Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z rodzicami

27 czerwca 2018

NR 98 (Kwiecień 2018)

Komunikacja z rodzicami uczniów. Co zadziała zawsze, a co nigdy, czyli jak dostrzec człowieka ukrytego za rodzicielskim typem

0 241

Etykiety ułatwiają nam porządkowanie rzeczywistości, ale też ograniczają. Z tego względu lepiej zrezygnować z etykietowania i unikać stereotypizacji. Podpowiadamy, jakie techniki i metody sprawdzą się w pracy z prawie każdym rodzicem.

Poprzedni rok szkolny upłynął mi – oprócz pracy terapeutycznej w poradni – na wspomaganiu placówek edukacyjnych. Pracowałam z radami pedagogicznymi, czasem też z rodzicami, nad zagadnieniami współpracy na linii szkoła – rodzice, w szczególności nad usprawnieniem komunikacji. Wychodzę z założenia, że dobre szkolenie to takie, które angażuje emocje i uwagę uczestników oraz wykorzystuje ich doświadczenia. 
Każdy nauczyciel ma doświadczenia w kontakcie z rodzicami. Te doświadczenia wykorzystywałam jako bazę do pracy. Wspólnie ustalaliśmy listę typowych (a nawet stereotypowych) typów rodzicielskich. Następnie w małych podgrupach uczestnicy mieli za zadanie omówić wybrany przez siebie typ rodzica oraz wypełnić dwie rubryki: 

  • Jakie zachowania/postawy/słowa POMAGAJĄ w kontakcie z wybranym typem rodzica?
  • Jakie zachowania/postawy/słowa UTRUDNIAJĄ kontakt z wybranym typem rodzica?

Jaki był efekt pracy grup? Po zakończeniu ćwiczenia mocowałam arkusze z wynikami pracy poszczególnych grup do ściany i wtedy okazywało się, że niektóre zachowania/słowa/postawy pojawiają się na każdym, czy prawie każdym, arkuszu. Niezależnie od tego, czy wchodzisz jako nauczyciel w kontakt z rodzicem „agresywnym”, „nadopiekuńczym”, „uległym” czy dowolnym innym, pewne rzeczy raczej zadziałają (= pomogą w kontakcie), a inne prawie na pewno nie. 
Generalnie staram się unikać etykietowania – przekazanie mojej postawy też było celem tego ćwiczenia. W pracy nauczyciela chodzi o dostrzeżenie rodzica jako takiego i pracę z tym konkretnym rodzicem, a nie etykietką, którą ktoś mu nadał. W tym artykule pokażę, jakie techniki i metody sprawdzają się w pracy z (prawie każdym) rodzicem. 

Bariery komunikacyjne

Zacznijmy jednak od tego, co nie skutkuje, czyli stosowanych powszechnie technik, które zamiast komunikację ułatwiać, blokują ją lub całkowicie uniemożliwiają. Thomas Gordon nazwał takie zachowania „barierami komunikacyjnymi”. Ja czasem używam do ich określenia słowa „sekator” – są to zachowania, które ucinają (przycinają) komunikację. 
Nie ma tu miejsca, aby omawiać każdą z barier oddzielnie, ale można dla jasności podzielić je na trzy kategorie:

  • Osądzanie/ocenianie (czyli: krytykowanie, przezywanie, stawianie diagnozy, chwalenie połączone z oceną) – wszelkie słowa, które służą temu, aby ocenić (skategoryzować), a w domyśle „naprawić” drugiego człowieka. Za takim zachowaniem stoi przekonanie nadawcy: „Ten rodzic się myli. Jeśli powiem mu, co robi źle, wskażę błędy i problem, na pewno się ogarnie i poprawi”. 
  • Generowanie gotowych rozwiązań/decydowanie za innych (czyli: rozkazywanie, grożenie, moralizowanie, nadmierne wypytywanie, doradzanie) – za tymi zachowaniami stoi przekonanie: „Ten rodzic nie wie, jak rozwiązać problem. Ja się na tym świetnie znam. Pokażę, co można, trzeba zrobić, a wtedy on to zastosuje”. 
  • Uciekanie od problemów (czyli: odwracanie uwagi, logiczne argumentowanie, bagatelizowanie, uspokajanie) – za tymi zachowaniami stoi przekonanie nadawcy: „Ten rodzic jest niewydolny, nieporadny. Trzeba wesprzeć, uspokoić albo przekonać spokojnymi, logicznymi argumentami”. Może też temu towarzyszyć drugie przekonanie nauczyciela: „Ten problem mnie przerasta”. 

Oczywiście każdy z nas czasem, mniej lub bardziej świadomie, stosuje te techniki. Często rodzice proszą o wskazanie sposobu na rozwiązanie problemu, oczekują naszego wsparcia, odciążenia, sugestii, gdzie popełniają błąd. Jeśli jednak rodzic świadomie prosi o pomoc, jest to inna sytuacja – sytuacja kontaktu dwojga dorosłych, którzy starają się rozwiązać problem. Nadmierne stosowanie barier komunikacyjnych zdarza się najczęściej pedagogom, którzy po przyklejeniu rodzicowi etykietki „niewydolny, zagubiony, niewykształcony” starają się go naprawić i uzdrowić. Technicznie – ustawiają się w pozycji dominującej nad rodzicem, taktując go jako nieporadne/gorzej rozwinięte dziecko, które wymaga wskazania, co zrobiło źle, oraz podania sposobu na poprawę. To nie sprzyja porozumieniu, ponieważ zwalnia rodzica z poczucia odpowiedzialności za działania, które ten mógłby podjąć. Aby rodzic poczuł się zaproszony do współpracy, nie może być strofowany. 

Kompetencje komunikacyjne

To grupa umiejętności, które sprawdzą się w kontakcie z rodzicem oraz pomogą w ustaleniu celu spotkania i osiągnięciu go. Kiedy używasz tych kompetencji, stawiasz się w pozycji równoważnej ze swoim rozmówcą.

  • Umiejętność (aktywnego) słuchania

To postawa słuchającego, która zakłada szacunek do rozmówcy, chęć wysłuchania go, przyjęcia argumentów i emocji rozmówcy przy jednoczesnym powstrzymaniu się od osądów i rad. Najbardziej znaczące w tej definicji są dwa słowa: „szacunek” i „powstrzymywanie się”. 
O szacunku łatwo mówić, łatwo deklarować, że się kogoś szanuje, ale czasem okazywanie go bywa trudne. Żeby kogoś szanować, trzeba powstrzymać się od snucia negatywnych myśli na jego temat – powstrzymać się od ocen, komentarzy, etykietek. „To agresywny typ, jest taki sam jak ten jego synalek” – myśl może pojawiać się automatycznie na widok ojca problematycznego ucznia. Od nauczyciela jednak zależy, czy tę myśl podchwyci i rozwinie, czy ją pohamuje. Jeśli mam przekonanie, że mój rozmówca jest „kimś gorszym” niż ja – jakkolwiek bym tę „gorszość” definiowała – to nie ma mowy o szacunku. Szacunek to akceptacja osoby (choć oczywiście nie jej zachowań). 
Powstrzymywanie się (od opinii, ocen, komentarzy itp.) jest niezbędne, aby kontakt nie przerodził się w kłótnię. 

  • Umiejętność zadawania pytań

Trzeba to robić tak, aby pytaniami nie atakować ani nie przytłaczać rozmówcy. Tutaj znów wszystko zależy od intencji, w jakiej zadaję pytanie. Pytania mogą służyć różnym celom, w formę pytającą możemy ubrać ocenę, komentarz, pouczenie itp., a nawet szyderstwo („No, chyba pani nie myśli, że…?!”). Najlepszą intencją przy zadawaniu pytania jest ciekawość. Generalnie zadawanie pytań, na które już znamy odpowiedź (pytań retorycznych), nie sprzyja rozwiązaniu problemu. Nie pomaga też samodzielne odpowiadanie na postawione przez siebie pytania. 
Nauczyciel: Co więc możemy zrobić w tej sytuacji?
Rodzic: Nie wiem, trudno tak od razu… To dla mnie nowa sytuacja.
Nauczyciel: To może ja zaproponuję kilka rozwiązań.

  • Umiejętność udzielania odpowiedzi

Żeby komuś odpowiedzieć, trzeba najpierw usłyszeć jego pytanie. Potrzebna jest za...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy