Dołącz do czytelników
Brak wyników

Lekcja wychowawcza z pomysłem

4 kwietnia 2019

NR 107 (Marzec 2019)

Wyrażanie siebie

0 115

Wyrażanie siebie jest naturalną potrzebą każdego człowieka, szczególnie ważną w okresie dorastania, kiedy nasza indywidualność najbardziej intensywnie się kształtuje. Dzieci i nastolatki mogą poszukiwać najróżniejszych sposobów, by zaistnieć w grupie – warto o tym z nimi porozmawiać, aby były to jak najczęściej sposoby pożądane i konstruktywne.

Dzieci i młodzież, podobnie zresztą jak dorośli, chcą być dostrzegane i doceniane jako indywidualna, wyróżniająca się czymś i wartościowa jednostka ludzka. Chcą także być dobrze widziane w grupie, na której im zależy, i zapewnić sobie do niej przynależność. Te dwie przeciwstawne tendencje – indywidualności i przynależności – są całkowicie naturalne i ścierają się na polu psychiki każdego z nas, co może prowadzić do różnych rozwiązań. U jednych dominuje postawa buntu, u innych – uległości czy podporządkowania.

Elastyczność to większa szansa na sukces

Są jednak i tacy, którzy potrafią w miarę elastycznie i trafnie dopasować swoje zachowanie do potrzeb sytuacji – zbuntować się, ale i podporządkować czy współpracować, kiedy uznają to za słuszne. Ta bardzo adaptacyjna i pożądana postawa jest celem niełatwym do osiągnięcia i wcale nieczęstym zjawiskiem. Zwłaszcza u nastolatków, które często mają naturalne tendencje do zachowań skrajnych. Warto jednak w swoich oddziaływaniach wychowawczych starać się dążyć do tego, by rozwijać u podopiecznych taką właśnie postawę. Umiejętność elastycznego dopasowania się do wymogów sytuacji jest bowiem jedną ze szczególnie cennych i przydatnych życiowych kompetencji. Zwiększa nasze szanse na to, byśmy podejmowali słuszne decyzje i postępowali właściwie również wtedy, kiedy nie jest to łatwe czy oczywiste.
Umiejętność ta wymaga jednak solidnych podstaw. Przede wszystkim autorefleksji nad własnym postępowaniem i wartościami, ale też rozumienia zasady przyczyny i skutku, czyli zdolności do trafnej analizy sytuacji (trudno bez tego dobrać adekwatny sposób reagowania). Poza tym potrzeba tu odpowiedniej dozy wiary w siebie, jak również zaufania do innych – by potrafić się „postawić”, wyłamać z grupy, ale też być w stanie dostosować się do niej i współpracować, kiedy trzeba. Zdolna do tego jednostka powinna więc dysponować szacunkiem i zaufaniem wobec zarówno siebie, jak i innych, ale jednocześnie być świadoma tego, że i ona, i inni czasem mogą się mylić czy też nie zawsze musi/muszą grać pierwsze skrzypce. Że czasem lepiej jest odpuścić, a czasem upierać się przy swoim.

  • Postawa nonkonformistyczna, czyli będąca w opozycji do większości, jest bardzo cenna, kiedy np. uważamy, że grupa postępuje niewłaściwie lub ryzykownie. Jej wartościowym przejawem jest w wielu sytuacjach także podejmowanie aktywnego działania, kiedy inni rezygnują. Nonkonformizm może też wyrażać się w nieszablonowym stroju, upodobaniach czy zachowaniu. I wówczas jest całkowicie w porządku tak długo, jak nikogo nie krzywdzi lub nie szkodzi samemu zainteresowanemu.
  • Z kolei postawa konformistyczna, czyli skłonność do podporządkowania się grupie czy ugodowości, może być wskazana i pożyteczna, np. kiedy trzeba współpracować na rzecz wspólnego dobra. W takich momentach przesadne koncentrowanie się na sobie, forsowanie własnych rozwiązań czy niechęć do współpracy mogą doprowadzić do fiaska wspólnych wysiłków lub przynajmniej je utrudnić. Zwłaszcza, gdyby wszyscy nagle postanowili skupić się na „ekspresji siebie” zamiast na zgodnej, ale skromnej pracy.
     

Chcąc zatem dać się zauważyć i pozytywnie zaistnieć w grupie, czasem możemy próbować się wyróżnić czy zbuntować, a czasem przeciwnie – współpracować z innymi lub wspierać ich. Sztuką jest umieć to zrobić, ale też trafnie rozpoznać te sytuacje.

Jak cię widzą…

Jaka jest różnica między wyrażaniem siebie a popisywaniem się? Odpowiedź na to pytanie jest trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Można sądzić, że „wyrażanie siebie” to raczej pozytywne zjawisko, a „popisywanie się” – przeciwnie. W rzeczywistości jednak do obu tych kategorii mogą zaliczać się dokładnie te same zachowania, a to, jak je zaklasyfikujemy, zależy od subiektywnej oceny patrzącego. Kiedy bowiem to nasza przyjaciółka pokazuje wszystkim nowe etui, nadające „niepowtarzalny styl” jej smartfonowi, będziemy skłonni uważać, że w ten sposób „wyraża siebie/swój styl”. A kiedy robi to nielubiana przez nas osoba – to że się popisuje. Oczywiście możemy stwierdzić, że nasza ocena tych zachowań zależy od intencji danej osoby, ale przecież tak naprawdę nie mamy co do tych intencji żadnej pewności; może nam się tylko WYDAWAĆ, że te intencje znamy (a to znów może zależeć od naszego stosunku do danej osoby, czyli, mówiąc krótko, sympatii lub uprzedzeń). Nawet jeśli osoba ta zdradzi nam swoje intencje wprost, to nadal nie mamy gwarancji, że była z nami całkowicie szczera, ani nawet, że ona sama trafnie ocenia własne intencje (!). Czasami przecież sami do końca nie wiemy, dlaczego postępujemy tak, a nie inaczej.
Sprawa jest więc skomplikowana. Jeszcze bardziej może ją skomplikować fakt, że ocena, czy ktoś „wyraża siebie”, czy też się „popisuje”, zależy w pewnym stopniu również od poziomu kompetencji społecznych tej osoby. Uczeń, który potrafi zrobić odpowiednie wrażenie w bardziej subtelny, nienachalny, „naturalny” sposób, będzie spostrzegany dobrze, a ten, który robi to nieporadnie czy też „za bardzo” się stara, będzie oceniony negatywnie i oskarżony o próbę „popisywania się”, mimo że motywy obu mogą być takie same… A nawet bardziej szlachetne w przypadku tego drugiego ucznia!
To właśnie często jest przyczyną tego, że niektóre dzieci i młodzież są odrzucani przez rówieśników, mimo że bardzo („za bardzo”) starają się wkupić w ich łaski czy wywrzeć na nich wrażenie. Uczniowi spostrzeganemu przez kolegów jako „wywyższający się mądrala i lizus” może brakować umiejętności pozytywnej, konstruktywnej autoprezentacji, podobnie jak uczniowi uważanemu za „agresywnego chuligana” czy „głupkowatego wesołka”, próbującemu zwrócić na siebie uwagę za pomocą niemile przez dorosłych (a nierzadko i część rówieśników) widzianych zachowań. Każdemu z nich w podobnym stopniu może też zależeć na znalezieniu sobie miejsca w grupie, nawet jeśli ostentacyjnie okazują, że jest inaczej. Po prostu nie umieją tego zrobić. Dla nas, jako wychowawców, płynie z tego ważny wniosek – że istotną częścią wsparcia udzielanego marginalizowanym, nieprzystosowanym czy prześladowanym uczniom powinno być rozwijanie u nich kompetencji społecznych, w tym dobrej autoprezentacji, a także stwarzanie sytuacji, które będą sprzyjały temu, by osoby te mogły się zaprezentować z jak najlepszej strony.
Omawiając te zagadnienia, warto nawiązać także do tematu poruszanego w poprzednim numerze „Głosu Pedagogicznego” – do Lekcji wychowawczej z pomysłem poświęconej stereotypom i uprzedzeniom, a w szczególności do części poświęconej unikaniu pochopnych wniosków i ocen.

Być versus mieć

Może problem jest nie tyle...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy