Dołącz do czytelników
Brak wyników

Edukacja i wychowanie

2 czerwca 2022

NR 133 (Czerwiec 2022)

Jak nauczyć uczniów rozwiązywać konflikty rówieśnicze?

0 128

Od dłuższego czasu wszyscy – nauczyciele, pedagodzy, terapeuci – zmagamy się z istnieniem takich problemów, jak: depresja dzieci i młodzieży, zaburzenia lękowe, samookaleczenia lub inne negatywne zjawiska mniej lub bardziej związane z pandemią (przykładowo odmowa powrotu do szkoły w momencie przywrócenia nauki stacjonarnej). Nie wolno jednak zapominać, że „typowe” szkolne trudności nie zniknęły i nadal mają swoją moc.

W gabinecie bardzo często słyszę o zerwanych przyjaźniach, zdradach, nadwyrężonym zaufaniu i wykluczaniu z grupy. Łatwo wówczas pomyśleć: „Pokłóciła się z przyjaciółką, zaraz znajdzie następną”, jednak zachęcam, aby takich zjawisk nie bagatelizować. Zerwanie relacji z kimś ważnym ma prawo boleć, zwłaszcza jeśli staje się to tematem komentarzy dla połowy klasy. I nie chodzi tylko o wiek uczestników – w życiu dorosłym również cierpimy, doświadczając ważnych strat społecznych, a „dobra rada” w rodzaju: „Za jakiś czas znów wyjdziesz za mąż” wówczas wcale nie pomaga. Warto też pamiętać, że kiedy my sami w latach szkolnych traciliśmy przyjaciół lub czuliśmy się przez nich oszukani, nie było jeszcze Internetu i telefonów komórkowych. Teraz mamy jedno i drugie, co niesie ze sobą nowe zagrożenia. Niniejszy artykuł omawia zadania nauczycieli specjalistów i innych pracowników szkoły w kontekście wspierania uczniów w rozwiązywaniu konfliktów.

POLECAMY

Specyfika współczesnych konfliktów rówieśniczych

Choć temat sam w sobie wcale nie jest nowy, uczniowie coraz częściej wskazują na niepokojące zjawiska1, których w większości kiedyś, mam wrażenie, nie było, a mianowicie: 

  • Internet i telefon jako współczesne narzędzia hejtowania, obrażania i wykluczania. Uczniowie przesyłają „dalej” prywatne SMS-y w celu poniżenia kogoś, na tej samej zasadzie – screeny z rozmów na platformach internetowych. Na klasowych platformach lub Facebooku zakładają grupy pt. np. „Nie chcemy Ani”; A. szantażuje B., że zabierze jej telefon i przeczyta jej wszystkie prywatne wiadomości, po czym faktycznie to robi, zanim B. zdąży zareagować; B. jest przerażona, że jej „tajemnice” zostaną upublicznione. Równie bolesne bywa ignorowanie: „Proszę pani, ja do niej/niego napisałam, pytając, dlaczego nie chce mi powiedzieć, co było na matematyce, ale on/ona mi nie odpisywał(a) przez kilka godzin, chociaż widziałam, że w tym czasie był(a) aktywny(a) na innych grupach”.
  • Klasowe podziały, wykluczanie określonego ucznia ze społeczności, „ciche szykanowanie”. Coraz częściej spotykam się z opowieściami o „toksycznych koleżankach”, które potrafią zmanipulować większość klasy przeciwko określonej rówieśniczce, względnie „rozbijają” trwałe przyjaźnie. Mówię „koleżankach”, ponieważ statystycznie częściej w moim gabinecie pojawiają się dziewczyny. Oczywiście nie oznacza to, że pomiędzy chłopcami nie występują konflikty, jednak mam wrażenie, że mają one nieco inny charakter. Owo wykluczanie może zresztą dotyczyć każdego ucznia, niezależnie od płci, jeśli tylko zostanie uznany za „innego” – z powodu wyglądu lub zachowania.
  • Homofobia w szkole. Szykanowanie z powodu deklarowanej orientacji seksualnej lub wyłącznie z powodu otwartego wyrażania poparcia dla uczniów/osób z kręgu LGBT+.
  • Otwarte wyśmiewanie/hejtowanie uczniów samookaleczających się, po próbach samobójczych, pobytach w szpitalu psychiatrycznym lub ze spektrum autyzmu. A. pyta, czy może wyjść do toalety, koledzy komentują: „Idziesz się pociąć?”, nauczyciel nie reaguje.
  • Niewłaściwe zaangażowanie rodziców w konflikty pomiędzy dziećmi. To jasne, że należy je wspierać na tym polu, zwłaszcza jeśli chodzi o przemoc i agresję. Reakcja dorosłych powinna być natychmiastowa i wówczas rzeczywiście skierowana do opiekunów „przeciwnika”, jednak wspieranie nie powinno oznaczać rozwiązywania konfliktów „za” dzieci, ale raczej np. pomoc w radzeniu sobie z rozstaniem – „Tak, to trudne, kiedy ktoś nam mówi, że już nie jest naszym przyjacielem, wtedy cierpimy”, zamiast (również autentyk), telefonowania do drugiego rodzica i przekonywania go, że A. powinna jednak pogodzić się z B., bo B. teraz bardzo przeżywa. C. opowiadała mi, że tata koleżanki, z którą zerwała znajomość, podszedł do niej w niedzielę po mszy (w kościele była z babcią, a nie z rodzicami) i przekonywał, że powinna znów zacząć bawić się z jego córką; C. mocno się wystraszyła, a poza tym naprawdę nie miała ochoty na kontakty z tamtą dziewczynką z uwagi na jej zachowanie.

A co po stronie szkoły?

Do napisania tego artykułu skłonił mnie nie tyle fakt, że uczniowie wchodzą ze sobą w konflikty, ale wrażenie, że dorośli nie potrafią sobie z nimi radzić. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, jednak zjawiska, o których słyszę, mimo wszystko ciągle mnie zadziwiają.

  • Błąd podstawowy, o którym już pisałam w innych artykułach, polega na zaniedbywaniu profilaktyki. Nauczyciele/psycholodzy/pedagodzy działają najczęściej „po fakcie”, wzywając skonfliktowanych uczniów „na rozmowę”, nakazując przeprosiny, a w skrajnych przypadkach zapraszając do szkoły rodziców. Brakuje zaplanowanej, systemowej, całorocznej pracy z grupą, w naturalny sposób wpisanej w program zajęć szkolnych, która mogłaby zapobiegać takim wydarzeniom.
  • Stereotypowe postrzeganie stron konfliktu na zasadzie „Winny jest zawsze ten, który uderzył” – uwagę kierujemy na „agresora”, zapominając, że być może ktoś go sprowokował, dobrze wiedząc, co go najbardziej zaboli.
  • Nadmierny nacisk na „pogodzenie się”. Uczniowie mogą mieć konkretne powody, aby się nie lubić, a zatem naszym celem powinno być wówczas doprowadzenie do sytuacji „neutralnej” (pozbawionej agresji), a nie do przyjaźni. Kolejny „przykład z życia”: pewna nauczycielka przekonywała mnie, że uczniowie nie powinni aż tak bardzo przejmować się obrażaniem, popychaniem itd., bo przecież takie jest życie, więc najlepiej, żeby już zaczęli się przyzwyczajać.
  • Bagatelizowanie pewnych form szykanowania, takich, jak wykluczanie z grupy, hejt internetowy, konflikty pomiędzy „przyjaciółkami”, na zasadzie: wszystko, co nie łączy się z przemocą fizyczną, nie jest aż tak istotne. Powtórzę: za „naszych czasów” nie było Internetu, a zatem informacje nie rozprzestrzeniały się tak szybko; obecnie wystarczy kilka kliknięć, aby powiadomić całą klasę, że Tomek jest głupi/rozpłakał się na wf/inne”, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do tragedii.
  • Niezauważanie/niedocenianie konfliktów na tle postrzeganej orientacji seksualnej: „Bo to teraz takie modne i co drugi uczeń jest LGBT+”.
  • Zaniedbywanie pracy z rodzicami. Nikt nie rodzi się „hejterem” ani „toksycznym przyjacielem”, niektóre poglądy uczniowie wynoszą „z domu”. Bywa, że rodzice naprawdę nie są świadomi tego, co ich syn/córka robi w szkole lub w Internecie i należy im o tym powiedzieć. Rodzice mogą również być przekonani, że wyrzucenie kogoś z grupy na FB to nic wielkiego.

    
Jak więc pomagać?

Profilaktyczna praca z grupą
Powinna się odbywać choćby dwa razy w miesiącu, najlepiej od początku roku szkolnego. Idealnie byłoby wdrażać tę metodę działania już od klasy pierwszej w szkole podstawowej lub liceum ogólnokształcącym, kiedy nie są jeszcze zaznaczone klasowe podziały i stereotypy, jednak każdy inny moment również będzie OK. Jak organizować taką pracę?

  • Wyjaśnij uczniom cel spotkań, zapytaj ich np.: Czy lubią chodzić do szkoły? Część zapewne powie prawdę, że nie. Jeśli jednak wszyscy zapewnią cię, że tak2, powiedz: „Ciekawe, bo wiecie, ja, kiedy byłem(-am) w waszym wieku, nie zawsze to lubiłem(-am). Nie zawsze miałem(-am) ochotę się uczyć, czasem złościłem(-am) się, kiedy dostałem(-am) gorszą ocenę, czasem kłóciłem(-am) się z kolegami. Bywało, że przychodziłem(-am) do szkoły zły(-a) z powodu kłótni z rodzicami”. 
  • Zrób przerwę, popatrz na dzieci – część z nich na pewno da znać, choćby uśmiechem, że zgadza się z tobą. 
  • Kontynuuj: „Pomyślałem(-am), że takie zajęcia pomogą wam w radzeniu sobie z podobnymi problemami”.
  • Zadbaj o kontrakt grupowy, niech wisi w widocznym miejscu, wszyscy powinni go podpisać. Niech znajdą się w nim m.in. takie punkty, jak: wzajemny szacunek, słuchanie siebie nawzajem, dochowywanie tajemnicy3, mówienie „do”, a nie „o kimś”, nierozmawianie o nieobecnych;
  • Krzesła ustaw w okręgu.
  • Zanim narzucisz uczniom sztywny „program”, zapytaj ich, czy są tematy, które oni sami chcieliby poruszyć. Niech podadzą przykłady, mogą być anonimowe. Dzieci chętniej zaangażują się w tematy, które same wybiorą. Pilnuj, aby tematy były ogólne, a nie personalne: „Bo ja nie lubię, kiedy Wojtek mnie popycha” ➜ „Jak możemy radzić sobie z agresją?”.
  • Na tej samej zasadzie stanowczo reaguj na personalne zarzuty: „Bo on zawsze…/nigdy”, „Nie lubię jej/go”, komentuj: „My wszyscy czasem…”, „Powiedz to bezpośrednio do niego: Wojtek, nie lubię, kiedy ty…”.
  • Aranżuj zadania grupowe oparte na współpracy/odkrywaniu różnic, a nie wyłącznie na dążeniu do wygranej, korzystaj z kart Dixit lub Milove.
  • Rozmawiaj o internetowym hejcie i prawie do prywatności. Podkreślaj, że udostępnianie osobom postronnym cudzych SMS-ów jest czymś złym.

Reagowanie na bieżące konflikty

Jeśli w twojej szkole, z różnych przyczyn, nie ma możliwości zaaranżowania procesu grupowego, nadal możesz działać:

  • Staraj się być obiektywny i bezstronny tak długo, jak to możliwe. Nikt nie powinien nikogo bić, to oczywiste, ale być może agresor został sprowokowany i na to też należy zwrócić uwagę. A jeśli nawet tak nie było, rozmawiaj z nim nie wyłącznie na zasadzie pouczania, ale także próby zrozumienia podłoża jego agresji.
    Paweł rzucił się na Stasia z pięściami, ponieważ Staś zepchnął go z ławki i rozciął mu wargę. OK, nawet jeśli „bardziej winny” jest Paweł, to warto porozmawiać również ze Stasiem na temat całej sytuacji i wskazać mu, że spychanie kogoś z ławki nie jest w porządku.
  • Nie lekceważ obrażania słownego, unikaj „porad” w stylu: „Nie przejmuj się, udawaj, że nie słyszysz”. Pokazuj różnicę pomiędzy „zwykłymi” żartami a obrażaniem. Kolejny przykład „z życia”: „Ty patusie” do ucznia, który obciął włosy na krótko, będzie żartem czy obelgą? „Ty rudy śmieciu” również powinno zostać „potraktowane” czymś więcej niż pouczającą rozmową… Pamiętaj, że długotrwałe obrażanie i wyśmiewanie może doprowadzić do depresji, zaburzeń lękowych lub nawet do prób samobójczych. Analogicznie jak w przypadku przemocy fizycznej, zastanów się nad sytuacją rodzinną ewentualnie potencjałem poznawczym tego, który obraża innych.
  • Nie lekceważ „lżejszych przypadków”: nastolatki raczej nie przyjdą do ciebie z prośbą o wsparcie w rozwiązywaniu konfliktów, ale uczniowie pierwszych klas podstawówki jeszcze mogą. Nie sugeruj gotowych rozwiązań, np.: „Pogódźcie się” lub „Powinnaś się podzielić”. Celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której obie zaangażowane strony samodzielnie znajdą rozwiązanie, ale w tym celu każda z nich powinna mieć prawo głosu.
  • Dobrym pomysłem, jednak wymagającym znajomości podstaw mediacji rówieśniczych, byłoby wytypowanie (za zgodą reszty klasy) konkretnych uczniów do roli „mediatorów”, którzy w pierwszej kolejności udzielają wsparcia skonfliktowanym kolegom.
  • Pamiętaj, że „pogodzenie się” i „lubienie” nie zawsze musi być celem, często wystarczy, że uczniowie będą się po prostu „tolerować”. Przypominaj, że nikt nie ma obowiązku bawić się z każdym, jeśli tylko swój sprzeciw zakomunikuje w akceptowalny społecznie sposób, bez obrażania drugiej strony, wskazując powód odmowy, np. „Nie chcemy teraz bawić się z tobą, bo często na nas krzyczysz”.
  • Bądź uważny na stereotypy. Pewne dzieciaki są bardziej podatne na „wkręcanie” w różne sytuacje problemowe, a tym samym finalnie łatwiej jest je obwinić. Owszem, nawet jeśli Karol często kłamie, nie oznacza to, że nigdy nie mówi prawdy, a Zosia, która często popycha, tym razem również mogła zostać popchnięta itd.
  • Staraj się zrozumieć podłoże zachowania uczniów „konfliktowych”. Nie muszą to być wyłącznie trudności rodzinne, np. skłonność do narzucania innym swojego zdania, nieumiejętność dostosowywania się do reszty to jedna z cech zespołu Aspergera.
  • Niezależnie od twoich osobistych poglądów, bądź uważny w temacie prześladowania z powodu deklarowanej orientacji seksualnej lub samego wyrażania poparcia dla osób z kręgu LGBT+. Nie twoją rolą jest diagnozować, czy uczeń/uczennica faktycznie nie czuje się chłopcem/dziewczynką/jest osobą transpłciową, czy jest to etap poszukiwania własnej tożsamości psychoseksualnej lub czy ma to swoje źródło w zaburzeniach funkcjonowania systemu rodzinnego4. Jest to po postu kolejny pretekst do prześladowania i należy go tratować tak samo jak wszystkie inne preteksty typu: wygląd, funkcjonowanie poznawcze lub zaburzenia psychiczne.
  • Jeśli w twojej szkole „nie ma przestrzeni” na pracę z grupą, staraj się poruszać powyższe tematy przynajmniej podczas lekcji wychowawczych, ale profilaktycznie – nie czekaj, aż „coś się wydarzy”.

Praca z rodzicami

Praca z rodzicami jest równie istotna jak praca z uczn...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy