Dołącz do czytelników
Brak wyników

Lekcja wychowawcza z pomysłem

2 kwietnia 2021

NR 123 (Kwiecień 2021)

Wolność to nie znaczy zawsze to samo

152

„Wolność kocham i rozumiem”. Czy na pewno? Czy wszyscy rozumiemy wolność tak samo i tyle samo dla nas znaczy? Chcemy być wolni, uczymy nasze dzieci dokonywania wyborów, poruszania się w świecie, odważnej realizacji pragnień. Reklamy nieustannie przypominają nam, że nasza wolność powinna być nieograniczona. „Siedź, jak chcesz”, „Możesz wszystko”, „Just do It”.

Słysząc tego typu zapewniania, młodzi ludzie konfrontują je z rzeczywistością i dochodzą do wniosku, że ich swoboda jest ograniczana znacznie i niesłusznie, a rodzice i nauczyciele nie respektują prawa dzieci do postępowania zgodnie z ich własną wolą, z definicji wolną. 

POLECAMY

Wolność od… do… 

Paradoksalnie hasła odwołujące się do naszego poczucia (i pragnienia) wolności w ten właśnie sposób próbują ją ograniczać, bowiem wolność to nie tylko możliwość wyboru, ale przede wszystkim świadome korzystanie z tej możliwości.
Znamy zapewne wszyscy dwie koncepcje wolności Isaiaha Berlina: wolności „do” i wolności „od”. O wolności „od” Berlin pisze: „Być wolnym w tym sensie oznacza, że nikt nie wtrąca się w moje sprawy”. Wolność „do” „wynika z pragnień jednostki chcącej być panem swojego losu. Życzę sobie, aby moje życie i decyzje zależały ode mnie, a nie od sił zewnętrznych jakiegokolwiek rodzaju. Chcę być narzędziem swojej, a nie cudzej woli. Chcę być podmiotem, a nie przedmiotem”.
Człowiek wolny to taki, który realizuje cele niezależnie od ograniczeń. Nie znaczy to jednak, że ignoruje zakazy, nagina zasady. Przeciwnie – poszukuje możliwości pomimo istnienia barier w ich obrębie. 
Wszyscy wiemy, co znaczy słowo lockdown. Nie mogliśmy wyjść do klubu, aerobic z ulubioną trenerką w towarzystwie przyjaciółek był niemożliwy. Czy w związku z tym usiedliśmy na kanapie z miseczką chipsów? A może skorzystaliśmy z przysługującego nam prawa do wolności wyboru. Nie możemy zmienić tej sytuacji, ale możemy zmienić swoją postawę wobec okoliczności. Poćwiczę w domu, potańczę, pobiegam w parku, wybiorę się na spacer do lasu. Nie możemy być wolni od obostrzeń, ale możemy cieszyć się wolnością „do”…, wyborem, który ciągle jeszcze mamy, w każdej chwili i w każdej sytuacji. 
Ten trudny czas, którego doświadczamy od wielu miesięcy, może być dla naszych uczniów nie tylko okresem izolacji i trudów, z którymi niewątpliwie się zmagają. Wykorzystajmy tę sytuację do uświadomienia młodzieży, jak ważne w życiu są umiejętność znalezienia się w danej chwili, uważność i poszukiwanie alternatyw. 
Jest to niezwykle trudne nawet dla osób dorosłych, nie oczekujmy więc, że po jednej lekcji uczniowie zaczną cieszyć się z lockdownu. Chodzi o to, by zamiast narzekać, buntować się przeciwko chorobie czy obowiązującemu prawu, potrafili oni czuć się wolnymi „do” i umieli wybierać. 
Kiedy przed trzydziestoma laty jako wolontariuszka w hospicjum oznajmiłam, że muszę już iść na zajęcia, jeden ze współpracowników odparł: „Jedyne, co musisz, to umrzeć. Tego jednego nie unikniesz. Całą resztę wybierasz”. Był to początek wielu długich rozmów o sensie życia i filozoficznych rozważań. Ale mój rozmówca, Sławek, nie był filozofem, był byłym osadzonym, który za popełniony czyn został skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Mówił jednak, że nie pozbawiono go wolności, a jedynie możliwości wyjścia na zewnątrz. Mimo że nie chciałby już nigdy wrócić do tamtego czasu ani miejsca, uważał, że paradoksalnie właśnie wtedy zrozumiał, czym naprawdę jest wolność, i poczuł się wolny. 
Po kilku tygodniach załamania i samobójczych myśli uświadomił sobie, że sześć lat, o których mówił sędzia, to nie jest czas miniony, ale ten, który przed nim. To od niego zależy, w jaki sposób je „przesiedzi”. To w więziennej celi przeczytał Prousta, pisał wiersze i poznał mądrych ludzi, którzy pomogli mu być tym, kim jest teraz. Koledzy z celi szydzili z niego, czasem wyrażali swoje zdanie bolesnymi ciosami, ale „wolność jest tu” – mawiał, wskazując palcem swoją (a czasem i moją) głowę. 

Wolność – odpowiedzialność, czyli moja wolność w nie (tylko) moim świecie 

Historię Sławka opowiedziałam kiedyś ósmoklasistom, którzy byli bardzo nieszczęśliwi z powodu konieczności udziału w lekcji, kiedy za oknem śpiewały ptaki i świeciło słońce. Początkowa ironia, że czują się właśnie jak w więzieniu, przerodziła się w ciekawą dyskusję. Niektórych z nich trudno było przekonać, że są w klasie, dlatego że chcą w niej być. Poinformowani, że nie zostali przywiązani do krzeseł i że drzwi sali są otwarte, zaczęli wymieniać całą listę przykrych konsekwencji, z obawy przed którymi nie mogą wyjść do parku: nieobecność nieusprawiedliwiona, emocje rodziców (gniew, smutek, rozczarowanie) i wymierzona przez nich kara, kartkówka z ostatniej lekcji, luki w wiedzy, które trzeba będzie i tak uzupełnić, niepowodzenie na egzaminie, a co za tym idzie, ograniczony wybór szkoły ponadpodstawowej itd. Przyznali jednak, że fizycznie mają możliwość opuszczenia szkoły, jednak z niej nie skorzystają, dokonują wyboru, ponieważ są świadomi konsekwencji i odpowiedzialni. Znajdują się w klasie i mogą wykorzystać 45 minut tak, jak chcą. Wybierają pomiędzy zadekowaniem się w ostatniej ławce i przeczekaniem do dzwonka, wygłupami dezorganizującymi lekcje i zapewniającymi rozrywkę klasie a intensywną pracą nad własnym rozwojem i poznawaniem świata. Nawet jeśli realizowany materiał nie wydaje im się dostatecznie interesujący, może warto po prostu wiedzieć, zrozumieć, nauczyć się. „Czasem do wolności trzeba zostać zmuszonym” – niech będzie to przewrotna puenta każdej myśli, wraz z którą poczujemy się, że zamyka się przestrzeń naszych możliwości. 

Jeśli każdy jest wolny, to nikt nie jest wolny naprawdę?

Dokonując wyborów, kierujemy się odpowiedzialnością nie tylko za siebie, ale również w trosce o innych. Kierowca korzystający z możliwości mocniejszego naciśnięcia na pedał gazu czy jadący pod prąd, pieszy spacerujący środkiem jezdni, rowerzysta na autostradzie są przykładami postaw możliwych, ale skrajnie niebezpiecznych i bezprawnych. Mamy tu również przykład zderzenia wolności jako możliwości (fizycznej sposobności) i wolności jako prawa „do”. 
Podczas lekcji poświęconej wolności znajdźmy miejsce na rozważania o wolności w społeczeństwie. Każdy jest wolny, więc wolność musi mieć granice. Granica wolności jednego człowieka przebiega tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Jak pisał cytowany już I. Berlin: „Wolność jednych musi być ograniczona, aby zapewnić wolność innym”. Uczniowie starszych klas natychmiast wejdą w dyskusję na ten temat, w której będą zaciekle domagać się rozszerzenia granic obszaru, na którym działa ich własna wola. Dla młodych ludzi wszelkie ograniczenia wiążą się z ograniczeniem ich wolności, a nakazy i zakazy postrzegane są jako zamach na ich swobodę i prawo do decydowania o sobie. Ale być wolnym to nie to samo, co móc wszystko. Wolność to nie samowola. Granice naszej wolności możemy wyznaczyć sami, może z pomocą empatii. 
Swoje obawy na ten temat wyraził Tadeusz Gadacz: „Ludzie nie rozumieją, że wolność nie istnieje bez odpowiedzialności, a miłosierdzie bez sprawiedliwości. Wolność bez odpowiedzialności staje się anarchią, a odpowiedzialność bez wolności – tyranią. Tak samo jak miłosierdzie bez sprawiedliwości staje się głupotą, a sprawiedliwość bez miłosierdzia – naiwnością”. 
Jeśli otwieram się na drugiego człowieka, to dobrowolnie przyjmuję na siebie odpowiedzialność za niego. Świadoma odpowiedzialność z kolei czyni mnie wolnym, choć nie zwolnionym z jakiegokolwiek obowiązku. Własne pragnienia czy zachcianki wystawiające na próbę naszą wolność osobistą można łatwo pohamować, przyjmując propozycję Immanuela Kanta, który był przekonany, że powinniśmy postępować tak, abyśmy chcieli chcieć, by to, co czynimy, mogło być podstawą prawodawstwa ogólnego. Inaczej mówiąc, zanim cokolwiek zrobisz, zastanów się, czy chciałbyś, aby wszyscy mogli tak postępować. Zanim ukradniesz, pomyśl, czy chciałbyś, aby wszystkim wolno było kraść. Granice wolności widać natychmiast i nie chce się już ich przekraczać. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że w rozwoju moralnym zatrzymaliśmy się na poziomie Kalego. 

Wolność słowa 

„Nie możesz tak mówić”, „tego nie wolno napisać”, a przecież żyjemy w kraju, w którym istnieje wolność słowa. Nie daje nam ona prawa do tego, aby powiedzieć czy napisać wszystko. Wolność słowa, czyli swoboda wypowiedzi i prawo do wyrażania poglądów, to jedna z istotniejszych wartości współczesnego świata. 
Podczas rozmów z uczniami będącymi uczestnikami sytuacji cyberprzemocy, hejtu słyszymy, że złośliwy komentarz pod opublikowaną przez koleżankę...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy