Dołącz do czytelników
Brak wyników

Za drzwiami gabinetu

5 kwietnia 2019

NR 107 (Marzec 2019)

Uczeń w obliczu trudnej sytuacji życiowej

0 177

Depresja, fobia szkolna, przewlekła choroba, żałoba, rozwód rodziców... – te i inne trudne sytuacje życiowe mogą spowodować przedłużające się trudności szkolne i absencje. Jak w takich sytuacjach pracować z uczniem i egzekwować obowiązki, by dać mu możliwość wyjścia na prostą bez przyzwyczajenia się do taryfy ulgowej?

Specjaliści alarmują – liczba przypadków depresji wśród dzieci i młodzieży rośnie, a problem dotyczy coraz młodszych osób. Coraz częstsze są też inne poważne zaburzenia psychiczne – lękowe (w tym odmowa chodzenia do szkoły, czyli tzw. fobia szkolna) czy zaburzenia jedzenia. W życiu naszych podopiecznych mogą zaistnieć też bardzo trudne emocjonalnie zdarzenia losowe – jak śmierć lub poważna choroba bliskiej osoby, własna choroba przewlekła bądź rozpad małżeństwa rodziców. Źródłem problemów mogą też być doświadczana w domu przemoc bądź zaniedbanie. Wszystkie te okoliczności mogą pogarszać psychiczne i szkolne funkcjonowanie uczniów nawet na wiele tygodni. A to z kolei może skutkować m.in. osiąganiem wyników znacznie poniżej możliwości dziecka czy nawet wypadaniem ze szkolnej roli.
Jak się wtedy zachować? Jak pomóc? Czego wymagać? Tego rodzaju sytuacje mogą wywoływać w nas wiele wątpliwości. Czy powinniśmy obniżyć takiemu uczniowi wymagania, czy też nie? Czy nie będzie on wykorzystywał naszego współczucia, by „migać się” od obowiązków? A może danie mu „taryfy ulgowej” źle wpłynie na morale reszty klasy? To naturalne obawy, które mogą pojawić się w takich sytuacjach.

Bycie silnym zbyt długo

Jednym ze szczególnie sprzyjających depresji czynników jest przedłużające się przeciążenie – pracą, obowiązkami, odpowiedzialnością, stresem. Każdy z nas ma swoją indywidualną odporność na obciążenia i stres – kiedy wzrosną one powyżej tego poziomu, mogą zacząć się kłopoty, zwłaszcza jeśli taka sytuacja się przedłuża. Dotyczy to szczególnie dzieci i młodzieży – bo młodzi ludzie dysponują znacznie słabszymi mechanizmami radzenia sobie ze stresem niż dorośli.
Żyjemy w rzeczywistości, w której za pożądane i słuszne uważa się „zaciskanie zębów”, „branie się w garść”, „dawanie rady” i „nierozczulanie się nad sobą”. Dotyczy to zwłaszcza chłopców i mężczyzn, ale podejście to wpaja się również dziewczynkom. Kiedy mówią, że nie dają rady, często słyszą: „Nie wymyślaj, tylko bierz się do pracy”, „A na ploteczki z koleżankami to masz siłę?”, „To wszystko przez to, że wiecznie siedzisz z nosem w internecie/smartfonie! Jak będziesz marudzić, to ci go zabiorę!”.
Na szczęście jednak tego typu podejście powoli odchodzi w niepamięć. Zważywszy na lawinowo rosnącą liczbę przypadków zaburzeń i trudności emocjonalnych u dzieci i młodzieży, nie mamy innego wyjścia, jak się od niego uwolnić. Najwyższy czas, żeby wsłuchać się w to, co (często nie wprost) próbują nam przekazać dzieci i młodzież i by raz na zawsze pożegnać się z metodą motywacyjną, zwaną potocznie „dokręcaniem śruby”.

Świadomość problemu

Ogromnie ważne jest bycie uważnym na możliwe symptomy i zwiastuny trudności czy zaburzeń emocjonalnych. Naszą uwagę powinny zwracać nawet łagodne objawy – zwłaszcza, że ich „łagodność” może być pozorna; np. wycofanie, małomówność, „nieśmiałość” dziecka mogą wydawać się błahe, a w rzeczywistości wynikać z głębokiego poczucia osamotnienia, niedopasowania czy niskiej wartości. Często jest też tak, że symptomy zaburzeń są traktowane w kategoriach „złego zachowania” czy „młodzieńczego buntu” i w efekcie możemy przeoczyć problem. Tymczasem takie objawy jak nadmierna drażliwość, wybuchowość, a nawet agresja mogą zwiastować młodzieńczą depresję bądź doświadczanie poważnego przeciążenia stresem (które może do depresji doprowadzić). Warto zwracać uwagę na każdą zmianę wyglądu czy zachowania ucznia i życzliwie, taktownie, z empatią i zainteresowaniem, ale bez wścibstwa o to zagaić i porozmawiać.
Druga rzecz, na którą zawsze należy zwracać uwagę, to trudne doświadczenia w życiu ucznia, a zwłaszcza takie, które mogą subiektywnie dla danej osoby oznaczać traumę. Dzieci i młodzież niestety bardziej od dorosłych są narażone na próby samobójcze podejmowane pod wpływem impulsu. Choć często poprzedzają je też inne objawy, które nie zawsze dostrzegamy w porę. Jeśli zatem wiemy, że dziecko (bądź nastolatek) w ostatnim czasie doświadczyło potencjalnie traumatyzującego zdarzenia, powinniśmy otoczyć je opieką i troską oraz uważnie obserwować, nawet jeśli nie dostrzegamy niepokojących objawów. Do takich zdarzeń należy zaliczyć zwłaszcza: nękanie przez rówieśników, upokorzenie, doświadczenie głębokiej porażki, przemoc psychiczną, fizyczną czy seksualną, doświadczenie lub bycie świadkiem poważnego wypadku (bądź przestępstwa), doświadczenie zagrożenia życia własnego lub bliskiej osoby, rozpad ważnej relacji (przyjaźni, miłości, opuszczenie przez rodzica – również w sensie emocjonalnym), doświadczenie poważnej straty (np. utrata możliwości realizacji marzeń i celów, które w odczuciu dziecka nadawały sens jego życiu). Takim zdarzeniem może też być przeprowadzka, zmiana szkoły czy powtarzanie klasy – jeśli dziecko spostrzega je jako głębokie upokorzenie lub stratę (np. więzi z dotychczasowymi przyjaciółmi).
Wielkie znaczenie ma także stworzenie w klasie i szkole atmosfery sprzyjającej dzieleniu się swoimi trudnościami emocjonalnymi i życiowymi. Ważne jest to, by dzieci i młodzież wiedziały, z kim mogą porozmawiać, i nie obawiały się tego (np. że będą oceniane bądź lekceważone, albo że ktoś da im polecenia czy rady, którym nie będą w stanie sprostać, jak np. „nie myśl o tym i skup się na nauce”). Rozwijanie w szkolnej społeczności świadomości istnienia i powagi różnych trudności emocjonalnych pomoże nam z jednej strony sprawić, by przestały one być wstydliwym tematem tabu, a z drugiej – zwiększy zrozumienie uczniów wobec sytuacji, kiedy ktoś właśnie dostaje od szkoły „taryfę ulgową”. Nasi podopieczni powinni wiedzieć, że to naturalne, gdy ktoś doświadcza poważnych trudności.

Za i przeciw „taryfie ulgowej”

Jak rozumieć tę „taryfę ulgową”? Będzie to czasowe ograniczenie zakresu obowiązków i/lub obniżenie poziomu wymagań, które ma odciążyć ucznia, sprzyjając jego powrotowi do zdrowia czy normalnego funkcjonowania. Wielu pedagogów w różnych sytuacjach robi to zupełnie intuicyjnie – np. na wieść o tym, że dziecko straciło kogoś bliskiego, na jakiś czas rezygnują z ustnego odpytywania tej osoby i rzadziej organizują w tej klasie kartkówki. Poświęcają też tej osobie więcej swojej życzliwej uwagi, starają się ją wesprzeć. Oczywiście jest to bardzo dobra intuicja.
Jednak nie zawsze i nie wszyscy uczniowie mogą na to liczyć. Ważne jest, by podobną pomoc i wsparcie mogli uzyskać wszyscy uczniowie w trudnej sytuacji, również ci, którzy na co dzień nie budzą naszej sympatii czy dopuszczają się trudnych zachowań (jak to się mówi: „stwarzają problemy wychowawcze”, choć tak naprawdę raczej sami mają problemy i to one są przyczyną ich zachowania). 
Częstym argumentem „przeciw” takiemu okresowemu odciążeniu ucznia jest obawa, że będzie on celowo wykorzystywał swoją sytuację, nadużywał „przywilejów” bądź przedłużał ten okres, „symulował” trudności bądź chorobę. Rodzice i nauczyciele doświadczający takich wątpliwości powinni rozważyć następujące uwagi specjalistów:

  • I dzieciom, i dorosłym bardzo często zdarza się trochę „wykorzystywać” chorobę – minimalizować wysiłek, starać się odciążyć i odpocząć, szukać wsparcia, uwagi i opieki bliskich. To sprzyja zdrowieniu – czy chodzi o przeziębienie, złamaną nogę czy depresję. Jednak po wyzdrowieniu osoby te zwykle wracają do zwykłego trybu życia. Jest to więc naturalne zjawisko i nie należy go demonizować.
  • Trudności emocjonalne, silny stres czy zaburzenia psychiczne są dla dzieci i młodzieży źródłem dyskomfortu i cierpienia, od którego bardzo chcą one się uwolnić. Obawa, że będąc w takiej sytuacji, uczeń może na zimno kalkulować, jak można ją wykorzystać, jest z reguły po prostu bezpodstawna i może wynikać z niezrozumienia tego, czego ten uczeń doświadcza. Osoba będąca w psychicznym kryzysie myśli raczej o tym, że boi się, iż go nie przetrwa, i nie wie, jak sobie radzić.
  • Owszem, niektóre młode osoby mogą mieć tendencję do manipulacji. Po pierwsze, stanowią jednak zdecydowaną mniejszość, a po drugie – osoby z takimi skłonnościami także mogą doświadczać poważnych kryzysów emocjonalnych! Bądźmy uważni na to, aby łatka, która przylgnęła do ucznia, nie powodowała, że nie docenimy sygnałów alarmowych. Nawet kiedy uczeń wprost powie nam, że „teraz wreszcie ma trochę luzu” czy „wreszcie ktoś zwrócił na niego uwagę”, to raczej mówi to wiele nie o jego „niecnych celach”, ale o tym, że dotąd czuł się przeciążony lub zaniedbywany.
  • Czynnikiem, który będzie umacniał ucznia w chorobie czy trudnościach, jest raczej nadmiar wymagań niż ich niedostatek. Przedwczesne naciski na dziecko, by wróciło do szkoły czy normalnych szkolnych obowiązków, mogą poskutkować pogorszeniem jego stanu, a nawet nawrotem (lub wystąpieniem) depresji.
  • Po wyleczeniu depresji, dzieci i młodzież z reguły wracają do poprzednich nawyków – czy przed zachorowaniem pilnie się uczyły, czy lekceważyły szkolne obowiązki, po wyleczeniu będą postępować podobnie (i czasowe obniżenie wymagań nie ma na to szczególnego wpływu). Pamiętajmy też, że okres powrotu do zdrowia i równowagi psychicznej to nie jest dobry moment na intensywne oddziaływania wychowawcze. Jeśli niechętny szkolnej nauce uczeń zapadnie np. na depresję, należy najpierw doprowadzić do wyleczenia, a dopiero później pracować nad poprawą stosunku do nauki szkolnej.
  • Nawet gdybyśmy faktycznie za bardzo odciążyli dziecko z obowiązków, zawsze możemy to skorygować (cały czas przecież obserwujemy, jak dziecko sobie radzi, rozmawiamy z nim, jesteśmy w kontakcie ze specjalistą, który monitoruje jego stan i może udzielić nam przydatnych wskazówek).
  • Gdyby nawet do niego doszło, zbytnie odciążenie dziecka i tak zawsze będzie miało mniej negatywnych konsekwencji, niż jego nadmierne obciążenie, które, jak już powiedzieliśmy, jest jednym z istotnych czynników sprzyjających kryzysom emocjonalnym i depresji. Czasowe obniżenie poziomu oczekiwań wobec osoby w trudnej sytuacji nie stanowi „przywileju”, ale jest zwykłym dostosowaniem wymagań do możliwości i potrzeb tej osoby. Faktem jednak jest, że aby dało to jak najlepsze efekty, trzeba to zrobić właściwie.

Współpraca na rzecz ucznia

Aby podejmować właściwe oraz skuteczne decyzje i działania, najlepiej jest współpracować z innymi osobami zaangażowanymi w pomoc uczniowi – rodzicami, opiekunami, a także specjalistami (psychologiem szkolnym, poradnią psychologiczno-pedagogiczną, psychoterapeutą lub psychiatrą opiekującym się uczniem). Ważne jest zwłaszcza, aby działać:

  • w porozumieniu i sojuszu z opiekunami (np. wprowadzić podobne zasady, wymagania i metody postępowania w domu i szkole),
  • zgodnie z sugestiami specjalistów (np. poprosić psychologa, psychoterapeutę bądź psychiatrę o wytyczne na piśmie dotyczące postępowania z dzieckiem w szkole).

Z reguły to właśnie specjalista jest w stanie najbardziej trafnie ocenić stan ucznia i jego potrzeby, a także wydać adekwatne do nich zalecenia. W sytuacji, kiedy mamy wątpliwości co do podjętych wobec dziecka działań terapeutycznych, należy działać z rozwagą i ostrożnie, biorąc odpowiedzialność za swoje słowa. Krytyka decyzji specjalisty czy podważanie jego autorytetu może doprowadzić nawet do przerwania przez ucznia (lub jego rodziców) terapii – a to może być fatalne w skutkach lub co najmniej znacznie przedłużyć proces zdrowienia. Z drugiej strony nie zawsze „specjaliści”, do których trafią nasi podopieczni, są faktycznie kompetentni i godni zaufania. Mając wątpliwości, warto najpierw skonsultować je z innym specjalistą (np. szkolnym psychologiem, poradnią), a dopiero później (jeśli wątpliwości się utrzymają) ostrożnie porozmawiać z opiekunami ucznia lub nim samym (gdy jest pełnoletni). Podczas tej rozmowy nie należy jednak wchodzić w buty specjalisty i „diagnozować” dziecka na własną rękę. Najlepiej jest doradzić opiekunom (lub uczniowi), by zasięgnęli drugiej opinii, dodatkowej specjalistycznej konsultacji, upewniając się wcześniej co do kompetencji i uprawnień specjalisty, którego wybrali (nie każda osoba podająca się np. za psychoterapeutę faktycznie posiada stosowne uprawnienia!).
Jeśli natomiast mamy uzasadnione podejrzenia, że rodzice czy opiekunowie nie podejmują właściwych działań na rzecz zdrowia ucznia – np. zaniedbują je lub korzystają z usług pseudospecjalistów oferujących niepotwierdzone, a nierzadko szkodliwe, „alternatywne” metody, i nie jesteśmy w stanie porozumieć się w tej sprawie z rodzicami – w ostateczności pozostaje zgłoszenie tej sytuacji do sądu rodzinnego. Jeśli zachodzi zagrożenie dla zdrowia lub życia ucznia, sąd taki może (i powinien) nakazać i wyegzekwować podjęcie wobec ucznia odpowiedniego leczenia.

Oblicza „taryfy ulgowej”

Jak wspomnieliśmy, w szczególnie poważnych przypadkach decydujący głos o tym, jak postępować z uczniem w szkole, powinien należeć do specjalisty. W razie poważnych problemów z psychicznym i/lub fizycznym zdrowiem ucznia może on wybrać któreś z następujących rozwiązań:

  • Hospitalizację – z ewentualną możliwością podjęcia nauki szkolnej na oddziale.
  • Zwolnienie lekarskie bez hospitalizacji i leczenie w warunkach domowych.
  • Nauczanie indywidualne prowadzone w domu.
  • Nauczanie indywidualne prowadzone w szkole (np. część lekcji indywidualnie, część z klasą).
  • Chodzenie do szkoły „w kratkę” (na wybrane przez ucznia lekcje, kiedy czuje się on na siłach).
  • Chodzenie do szkoły na wszystkie lekcje, ale przy zredukowaniu obowiąz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy