Dołącz do czytelników
Brak wyników

Uwaga, rodzic! Jak przygotować się do rozmowy?

Artykuły z czasopisma | 27 czerwca 2018 | NR 97
268

Rozmowa z rodzicem to typowa sytuacja szkolna, z którą – prędzej czy później – będzie musiał się zmierzyć każdy pedagog. Rozmowa z rodzicem jest też umiejętnością, którą można i warto ćwiczyć. Jest kompetencją społeczną, co oznacza, że może być doskonalona w interakcji z inną osobą. Kolokwialnie mówiąc, im więcej rozmów odbędziesz, tym staniesz się w tym sprawniejszy.

Można ćwiczyć umiejętność rozmowy z rodzicami „na sucho” (na zasadzie prób przed właściwym przedstawieniem), samodzielnie w domu, ale najlepiej w parze z drugą osobą – partnerem, kolegą czy na warsztatach lub treningach. Niezależnie od tego, ile takich rozmów masz za sobą – zawsze możesz usprawnić swoje umiejętności w tym zakresie. W artykule przedstawię, jak można przygotować się do rozmowy z rodzicem, aby przebiegła ona jak najsprawniej i najskuteczniej. 

Rozmowa = interakcja

Rozmowa jest interakcją, co oznacza, że bierze w niej udział kilka podmiotów. Z jednej strony jest nauczyciel (lub szersze grono, np. nauczyciel + pedagog), z drugiej strony – rodzic lub rodzice. Najczęściej jest to diada, na którą składają się nauczyciel i rodzic. 
Interakcja w takiej diadzie zachodzić może na kilka różnych sposobów, z których najpopularniejszą są układy: nadrzędności i podrzędności (relacja ukośna) oraz partnerstwa (relacja symetryczna). Układy te oddają poniższe schematy: 

NAUCZYCIEL  ->RODZIC
RODZIC  -> NAUCZYCIEL

Relacja ukośna nie jest korzystna w sytuacji rozmowy, ponieważ opiera się na przewadze jednej ze stron. Jeden z podmiotów ma pozycję słabszą, a drugi silniejszą. Trudno w takim układzie zrealizować cel rozmowy (jeśli przyjmiemy, że celem ma być osiągniecie porozumienia, a nie np. zastraszanie jednej ze stron rozmowy). 

NAUCZYCIEL <->  RODZIC

Najkorzystniejszym układem jest układ równoległy (symetryczny), czyli spotkanie dwojga partnerów połączonych wspólnym celem. 
– „Zaraz, zaraz!” – oburzy się ktoś. – „Przecież ja nie mam wpływu na to, w jakiej pozycji ustawi się rodzic! A co, jeśli będzie traktował mnie z góry, roszczeniowo?”.
Oczywiście, może się tak zdarzyć. Pamiętam wywiadówkę w szkole mojego dziecka, kiedy jeden z rodziców zaczął krzyczeć na wychowawczynię:
– „I jeszcze sprawa toalet! Wszystkie kible są zasrane! Syn mi mówił, że wszystko jest zasrane! Co pani planuje z tym zrobić? Nie może tak być, że dziecko wchodzi, a tam są zasrane kible!”.
– „Po pierwsze” – odpowiedziała wychowawczyni. – „My w naszej klasie nie używamy słowa, którego był pan uprzejmy użyć. Rozumiem, że syn poznał je w innym miejscu”. 
Rodzice mogą próbować ustawiać się na pozycji dominującej lub nawet agresywnej – nie mamy wpływu na to, co zrobią. Mamy jednak możliwość kontroli naszego zachowania oraz jesteśmy odpowiedzialni za próbę przywrócenia symetrycznej relacji. Jeśli się to nie powiedzie, nauczyciel ma prawo przerwać relację. 
– „Jest pan względem mnie agresywny – nie będę dalej prowadziła tej rozmowy”. 
W relacji z rodzicem próbującym przejąć dominację kluczem jest nazywanie wprost jego zachowania: „Jest pan agresywny. Krzyczy pan. Podnosi pan na mnie głos”, a także bezwzględne unikanie pouczania rodzica, krytyki, oceny jego zachowania oraz unikanie wszelkich prób tłumaczeń, dopóki rodzic nie zajmie pozycji symetrycznej. Najbardziej sprawdza się użycie techniki „zdartej taśmy”, czyli powtarzania spokojnym głosem tego samego komunikatu: „Jest pan względem mnie agresywny – nie będę dalej prowadziła tej rozmowy”. Jeśli jest taka możliwość, warto wyjść z pomieszczenia. 

Na czym konkretnie ma polegać przygotowanie do rozmowy z rodzicem?

Generalnie możliwe są dwa główne scenariusze rozmowy z rodzicem – albo on jest inicjatorem, albo nauczyciel. Ta druga sytuacja jest znacznie korzystniejsza dla pedagoga, ponieważ zyskuje czas na to, co w czasie rozmowy najważniejsze – na przygotowanie się. Im nauczyciel jest młodszy/mniej doświadczony, tym więcej czasu warto poświęcić na przygotowanie się. Na czym ma ono polegać? Wbrew pozorom to nie tylko przekazanie informacji o dziecku w postaci „kanapki”, czyli tak, aby informacje negatywne przeplatać pozytywnymi. 
Przed rozmową warto sobie spróbować odpowiedzieć na kilka pytań:

  • Po co, w jakim celu chcę się spotkać z rodzicem? Czego oczekuję po tej rozmowie? Czy moje oczekiwania są realne?
  • Czy potrafię oddzielić dziecko od jego niewłaściwego zachowania? 
  • Na czym polega problem?
  • Czy szkoła podjęła już jakieś działania, aby rozwiązać problem? Jeśli tak, to jakie? Czy jest dokumentacja tych działań?

I w końcu najważniejsze, kluczowe zadanie. 

  • Jakie zachowania dziecka niepokoją mnie/przeszkadzają mi? Czy potrafię spójnie, konkretnie te zachowania opisać, nakreślić obraz tego, jak uczeń się zachowuje, bez nacechowanych emocjonalnie przymiotników i generalizacji?

To zadanie – wbrew pozorom – jest trudne. Bo jako ludzie mamy problem z rozdzielaniem faktów od opinii (a co za tym idzie – naszych przekonań i nastawień).
– „Patrzy na mnie wyzywająco na każdej lekcji” – mówi nauczyciel. – „To niedopuszczalne”. 
– „Zachowuje się absolutnie karygodnie”. 
Co znaczy „wyzywająco” i „karygodnie”? Każdy może podstawić tutaj swoją interpretację.
Żeby dobrze zdefiniować problem ucznia, czyli problem, jaki on sprawia, trzeba go najpierw opisać językiem faktów, w odcięciu od emocji, jakie te fakty w nas wzbudzają. Pomoże w tym unikanie przymiotników oraz innych określeń emocjonalnie nacechowanych. W czasie warsztatów z nauczycielami ćwiczę technicznie tę umiejętność – zachęcam do opisana problemu z dzieckiem, jego zachowania, a potem do wykreślenia wszystkich przymiotników oraz ocen, które są w tekście użyte. Im bardziej kliniczny, „czysty” będzie opis, tym łatwiej będzie go przyjąć rodzicowi, a co za tym idzie – tym większa będzie jego motywacja do współpracy. Kiedy słyszymy oskarżenia, mamy tendencję do obrony i „okopywania się” w swoim zdaniu. Kiedy przedstawione są nam fakty – możemy je przyjąć (lub nie), ale opór jest słabszy. Warto też pamiętać, że rodzic zabiera dalej w świat to, co „dostał” w czasie rozmowy z nauczycielem. Te informacje ciągle rezonują, rodzic myśli o nich, dzieli się z innymi. Rzeczowy opis zachowania dziecka jest łatwiejszy do przekazania innym (i poszukania rozwiązania) niż gama negatywnych opinii. 
Podsumowując, rozmowa z rodzicem to umiejętność, kompetencja, którą można i należy ćwiczyć. Jedne osoby będą miały wyższe zdolności w tej materii, inne niższe – zależy to od indywidualnych predyspozycji. Tym niemniej każdy może poprawić lub udoskonalić tę umiejętność. Zasadniczo możliwe są dwa główne scenariusze rozmowy z rodzicem – ten, kiedy rodzic ją inicjuje, oraz kiedy inicjatorem jest nauczyciel. Druga opcja jest korzystniejsza dla pedagoga, ponieważ może się do takiej rozmowy lepiej przygotować. Należy pamiętać, że nie trzeba być zawsze i wszędzie „na zawołanie” rodzica, wolno odroczyć rozmowę, jeśli czas jest nieodpowiedni, oraz przerwać ją, jeżeli rodzic zaczyna być napastliwy. Użyteczną metodą będzie technika „zdartej taśmy”. Przygotowanie do rozmowy (podobnie jak do lekcji, pr...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy