Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia pedagogiczna

5 grudnia 2018

NR 104 (Grudzień 2018)

Idole z YouTube’a – czego uczą dzieci i młodzież?

0 318

YouTube to cieszący się ogromną popularnością serwis, w którym każdy może opublikować stworzony przez siebie film. To właśnie tutaj odnajdziemy wielu idoli dzieci i młodzieży wychowywanych w erze cyfrowej. Jaki wpływ może mieć na uczniów korzystanie z YouTube’a?

Na pytanie „Kim chcesz zostać, gdy dorośniesz?” coraz więcej dzieci odpowiada „youtuberem!”. Tyle że wiele z nich wcale nie chce i nie musi z tym tak długo czekać. Youtuberem zostać może nawet... kilkulatek. Dzieci i młodzież coraz częściej próbują swoich sił w tworzeniu własnych kanałów, inspirując się już istniejącymi, nierzadko prowadzonymi przez osoby niewiele starsze od nich. Zdecydowana większość naszych uczniów ogranicza się jednak tylko do oglądania i ewentualnie komentowania filmików. Niestety, może to mieć bardzo różne konsekwencje.
YouTube to jednak nie tylko niebezpieczeństwo trafienia na niewłaściwe treści czy też straty czasu na „bezsensownym” oglądaniu „głupich filmików”. Nauczyciele i rodzice mogą wspierać dzieci i młodzież w takim korzystaniu z tego serwisu, które będzie sprzyjające dla ich rozwoju. Jak zatem oddzielić ziarno od plew?

Patostreamerzy

To jedno z najgorszych i najbardziej niepokojących zjawisk na portalu YouTube. Choć uznawane za niszowe, cieszy się jednak niemałą popularnością, niestety również wśród dzieci i młodzieży. Najpopularniejsi patostreamerzy (czyli autorzy tzw. patostreamów) mają subskrypcje liczone nawet w setkach tysięcy. Każda taka subskrypcja oznacza jednego widza zamierzającego regularnie oglądać dany kanał. Na portalu YouTube subskrybuje się bowiem te kanały, które chce się śledzić na bieżąco, a nie tylko odwiedzić jednorazowo. Natomiast wyświetlenia ich filmików mogą być liczone nawet w milionach.
A czym jest patostream? Mamy tu do czynienia z przekazem wideo zawierającym treści „patologiczne”, zdecydowanie nieprzeznaczone dla dzieci i młodzieży. Na swoich filmikach oraz transmisjach na żywo (YouTube daje i taką możliwość) patostreamerzy pokazują rozmaite ryzykowne, agresywne, a nawet sprzeczne z prawem zachowania, jak picie alkoholu, wandalizm, samookaleczenia czy przemoc (w tym – wobec osób przypadkowo napotkanych na ulicy czy własnej matki). 
Patostream może być też wideorelacją z urządzonej w domu libacji z towarzyszącymi jej wulgarnym językiem, agresją czy zachowaniami seksualnymi. Swego czasu głośno było o przypadku patostreamera, który w trakcie relacji na żywo namawiał dziewczynki do rozbierania się przed kamerą – niekiedy skutecznie. A jeśli odmawiały, wulgarnie je wyzywał, groził im i życzył gwałtu. Tego typu zachowania patostreamerów powodują, że ostatecznie ich kanały mogą być zablokowane przez YouTube, a oni sami stają się obiektami zainteresowania policji i prokuratury. Niestety, w miejsce zamkniętych kanałów szybko pojawiają się nowe – chętnych do zdobycia popularności dzięki wulgarności, przemocy czy piciu na umór nie brakuje.

Idole i idolki z YouTube’a 

Patostreamerzy nie są jednak (na szczęście) prawdziwymi gwiazdami YouTube’a i podobnych mu serwisów. Podczas gdy najpopularniejsi z nich mogą liczyć na maksymalnie kilkaset tysięcy subskrypcji, najpopularniejsi polscy youtyberzy mogą liczyć je w milionach. Wśród nich nie brakuje nastolatków; niektórzy nie są jeszcze pełnoletni bądź też nie byli tacy, gdy zaczynali tworzyć swój kanał. Jeden z najmłodszych youtuberów w Polsce, Euzebiusz, w chwili publikacji pierwszego filmiku miał zaledwie... cztery lata. Swój kanał, poświęcony głównie recenzjom gier i zabawek, tworzy razem z tatą, jednak to on jest jego gwiazdą. Dziś może pochwalić się ponad 100 tys. subskrypcji i dużą popularnością. To jednak nic w porównaniu do nieco starszych kolegów – np. nastoletni youtuberzy znani jako Blowek i Lord Kruszwil mają odpowiednio 3,9 mln i 2,2 mln subskrypcji – pod tym względem Blowek jest rekordzistą polskiego YouTube’a. Na YouTube są i dziewczyny, np. Banshee ma 1,1 mln subskrypcji, a littlemooonster96 (Angelika Mucha) ponad 800 tys. Adrianna, autorka kanału „True Beauty Is Internal” („Prawdziwe piękno jest we wnętrzu”) zdobyła 750 tys. subskrypcji.
Oczywiście popularnych wśród dzieci i młodzieży youtuberów i youtuberek jest znacznie więcej, często też pojawiają się nowe osoby stające do wyścigu po internetową popularność. Źródłem wiedzy na ich temat może być portal apynews.pl, publikujący biogramy i rankingi polskich youtuberów i youtuberek. A co oferują oni swoim widzom? Na przykład pokazują swoje życie (czasem luksusowe, a czasem bliższe przeciętnemu zjadaczowi chleba) albo organizują tzw. pranki („prank” to z angielskiego dowcip, psikus zrobiony komuś innemu). To właśnie dzięki kontrowersyjnym prankom popularność zdobył jeden z najbardziej znanych polskich youtuberów SA Wardęga. Częstym tematem filmików młodych ludzi są też rozmaite recenzje (gadżetów, gier, kosmetyków). Niektórzy młodzi twórcy stawiają na kanały tematyczne poświęcone np. tylko modzie, makijażowi czy grom komputerowym. Popularne są tzw. kanały lifestylowe, na których szukać można rozmaitych „życiowych” porad i informacji o aktualnych trendach.
Czy popularni youtuberzy i youtuberki mogą publikować treści niewskazane dla dzieci i młodzieży? Jak najbardziej tak. Są one jednak często dużo bardziej subtelne niż dokonania patostreamerów.
Celebryci i celebrytki YouTube’a przede wszystkim rzadko zajmują się wartościową – z wychowawczego punktu widzenia – tematyką. Ich filmy służą przede wszystkim prostej rozrywce, a jeśli wychowują, to często niekoniecznie w kierunku, którego mogliby życzyć sobie dorośli. Młode gwiazdy YouTube’a mogą np. dawać przykład zachowań egoistycznych i braku empatii, takich jak żarty z osób bezdomnych czy namawianie ludzi do wykonywania przed kamerą poniżających czynności. Często też koncentrują się na materialnych i powierzchownych aspektach życia – jak gadżety, moda, makijaż czy posiadany majątek (a raczej – majątek rodziców). Część z nich robi to nawet z pewnym wdziękiem, a inni – „ironicznie” (tylko przybierają pozę „rozpieszczonego dziecka bogatych rodziców”), mimo wszystko jednak młodzi odbiorcy mogą przyjmować te treści bezkrytycznie czy też nie wyczuć ironii i przejmować takie materialistyczne, powierzchowne postawy.
Niestety, zdarza się też, że youtuberzy w swoich wypowiedziach głoszą treści ksenofobiczne, homofobiczne, rasistowskie bądź seksistowskie. Czasem są to dłuższe przekazy, a czasem po prostu mimochodem wtrącone wypowiedzi dotyczące gejów, Żydów, muzułmanów, feministek lub w ogóle kobiet, mające charakter mowy nienawiści. Mogą też pogardliwie wyrażać się o osobach ubogich czy chorych lub dowolnej innej grupie zagrożonej dyskryminacją. Wypowiedzi te często całkowicie umykają rodzicom, którzy są przekonani, że ich dziecko ogląda po prostu kanał poświęcony np. ulubionej grze.

Wilk w owczej skórze

Innym niebezpieczeństwem, które czyha na YouTube zwłaszcza na najmłodsze dzieci, są filmiki podszywające się pod popularne bajki (jak np. „Świnka Peppa”, „Kraina lodu” czy „My Little Pony”), jednak zawierające niewskazane dla małego widza treści – erotykę, przemoc, makabrę, sceny wzbudzające niepokój, lęk, a nawet silny strach. Nierzadko są łudząco podobne do pierwowzorów, co usypia czujność i dziecka, i rodzica. YouTube działa w taki sposób, że po obejrzeniu jakiegoś filmu (np. bajki wybranej dla dziecka przez rodzica) proponuje kolejne filmiki, które będą podobne do już obejrzanego – i właśnie tutaj wkraść się mogą niebezpieczne fałszywki.

Kontrola rodzicielska

Jak można uchronić dzieci przed fałszywymi bajkami zawierającymi przemoc, patostreamem czy innymi nieodpowiednimi treściami na serwisie YouTube? 
W październiku br. pojawiła się wreszcie (trzy lata po debiucie w USA) polska wersja aplikacji YouTube Kids przeznaczonej na urządzenia mobilne i (wybrane) telewizory z funkcją smart TV. Zainteresuje to zwłaszcza rodziców tych dzieci, które do oglądania YouTube’a wykorzystują smartfony i tablety. Aplikacja umożliwia korzystanie z „dziecięcej” wersji serwisu i daje dzieciom dostęp tylko do treści zweryfikowanych przez YouTube jako odpowiednie dla osób przed 13. r.ż. Ryzyko, że dziecko trafi na coś niewłaściwego, jest dzięki temu znacznie mniejsze.
Również tradycyjny YouTube ma wbudowaną funkcję ograniczonego dostępu, która umożliwia rodzicom włączenie tzw. filtru rodzicielskiego, blokującego większość nieodpowiednich dla najmłodszych treści. Pomocne mogą też być programy antywirusowe oferujące narzędzia kontroli rodzicielskiej. Żadna z tych metod nie daje jednak gwarancji, że dziecko czy nastolatek nie trafi na nieodpowiednie treści.
Nic nie zastąpi uważnego rodzica, który będzie regularnie monitorował, jakie treści w sieci przegląda jego dziecko. Niestety, nie jest to łatwe. Filmiki na YouTube trwają często zaledwie kilka minut, łatwo więc można jakiś przeoczyć. Nawet kiedy rodzic z daleka zerka na ekran, w który wpatruje się jego pociecha, łatwo może wziąć podróbkę ulubionej bajki malucha za oryginał. Trzeba więc sprawdzać to bardziej uważnie.

Kompetencje cyfrowe

Bardzo dobrą „szczepionką” na rozmaite zagrożenia obecne w sieci jest rozwijanie u dzieci i młodzieży tzw. kompetencji cyfrowych, czyli umiejętności związanych z konstruktywnym, wartościowym i bezpiecznym korzystaniem z internetu, a także z troską o zachowanie prywatności w sieci. Jest to zadanie i dla rodziców, i dla szkoły, która może organizować poświęcone temu warsztaty psychoedukacyjne, lekcje wychowawcze czy spotkania informacyjne dla rodziców. Zaangażowanie szkoły jest istotne, bo rodzicom często brakuje tych kompetencji, które należałoby rozwijać u dziecka. Uwagę należy tu zwrócić zwłaszcza na: 

  • Umiejętność filtrowania wartościowych i bezwart...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy