nie daje natychmiastowych efektów. Niemniej jest to wysiłek, który przynosi rezultaty pomagające dziecku w całym późniejszym dorosłym życiu, a także społeczeństwu, które nie musi cierpieć z powodu agresji danej osoby. 

Wrodzone „nie”

Co ciekawe i o czym być może czasem zapominamy, to fakt, że dzieci rodzą się z umiejętnoś­cią mówienia „nie”. Właściwie ich pierwszą reakcją na świat jest przede wszystkim „nie”. Czym innym, jeśli nie niezgodą właśnie, jest krzyk po narodzinach? Albo krzyk podczas pierwszych kąpieli (a czasem i wszystkich kolejnych do okresu dojrzewania)? Albo zaciskanie ust, gdy próbujemy je przekonać, by zjadło coś, czego nie chce zjeść? Dziecko całym ciałem, a w związku z tym z ogromną siłą, dużo wcześniej, zanim jest w stanie powiedzieć „tak” – i zanim w ogóle będzie umiało myśleć o „tak” i „nie” – jest w stanie nie zgadzać się na to, czego nie chce. Albo z tym, do czego my próbujemy je przekonać. „Nie baw się piaskiem w kuwecie” – płacz niezgody. „Nie wsadzaj tego do buzi” – krzyk niezgody. „Nie mogę cię teraz wziąć na ręce” – kwik niezgody. Takich przykładów z codzienności z noworodkiem, niemowlakiem, roczniakiem, dwulatkiem jest mnóstwo. To, co robimy jako dorośli, to powoli przyzwyczajamy do tego, że nie każda niezgoda dziecka będzie brana pod uwagę, że czasem dobrze jest się na to coś zgodzić, bo to przynosi korzyść – społeczną albo zdrowotną. Niejako oduczamy dziecko mówienia „nie” w sytuacjach, które pomagamy rozumieć jako niezagrażające, i w takich, w których dziecko nie może decydować (podanie leku, ograniczony czas przed ekranem, brak słodyczy na śniadanie).

To wszystko pokazuje, jak umiejętnie dziecko dba o swoje granice. Ono wie, czego chce, i daje znać głośno, jeśli ktokolwiek będzie chciał na to nie pozwolić albo przeforsować coś inaczej. Do pewnego wieku w każdym razie. To, co się dzieje podczas socjalizacji dziecka, to ważny proces, w którym dorośli pokazują dziecku, że czasem z własnych potrzeb nie może korzystać. To, co jest ważne w tym procesie, to żeby to rozpoznawanie – podążanie za potrzebami lub rezygnowanie z nich – mogło się odbywać w świadomy sposób, zgodny z tym, co w ciele, uczuciach i myślach. Przyjmując tę perspektywę, widzimy również, że to rodzic lub opiekun jest osobą, która powinna się uczyć, że niezgoda dziecka wyrażona krzykiem lub płaczem ma znaczenie, jest ważna i nie należy jej tłumić w ramach konieczności bycia cicho. To dorosła osoba ma podjąć trud nauki języka, którym na wczesnych etapach życia posługuje się dziecko. 

W jaki sposób nie zagłuszyć naturalnego „nie”?

Aby nie zagłuszyć naturalnego, wrodzonego „nie” dziecka, warto przede wszystkim mieć uważność na to, co mówi. Dorosły nie jest od tego, aby każdą niezgodę przyjmować – taka postawa może zagrażać zdrowiu i bezpieczeństwu. Należy jednak słyszeć i uznawać te momenty, w których niezgoda dziecka jest do przyjęcia, bez względu na to, czy dotyczy bezpośrednio dziecka, czy jego otoczenia. 

Dobrym przykładem sytuacji rozeznawania się w tym, co jest do przyjęcia, a co nie, są prace domowe. Jeśli funkcjonują w placówce, to znaczy, że są wymagane od dziecka i to nie dziecko decyduje o tym, czy są, czy ich nie ma. To, o czym można pozwolić dziecku decydować, to np. czas, kiedy będzie je robić. Być może dopiero po bajce, a nie przed, jak wymagają tego rodzice? Być może niekoniecznie przy biurku, a w fotelu? Być może nie niebieskim długopisem, a zielonym? Być może nie w wydanym przez rodzica zeszycie, a tym, o którym marzy dziecko? Wszystko to jest do wspólnego uzgadniania przez dziecko i rodziców czy opiekunów, przy wsparciu nauczycieli.

W kwestii granic dotyczących stricte samego ciała nauczyciele również mogą przykładać się do tego, aby nie zagłuszać naturalnych granic dziecka. Czy dziecko może decydować, z kim chce siedzieć w ławce? Czy ma możliwość samodzielnie podejmować decyzje na temat tego, czy chce być w swetrze, czy nie? Czy podczas przerw obiadowych ma dowolność w wyborze posiłku? To są być może drobne kwestie, ale wszystkie mają związek z nauką samodzielnego rozpoznawania własnych potrzeb i zaspoka...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy