Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia pedagogiczna

22 sierpnia 2019

NR 110 (Wrzesień 2019)

Jak motywować aby nie de-motywować?

0 32

Pytanie zawarte w tytule jest tyle przewrotne, co prawdziwe. Dlaczego? Ponieważ nadmierna i nieumiejętna motywacja zewnętrzna – w przypadku dzieci generowana przez dorosłych – daje efekt odwrotny do pożądanego. Czyli paradoksalnie wpływa na utratę zaangażowania i zainteresowania dziecka nauką, zamiast je wzmacniać. Zwiększenie nacisków i zachęt, czyli zwiększenie presji, nasila opór dziecka. Zamknięci w błędnym kole dobrych intencji i odwrotnych skutków stajemy się coraz bardziej bezradni, a dziecko coraz bardziej zniechęcone. Dlaczego tak to działa? I co zrobić, by było inaczej?

Presja rodzi opór – dokładnie tak jak w fizyce. A siła oporu jest wprost proporcjonalna do siły nacisku. Krótko mówiąc, im bardziej my chcemy i naciskamy, tym bardziej dziecko nie chce i się przeciwstawia. Im bardziej my jesteśmy zaangażowani, tym mniej jest zaangażowane ono. Im bardziej nam zależy na jego wynikach, tym mniej zależy jemu. Im bardziej kontrolujemy sytuację, tym mniej dziecko czuwa nad własnymi sprawami.

Dlaczego tak się dzieje?

Przede wszystkim dlatego, że nie musi – jeśli pamięta mama lub pani, to w jakim celu i z jakiego powodu jeszcze dziecko ma zajmować się tym, co już jest nadzorowane przez innych? Nikt tak nie robi. Jeśli ktoś zdejmie z ciebie obowiązek lub odpowiedzialność za coś, to może przez krótką chwilę o to zawalczysz, ale jeśli ktoś inny konsekwentnie bierze to na siebie, to w końcu dasz sobie spokój i zwolnisz się z pamiętania o tym. I jest to w gruncie rzeczy całkiem racjonalne działanie. To, czy pamiętasz, czy nie, nie ma znaczenia, jeśli masz pamięć zapasową, zewnętrzną, w postaci dorosłych. Po co się wysilać, jeśli przy braku wysiłku efekt jest ten sam?
Co jeszcze? Jeśli ktoś potencjalne cele dziecka czyni swoimi (tak jak w przypadku dorosłych, którzy sukcesy lub porażki dziecka traktują jak własne), to de facto uprzedmiotowia dziecko w całym procesie. Jeśli twoje zaabsorbowanie wynikami i ocenami dziecka jest zbyt duże, to dziecko w tym wszystkim znika; jego po prostu nie ma. I ono tak to odbiera. Jego decyzyjność jest żadna – jeśli to ty wyznaczasz cele i egzekwujesz ich realizację; jeśli cieszysz się z efektów bądź nimi załamujesz – nie ma miejsca na dziecko, na jego chęci, pomysły, uczucia. Jest ono tylko trybikiem w maszynie edukacji, wyrobnikiem, który ma uzyskać odpowiedni wynik/dyplom. To bardzo smutna pozycja, generująca poczucie bezsilności i odbierająca poczucie sprawstwa i sensu. Obniża nie tylko motywację, lecz także ogólne samopoczucie i poczucie wpływu na własne życie oraz samoocenę. Jeśli do tego włączamy w nasze działania różnego rodzaju kary, eskalujemy negatywne oddziaływania.
Krótko mówiąc, biorąc na siebie nadmierną odpowiedzialność za wyniki dziecka, czynimy je nieodpowiedzialnym. Nadmiernie się angażując, czynimy je niezaangażowanym, a nadmiernie planując za nie i organizując mu pracę – niezorganizowanym i niezdyscyplinowanym.
Czy to znaczy, że dorosły powinien stać obok z założonymi rękami? Oczywiście, że nie. To druga skrajność – pozostawienie dziecka samemu sobie. Równie niekorzystna co nadmierna kontrola.

Dorosły we właściwej roli

  • Rolą dorosłego jest poznawać dziecko, a przez to umożliwiać mu poznawanie siebie, rozpoznawanie talentów, zainteresowań i pasji.
  • Rolą dorosłego jest wzmacniać dziecko, wskazując na jego mocne strony, osiągnięcia, postępy – nawet jeśli są to małe kroki na drodze do efektu docelowego.
  • Rolą dorosłego jest dziecko wspierać i pomagać mu – rozwijać umiejętności niezbędne do nauki i wyznaczać cele. Uczyć, jak je realizować.
  • Rolą dorosłego jest ukazywać sens i wartość nauki oraz zachęcać dziecko do osiągania mistrzostwa w wybranych dziedzinach.
  • Rolą dorosłego jest cieszyć się radością dziecka z jego sukcesów, udzielać mu wsparcia emocjonalnego w przypadku doznawanych porażek oraz dodawać sił do podejmowania kolejnych prób.

Dlaczego? Ponieważ elementy kluczowe dla zaangażowania i wytrwałości to:

  • ciekawość i otwartość – to podstawowe atrybuty cechujące postawę nastawioną na zdobywanie wiedzy i umiejętności. Odwrotnie do postawy znudzenia lub obrony przed wiedzą, którą ktoś chce nam wtłoczyć wbrew naszej woli;
  • przekonanie o tym, że to, co robię, ma sens (wiem, po co to robię, co mi to da); pomaga w tym zorientowanie na cel (wiem, co chcę osiągnąć);
  • poczucie autonomii (to moja decyzja, mój wybór; chcę to zrobić);
  • wiedza i umiejętności (wiem, jak to zrobić lub co i jak ćwiczyć, aby to osiągnąć);
  • wiara w siebie – przekonanie o własnych możliwościach (mogę to osiągnąć);
  • dążenie do mistrzostwa – ponieważ samodoskonalenie i satysfakcja z osiągania coraz lepszych wyników są samowzmacniającym mechanizmem napędzającym nas do wytężonej pracy. Umiejętność przeżywania satysfakcji, czyli cieszenie się każdym kolejnym krokiem na drodze do celu, czyli pozytywne emocje towarzyszące uczeniu się, nie tylko pomagają zapamiętywać (fizjologicznie ułatwiają kodowanie w mózgu), lecz także dodają energii do zwiększonej aktywności mózgu i/lub ciała;
  • świadomość procesu nauki (z początku jest trudniej i mniej satysfakcjonująco, z czasem nabiorę biegłości, będzie to dla mnie łatwiejsze i przyjemniejsze; trening czyni mistrza; w trakcie ćwiczeń będę popełniać błędy, ponieważ jest to nieodłączny element uczenia się);
  • świadomość swoich mocnych stron (które przede wszystkim należy rozwijać i w które należy inwestować, a także na których można bazować, zmagając się z trudnościami) oraz świadomość słabszych stron (tu istotne jest rozróżnienie, które umiejętności bądź cechy warto lub trzeba ćwiczyć, aby skorygować ewentualne niedostatki, a które należy po prostu zaakceptować jako część siebie, jako że dążenie do ideału to cel niedościgniony i doskonały przepis na nieustającą frustrację);
  • równowaga – czas na naukę powinien być zawsze odpowiednio zrównoważony czasem na odpoczynek i zabawę, ponieważ to właśnie wtedy organizm regeneruje się i nabiera sił (oraz ochoty) do dalszego wytężonego wysiłku.

Pozytywne i efektywne motywowanie młodego człowieka

  • Autentyczny zachwyt i zaangażowanie w naukę i rozwój ważnych dorosłych. To absolutna podstawa, często kompletnie pomijana. Nauczyciel pasjonat, który sam dobrze się bawi, ucząc dzieci, który cieszy się nawet niewielkimi sukcesami dziecka, stawianymi pytaniami (zwłaszcza gdy są trudne lub kwestionują utarte schematy), podejmowanymi mimo niepowodzeń...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy