Dołącz do czytelników
Brak wyników

Lekcja wychowawcza z pomysłem

8 kwietnia 2020

NR 115 (Kwiecień 2020)

Pozytywne wzmocnienie, czyli jak budować w uczniach poczucie własnej wartości i pewność siebie

169

Wewnętrzny krytyk, którego pielęgnujemy w sobie przez lata, systematycznie dokarmiamy negatywnymi komentarzami dochodzącymi z zewnątrz, sycimy bezrefleksyjnie przyjmowanymi opiniami na swój temat, staje się powodem, dla którego tracimy łagodność wobec samych siebie. Konsekwencji takiej postawy trudno się pozbyć, a odczuwamy je nie tylko my sami, lecz także otoczenie, któremu nie szczędzimy uwag. Koło się zamyka i toczy ruchem jednostajnie przyspieszonym. Źle myślimy o sobie, źle myślimy o innych, ludzie są źli, świat jest zły. 
A może tak zawczasu nauczyć uczniów pozytywnego wglądu w samych siebie, zanim wewnętrzy krytyk upewni ich, że nie warto próbować, że wyzwania są dla innych, a dla nich marzenia schowane głęboko?

POLECAMY

„Nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie” 

Poczucie własnej wartości i pewność siebie to ekwipunek konieczny w wędrówce, jaką rozpoczynają nasi uczniowie. Wiara w siebie to przekonanie, że mogę. Ona pomaga podejmować decyzje i wierzyć w powodzenie podejmowanych działań. Poczucie własnej wartości sprawia, że porażka, bo przecież ona również się zdarza, nie zraża, traktowana jest jak lekcja, doświadczenie, a nie powód do wstydu. Poczucie własnej wartości mobilizuje i sprawia, że w przypadku niepowodzenia nadal czuję się wartościowym człowiekiem, bogatszym o wiedzę na swój temat. Wiem, nad czym muszę popracować, a może poszukać innej drogi. 
Każdego dnia stawiamy przed młodzieżą wyzwania. Proponujemy realizację projektów, przydzielamy role w klasie albo szkolnym przedstawieniu, szukamy wolontariuszy do nowego przedsięwzięcia. Zauważamy wtedy, że na szkolnym forum występują stale ci sami uczniowie. Przebojowi, pełni wiary w swoje umiejętności, lubiący się pokazać, pewni sukcesu. Na kolejnej akademii słyszymy te same głosy, choć uczniów utalentowanych muzycznie nam nie brakuje. Pokazaliby się publiczności szerszej niż własne odbicie w lustrze, ale przecież to odbicie ciągle mówi, że należy jeszcze coś poprawić. Jeśli staną przed innymi nie dość idealni, narażą się na krytykę, ośmieszą. W ten sposób sami dla siebie stają się najsurowszymi komentatorami. Taki wewnętrzny krytyk nieustannie wystawia druzgocącą recenzję, z łatwością wypunktuje niedociągnięcia. I to właśnie jemu należy się krytyka. Być może zmotywuje do jeszcze cięższej pracy, ale częściej postawi przed dzieckiem znak STOP. Stop zabawie, stop rozwojowi, stop poszukiwaniom. 
Zamiast wewnętrznego krytyka – wyrozumiały doradca. Oto, co może zrobić nauczyciel. Przekonać uczniów, a raczej stale przekonywać, że nie należy wsłuchiwać się w głos, który mówi, że znowu się nie udało, ale w ten zapewniający, że istnieją tysiące innych rzeczy, które zakończyły się sukcesem, i jeszcze więcej takich, które przed nami. Wyrozumiały doradca to nie wyrachowany pochlebca. Jego zadanie nie polega na głaskaniu po głowie i wmawianiu, że gol strzelony obok bramki to mistrzostwo świata. Ten wewnętrzy rzeczoznawca zachęci do podejmowania kolejnych prób, poszukania trenera, nowych sposobów, a może innej dziedziny, gdzie zamiast bramki będą czekały narty. Sztuka polega na znalezieniu równowagi między pragnieniem doskonalenia się a wyrozumiałością dla własnych niedoskonałości. Tej umiejętności często młodym ludziom brakuje. 
Potrzebę bycia perfekcyjnym, postrzeganym jako osoba odnosząca wyłącznie sukcesy, widzimy, przeglądając strony internetowe, blogi, media społecznościowe. Kreowaniu doskonałego wizerunku nie ma w nich końca. Wygląd ich użytkowników poprawia program komputerowy, całą resztę poprawiają sami. Budując swoje wirtualne „ja”, obserwują innych, czytają o ich osiągnięciach. Dokonują wnikliwego wglądu w ich perfekcyjne życie i coraz bardziej koncentrują się na brakach we własnym. Dotychczasowe osiągnięcia bledną, stają się niewystarczające, a wieczny deficyt wypełnia przestrzeń coraz mniej perfekcyjną. Resztę doskonale znamy – niedosyt, smutek, brak pewności siebie, depresja. Przekierowanie uwagi uczniów na to, co otrzymują każdego dnia, czego dokonali, jakimi są osobami, jest to zadanie dla pedagogów, nauczycieli i rodziców. 

Zeszyt myśli automatycznie pozytywnych 

Negatywne myślenie o sobie generowane przez negatywne myśli automatyczne, które wpływają na interpretację zdarzeń, zniekształcają obraz rzeczywistości. Decydują o tym, w jaki sposób człowiek postrzega samego siebie, świat i przyszłość. Jeśli uczeń odruchowo sięga po myśl „Nikt mnie nie lubi, szkoła jest beznadziejna, nie poradzę sobie”, warto pomóc mu zidentyfikować jego pierwotne przekonania i uświadomić, jak duży wpływ mają na odbiór otoczenia i siebie. „Nikt mnie nie lubi, z niczym sobie nie radzę” to chyba najczęściej słyszane przez nauczyciela słowa i najłatwiejsze do obalenia przekonania automatyczne. Nauczyciel, który przebywa z uczniami w czasie lekcji, towarzyszy im podczas przerw, wyjść pozaszkolnych, wycieczek, szybko zaobserwuje relacje między uczniami. W rozmowie z dzieckiem może więc zwrócić jego uwagę na fałszywe przekonania, które, najgłębiej zakorzenione, paradoksalnie najczęściej i najszybciej odkopujemy i których bronimy niczym osobistego skarbu. Uczeń, który powtarza negatywną informację na swój temat, znajduje na jej potwierdzenie całe mnóstwo sytuacji. „Tomek nie chciał stać ze mną w parze, Michał nie podał mi piłki, Asia nie odpowiedziała na powitanie. Nie trafiłem do bramki. Dostałem dwóję 
z matematyki. Szkoła jest głupia. Ja jestem głupi”. 
A co wydarzyło się między chybioną bramką a trójką ze sprawdzianu? Czy na pewno nikt z tobą nie rozmawiał podczas całego meczu nikt nie podał ci piłki, kto z klasy powiedział ci „cześć”? A czy w twoim dzienniczku zapisano też inne stopnie poza ostatnim z matematyki? 
Czy nie mają znaczenia trzy strzelone w tym tygodniu gole, pizza z kolegą, wspólna droga do szkoły z sąsiadką, miłe słowa usłyszane od mamy? Jak wiele pozytywnych sygnałów otrzymujemy od otoczenia, można się przekonać, prowadząc zeszyt pozytywnych zdarzeń, który z czasem stanie się zeszytem dobrych myśli. 
Wypracowanie nawyku sięgania po przekonania oparte na pozytywnych wydarzeniach wymaga czasu i wysiłku. Warto go podjąć, bo wrogie myśli pojawiające się automatycznie działają na poczucie wartości destrukcyjnie. 
Wykonajmy z uczniami ćwiczenia zmieniające myślenie automatyczne, kształtujące umiejętność poszukiwania przyczyn zachowania ludzi, niekoniecznie przykrych dla nas. Warto pokazać dzieciom, jak różne mogą być powody czyjegoś zachowania i w jaki sposób błędne ich rozumienie przyczynia się do obniżenia naszego nastroju, powstawania negatywnego obrazu nas samych. Kluczowe przekonania, na podstawie których dokonujemy interpretacji zdarzeń, ujawniają się w myśleniu automatycznym i niosą zakorzenione przekonania: „Jestem do niczego”, „Życie jest okropne” albo „Jestem uzdolniony”, „Życie jest piękne”. Traktowane są jako prawdziwe i stanowią podstawę postrzegania świata i interpretowania rzeczywistości. Udowodnijmy, że są tylko schematami, uczulmy uczniów na każdą chwilę, syg-
nał, uśmiech, gest, które ten schemat burzą, dając podstawę do pozytywnego myślenia o sobie i świecie. 
Pozytywnego interpretowania zdarzeń możemy się nauczyć. Umiejętność ta będzie sprzymierzeńcem w kształtowaniu pewności siebie i poczucia własnej wartości. Wpłynie na emocje i zachowanie. 

Cudze chwalimy? 

Umysł jak gąbka chłonie treści, które do niego docierają. Młody umysł, wyczulony na wszelkie sygnały, zdaje się przepuszczać to, co pozytywne, zatrzymując to, co wrogie, nieprzyjemne, niosące krytykę. Tak kształtuje się poczucie własnej wartości. Starajmy się więc wykorzystywać rozmaite okazje, by napełniać go treścią pozytywną, ale prawdziwą i szczerą. Sztuczne, niezasłużone pochwały zostają szybko zdemaskowane i odebrane jako wyrachowane pochlebstwa. Bądźmy więc w pochwałach nienachalni, mówmy o konkretach, unikajmy uogólnień, uzasadniajmy ocenę. Nasza opinia na temat drugiej osoby może być wygłaszana wprost do niej lub za pośrednictwem innych ludzi. Jeśli mówimy o innych dobrze, nie tylko budujemy ich pozytywny wizerunek w towarzystwie, ale również w nich samych. Nauczyciele rozmawiają o uczniach często z innymi nauczycielami lub rodzicami, czasem z innymi dziećmi. Warto powtórzyć uczniowi dobre zdanie usłyszane od kogoś innego, np. „Marku, pan Kowalski mówił mi, że rozwiązałeś wczoraj bardzo trudne zadanie. Widziałam, że jest dumny z twoich postępów”. Uczeń otrzymuje potwierdzenie swoich umiejętności i sygnał, że jest dobrze postrzegany, nauczyciele dobrze o nim myślą i mówią. Stał się tematem rozmowy dorosłych i powodem do dumy. 
Z rodzicami uczniów nauczyciele kontaktują się często. Wywiadówki, indywidualne spotkania, rozmowy telefoniczne, korespondencja prowadzona w dzienniku elektronicznym, uwagi dotyczące zachowania itp. Najczęściej dzieje się tak w przypadku kłopotów dziecka z nauką, problemów wychowawczych, wagarów, szkolnych incydentów. Kiedy w szkole ma miejsce bójka, konflikt, kolejna ocena niedostateczna, spadek motywacji, nauczyciel zaprasza rodziców do szkoły, aby przekazać im mało przyjemne informacje. W dobie dziennika elektronicznego piszemy dziesiątki e-maili, z których rodzic dowiaduje się o kłopotach swojego dziecka. Wieści rozchodzą się szybko, a złe wiadomości docierają do rodzica, zanim uczeń wróci do domu. A dobre? Jakby wolniej, leniwiej. Z nimi się już tak nie spieszymy. Kiedy Jaś narozrabia, czujemy się w obowiązku niezwłocznie zawiadomić rodzica. A kiedy Jaś się poprawi, rodzic rzadko ma okazję usłyszeć radosną nowinę. 
Rodzice Marka, który stale ciągnie Małgosię za warkocze, systematycznie otrzymują od nauczyciela wiadomość o opłakanym stanie kucyków dziewczynki. A rodzice Frania, który pomaga Zosi nosić jej ciężki plecak? Czy oni dysponują wiedzą na temat wzorowego zachowania syna? Uznajemy, że to postępowanie normalne, obowiązkowe, w związku z tym nie czujemy potrzeby informowania o nim rodziców.
Chwalmy cudze dziecko, kiedy na to zasługuje, kiedy poprawi swoje zachowanie, kiedy nie sprawia kłopotów w szkole, kiedy jest aktywne podczas lekcji lub wykazuje wysoką kulturę osobistą. Zamiast: „Nie mam zastrzeżeń do pani dziecka”, powiedzmy rodzicowi coś miłego, pochwalmy koleżeńską postawę, życzliwość, spokojne zachowanie, niezakłócanie lekcji rozmową, uśmiech, zaangażowanie w życie klasy itp. Kiedy rodzic czyta w dzienniczku ucznia lub w wiadomości e-mail prośbę o spotkanie, zanim wybierze się do szkoły, przeprowadza z dzieckiem wywiad mający na celu uzyskanie informacji o tym, co niewłaściwego dziecko zrobiło w szkole: „Co się stało, że pani mnie wzywa?”, „Co przeskrobałaś, że wychowawca chce się ze mną zobaczyć?”. Jak miłym dla dziecka sygnałem będzie pozytywna 
informacja na jego temat przekazana rodzicom. Poczuje się docenione i dumne. Nauczyciel poświęcił czas, aby spotkać się z rodzicami lub do nich napisać o dobrym zachowaniu, postępach w nauce, życzliwej postawie, talencie, pracowitości ucznia, wysokiej kulturze osobistej. W ten sposób nauczyciel buduje dobre relacje z uczniem i wpływa na ich umacnianie w domu między dzieckiem a rodzicami. Przekazuje wychowankowi wiedzę na temat jego postępowania. Utwierdza go w przekonaniu, że jest ono słuszne, dobrze postrzegane. Pozytywna opinia, którą usłyszy na swój temat, bezinteresowna, przekazana osobom trzecim, nie pozostanie bez wpływu na jego poczucie własnej wartości. 

Mam faktor of Poland

Mam talent, X-Factor, The Voice of Poland, Szansa na sukces to programy telewizyjne, tzw. talent show, które znane są naszym uczniom. Warto wykorzystać ich formułę do umożliwienia młodzieży zaprezentowania się na szkolnej scenie. Chętnie znajdą się na niej znane szkolne gwiazdy, ale z pewnością odkryjemy wiele nowych talentów. Często nieśmiali, cisi uczniowie kryją w sobie uzdolnienia, śpiewają, grają na instrumentach, tańczą, opowiadają dowcipy. Zazwyczaj, kiedy przygotowujemy akademię czy apel, doskonale wiemy, które dziecko sprawdzi się w roli konferansjera lub recytatora. Część uczniów chętnie ujawnia na co dzień, czasem nawet wbrew naszej woli, tego typu umiejętności. Ale wielu z nich rozwija swoje zainteresowania poza szkołą, nikomu tego nie zdradzając. „Bo będą się śmiać, bo skrytykują, bo mi się nie uda, bo nikt nie zrozumie, bo po co?” Oprócz tych cichych i spokojnych na szkolną scenę zapewne wkroczą też łobuziaki, uczniowie znani do tej pory z afer i rozrabiania. Zyskają oni w oczach kolegów i nauczycieli, kiedy okaże się, że są fantastycznymi beatboxerami, a deskorolka wprost klei im się do butów. Chcieli być w centrum zainteresowania? Proszę bardzo, niech społeczność szkolna poświęci im uwagę, a oni niech wreszcie pokażą, na co naprawdę ich stać. 
Szkolne talent show, zorganizowane nie na zasadzie konkursu, ale jako zabawa, spotkanie ludzi z pasją, mogą ośmielić uczniów, których wcześniej nie podejrzewalibyśmy o artystyczne zdolności czy sportowe zacięcie. Zaproponujmy konkretne kategorie, aby uczeń mógł dostrzec dla siebie szansę, ale zaznaczmy otwartość na dziedziny, które nie zostały wymienione, np. taniec, śpiew, gra na instrumentach, stand-up, recytacja, akrobatyka sportowa czy koszykówka. Niektóre z dyscyplin nie są możliwe do zaprezentowania na terenie szkoły, np. skoki na trampolinie, pływanie czy jazda figurowa na lodzie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy wyświetlili kró...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy