Dołącz do czytelników
Brak wyników

Szkoła XXI wieku

28 lutego 2019

NR 106 (Luty 2019)

Szkoła przyszłości: bezpieczeństwo, komunikacja, myślenie

0 143

Bezpieczna szkoła i skuteczny, a przy tym empatyczny, komunikatywny nauczyciel to podstawa systemu edukacji, który będzie wszechstronnie rozwijający.
Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy za pokolenie bądź dwa chcemy mieć społeczeństwo złożone w przewadze z dzieci zdrowych, mądrych i zrównoważonych, czy – jak obecnie – przepełnione dziecięce oddziały psychiatryczne i rosnące trudności z prowadzeniem zajęć od najmłodszych klas?

Krążą w internecie „żarty” o niepraktyczności nauki szkolnej („Wiesz, że drugą osobę w tragedii wprowadził Ajschylos, ale nie umiesz napisać CV/listu motywacyjnego”; „Wiesz, ile wynosi liczba π (pi), ale nie umiesz rozliczyć PIT ani obliczyć podatku” itp.). Żarty o tyle mało śmieszne, że boleśnie prawdziwe. Gdybyśmy zastanowili się, czemu służyć ma nauka na kolejnych etapach edukacyjnych, jak się ona odbywa i jak to się ma do żywotnych potrzeb i interesów człowieka, możemy dojść do ciekawych wniosków.


Szkoła a życie

Mówi się, że szkoła ma być przygotowaniem na resztę życia – wyposażać w wiedzę i umiejętności konieczne nie tylko do podjęcia w przyszłości studiów wyższych i pracy na stanowisku kierowniczym w międzynarodowej korporacji, ale przede wszystkim do stania się samodzielnym i użytecznym członkiem społeczeństwa. Jednak tego, jak teoria ma się do praktyki, nikt nie weryfikuje. Może warto zastanowić się, czy system, za pomocą którego wychowujemy nasze dzieci, rzeczywiście sprzyja ich rozwojowi i czego możemy spodziewać się za pokolenie czy dwa.
   Przyjąwszy roboczo, że „użyteczny” członek społeczeństwa to nie taki, którego można dowolnie użyć, wykorzystać, eksploatować z pożytkiem dla ogółu 
(albo jego części), ale taki, który rozwija się w sposób dla niego optymalny i dzięki swemu rozwojowi w naturalny sposób przyczynia się do dobra ogółu – spróbujmy przyjrzeć się, na ile nasz system edukacyjny jest prorozwojowy dla człowieka w wieku szkolnym, z którego „powstanie” człowiek dorosły.


Warunki zdrowego rozwoju

Jeśli chcielibyśmy określić warunki optymalnego rozwoju, trzeba zacząć od kwestii zaspokojenia potrzeb człowieka, a dokładnie – korzystając z użytecznej teorii Abrahama Maslowa – potrzeb niedoboru i wzrostu. Potrzeby niedoboru to te, których zaspokojenie jest niezbędne do utrzymania równowagi człowieka (jak potrzeby fizjologiczne, potrzeby bezpieczeństwa – obejmujące m.in. ochronę przed przemocą, potrzeby szacunku i uznania, przynależności i akceptacji oraz miłości). Natomiast potrzeby wzrostu to te związane z rozwojem – zarówno poznawczym (nauką), jak i psychicznym, emocjonalnym i duchowym – umożliwiające osiąganie coraz większej samoświadomości oraz samorealizację. W skrócie i dużym uproszczeniu – aby dziecko miało energię na realizowanie potrzeb wyższego rzędu (potrzeb wzrostu), konieczne jest zaspokojenie potrzeb podstawowych. Czyli innymi słowy – aby dziecko miało siły i chęci do nauki, musi być: wypoczęte, najedzone i bezpieczne (zarówno w szkole, jak i w domu). Musi ono doświadczać akceptacji i zrozumienia otoczenia oraz szacunku i uznania dla swoich osiągnięć; powinno czuć się pełnoprawnym członkiem grupy/mieć grupę osób, wśród których czuje się dobrze – chciane 
i lubiane.


Przemoc i jej skutki

Nie tylko z mojego doświadczenia zawodowego, lecz także z przeprowadzonych badań wynika, że bardzo wiele dzieci ma olbrzymie deficyty w tych podstawowych obszarach, a dotyczy to zwłaszcza poczucia bezpieczeństwa. Statystyki mówiące o skali doświadczanej przez dzieci przemocy i jej skutkach są porażające1.
To, co warto sobie uświadomić, a co-
 jest, delikatnie mówiąc, smutne, to że niemal cała przemoc, jakiej doświadczają dzieci, skumulowana jest w domu oraz w szkole, czyli w dwóch podstawowych środowiskach, w których dziecko przebywa i spędza większość swojego czasu.
Przemoc, zwłaszcza ta doświadczana przewlekle i od bliskich/ważnych osób, ma rujnujący wpływ na psychikę dziecka, a jej konsekwencje są z zasady trwałe, ponieważ nasilony, przewlekły stres, którego doznajemy we wczesnym okresie życia, wpływa na ukształtowanie i funkcjonowanie mózgu na poziomie jego struktury oraz biochemii, a w późniejszym okresie potrafi funkcjonowanie mózgu zaburzyć2. Koszty przemocy ponoszą nie tylko same dzieci, a potem ich bliscy, ale w perspektywie – całe społeczeństwo, ponieważ z zaburzonych dzieci w większości wyrastają zaburzeni dorośli (którzy nie tylko więcej chorują – zarówno psychicznie, jak i somatycznie oraz są mniej „wydajni” intelektualnie i ekonomicznie, lecz także generują koszty gospodarcze i społeczne związane z przestępczością oraz zaburzaniem kolejnych pokoleń). Przemoc można więc potraktować jak chorobę społeczną, która rozprzestrzenia się i rozprzestrzeni się jeszcze bardziej, jeśli nie będziemy jej skutecznie przeciwdziałać.


Bezpieczeństwo jako fundament

Jest więc jasne, że powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby zapewnić dzieciom maksimum bezpieczeństwa – zarówno w domu, jak i w szkole. W świetle wiedzy, którą mamy na ten moment – mamy ku temu wystarczające możliwości. Pytanie, czy jesteśmy gotowi tak przeorganizować nasz system, aby zapewnić dzieciom zdrowe, sprzyjające im warunki. Jak powiedział Jan Paweł II – i trudno się z tym nie zgodzić – „o poziomie cywilizacji społeczeństwa świadczy opieka, jaką otacza ono najsłabszych członków wspólnoty”. Najsłabsi członkowie to ludzie starsi oraz – oczywiście – dzieci. Może więc warto poddać refleksji, w którym miejscu, jako społeczeństwo, jesteśmy w świetle tej myśli i w którym kierunku chcemy się rozwijać oraz jakie mamy w naszym rozwoju priorytety.
Bezpieczeństwo zarówno w szkole, jak i w domu zaczyna się od sposobu traktowania dziecka przez dorosłych – czyli od otaczania go troską, wsparciem i szacunkiem. W szkole wiąże się też ze skutecznymi interwencjami podejmowanymi przez dorosłych w sytuacjach, gdy dzieci przejawiają zachowania agresywne albo czują się źle – są smutne, osamotnione, wystraszone.


Smutna rzeczywistość

Tymczasem – mimo wielu zmian i wielu wspaniałych pedagogów – częstą praktyką w szkołach wciąż jest krzyczenie na dzieci, etykietowanie ich, wyśmiewanie przez nauczycieli na forum klasy, straszenie, grożenie, zawstydzanie czy umniejszanie ich na różne sposoby. Nie ma dziecka, które skutecznie mogłoby obronić się przed taką formą przemocy, choć pewną ochronę daje wspierający i bezpieczny dom, który jest azylem. Niestety, wiele dzieci, które doświadczają tego typu „oddziaływań wychowawczych” ze strony nauczycieli, nie ma bezpiecznych domów. Dzieci te żyją w permanentnym poczuciu zagrożenia, co wszystkim z nich utrudnia efektywną naukę, a niektórym praktycznie tę naukę uniemożliwia. Są też dzieci, których domy co prawda nie są miejscem „niebezpiecznym” w oczywisty sposób, ale są puste – są w nich dorośli, ale dorośli nieobecni przez większość czasu bądź emocjonalnie niedostępni. Takie domy nie są dla tych dzieci bezpieczną bazą; te dzieci również bardzo potrzebują alternatywnego, dobrego miejsca, w którym czułyby się widziane i słyszane oraz rozumiane i mogłyby liczyć na życzliwość i troskę. Takim miejscem może i powinna być szkoła, ponieważ w innym przypadku dzieci będą szukały alternatywnych, bezpiecznych dla nich środowisk, niekoniecznie dobrych z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia ich dobra i rozwoju.


Wzorce do naśladowania

Warto się zastanowić, jaką atmosferę tworzą dorośli, szczególnie rodzice i pedagodzy, traktując dzieci z pozycji siły, stosując wobec nich przemocowe, represyjne, upokarzające metody; jakie budzą w dzieciach emocje i czego uczą swoim zachowaniem. Można też zastanowić się, czy wymaganie od dzieci, aby nie były agresywne, panowały nad złością i traktowały innych z szacunkiem, jest realne i uczciwe, jeśli doświadczają one poniżania lub innych agresywnych zachowań ze strony dorosłych bądź na co dzień są świadkami takich zachowań. Dorosły, który zamiast rozumieć i uspokajać, budzi w dziecku swoim zachowaniem silne emocje – zaburza funkcjonowanie dziecka, a dostarczając przemocowych wzorców – uczy i sankcjonuje podobne modele działania.


Dobry kontakt – kwestia podstawowa

Ponieważ bezpieczeństwo zaczyna się od jakości kontaktu z drugim człowiekiem, a ten opiera się na dobrej, rozumiejącej i konstruktywnej komunikacji – ta właś-
nie sfera powinna być obszarem naszej szczególnej troski. Umiejętność dobrej komunikacji z drugim człowiekiem nie jest, niestety, umiejętnością wrodzoną, ale wyuczoną, a wielu dorosłych nikt nie nauczył, jak się porozumiewać w sposób skuteczny, a jednocześnie empatyczny. Zaopatrzeni w negatywne wzorce powielamy je więc, ponieważ są to schematy dla nas najbliższe, jedyne dostępne, mimo że często okazują się całkowicie nieskuteczne bądź dają efekty odwrotne do pożądanych. Zwykle nie robimy tego ze złej woli, ale z braku dostępnych alternatyw. Wydaje się więc oczywiste wyposażenie każdego, kto pracuje z dziećmi, w te podstawowe kompetencje komunikacyjne. Po to, aby był lepszym specjalistą. Po to, by mógł uczyć bardziej efektywnie i miał ze swojej pracy większą satysfakcję. Po to, aby wiedział, co i dlaczego robi, a dzięki temu był bardziej pewny siebie, spokojny i opanowany. Po to, by umiał nawiązać dobry kontakt z drugim, młodym człowiekiem. Po to, by mógł skutecznie rozwiązywać sytuacje trudne z dziećmi oraz między nimi. Po to, aby był w stanie pomagać dzieciom i uczyć ich tego, co jest niezbędne w życiu. Wreszcie po to, aby zapobiegać szkodom czynionym przez dorosłych w kontaktach z dziećmi, mimo dobrych intencji, którymi zwykle się kierują. Primum non nocere wydaje się być uniwersalnym mottem, które powinno przyświecać każdemu, kto – zawodowo czy prywatnie – zajmuje się drugim człowiekiem, zwłaszcza tak delikatnym, jak kształtujące się wciąż dziecko…
Uczenie drugiego człowieka opiera się nie tylko na wiedzy bądź umiejętności, jaką mamy do przekazania. Uczenie odbywa się w kontakcie z drugim człowiekiem, zatem jakość tego kontaktu powinna być jak najlepsza. Nie tylko dlatego, aby nie wzbudzać niechęci bądź lęku, czyli uczuć, które mają dynamikę odpychającą zamiast dynamiki przyciągającej, jaką daje poczucie bezpieczeństwa i zaciekawienie. Także dlatego, że przewlekły stres wpływa na trudności z koncentracją i pamięcią, czyli funkcje kluczowe w nauce szkolnej. Dzieci pod wpływem przewlekłego stresu po prostu nie są w stanie skutecznie się uczyć, choćby nawet bardzo chciały, ponieważ zmienia to funkcjonowanie ich mózgów w bardzo niekorzystny sposób, czyli zaburza je. I niestety przywrócenie działania mózgu do pożądanego stanu skupienia i równowagi nie podlega w prosty sposób woli dziecka. Jedyne, co może ono zrobić, to doraźnie skorygować swoje zachowanie. Oczekiwanie więc od dziecka, które jest w permanentnym napięciu z powodu lęku i wstydu, którego doświadcza, że będzie się skupiało na nauce oraz że będzie spokojne, jest niedorzecznością. To trochę tak, jakby oczekiwać od sportowca zaangażowania w treningi i osiągnięć bez zapewnienia mu możliwości regenerowania się, nawodnienia i wysokiej jakości pożywienia, to jakby kazać mu jedynie trenować bez wytchnienia każdego dnia. Każdy rozumie, że byłoby to absurdalne. Podobnie absurdalne jest oczekiwanie od dzieci, które są w ciągłym stresie, permanentnie przemęczone i pozbawione „pokarmu duchowego” w postaci akceptacji, szacunku, uznania czy podstawowego poczucia bezpieczeństwo, że będą w stanie osiągać spektakularne, a czasem choćby minimalne rezultaty. To po prostu niemożliwe. Właściwie biorąc pod uwagę ogrom deficytów i obciążeń, jakich doświadcza wiele z nich, zakrawa na cud, że w ogóle są w stanie realizować „podstawę programową”. W związku z powyższym, tym bardziej niezbędne jest, aby przynajmniej szkoła (bądź właśnie szkoła) była dla nich miejscem przyjaznym, w którym mogą się odprężyć i skupić na bieżących zadaniach edukacyjnych. Choćby po to, aby po prostu mogły i chciały się uczyć, czyli aby cele systemu edukacji mogły być osiągane.
System nauczania nie może opierać się na strachu i zawstydzaniu dziecka, ponieważ w ten sposób robi więcej szkód niż pożytku – nawet jeśli w jakiś sposób udaje się wtłoczyć dzieciom pewną ilość wiedzy do głów, to koszty psychiczne (emocjonalne, osobowościowe, społeczne) przekraczają zyski intelektualne. Te zyski są zresztą często pozorne, ponieważ nauka pozbawiona ciekawości (w systemie: „zakuć – zaliczyć – zapomnieć”) jest mało skuteczna, a jej efekty są nietrwałe. Trwała bywa za to nienawiść do nauki, a to chyba największy, tragiczny paradoks całej sytuacji.
Bezpieczna szkoła i skuteczny, a przy tym empatyczny, komunikatywny nauczyciel to podstawa systemu edukacji, która będzie wszechstronnie rozwijająca.


Proste rozwiązanie

Wydaje się to technicznie stosunkowo proste do wprowadzenia – należałoby rozpocząć od powszechnych szkoleń z empatycznej, nieprzemocowej komunikacji obejmujących wszystkich obecnych i przyszłych nauczycieli, poszerzonych o przygotowanie ich do działań interwencyjnych w sytuacjach kryzysowych. Kolejną dodatkową umiejętnością, jaką powinni posiąść nauczyciele, jest rozpoznawanie i nazywanie mocnych stron dziecka (a każdy takie mocne strony ma i coś potrafi lepiej, nawet jeśli nie potrafi wszystkiego). Na wzmacnianiu tych mocnych stron (a nie na skupieniu na niedociągnięciach) powinno opierać się pozytywne kształcenie (natomiast w obszarze ważnych trudności czy opóźnień dzieci powinny dostawać adekwatną pomoc i, ewentualnie, możliwość dodatkowego treningu).


Obustronne korzyści

Samym nauczycielom ułatwiłoby to pracę z dziećmi i młodzieżą, pomogłoby w poprawie atmosfery w szkole nie tylko między nimi samymi, lecz także między nimi a innymi pedagogami, bo dzięki temu mówiliby tym samym językiem; poprawiłoby współpracę oraz skuteczność działań. Wpłynęłoby też na spójność przekazu do dzieci i przewidywalność reakcji dorosłych, co samo w sobie jest czynnikiem bardzo uspokajającym, pozytywnie wpływającym na poczucie bezpieczeństwa podopiecznych. Należy się też spodziewać, że ostatecznie samopoczucie dorosłych również by na tym zyskało – spokojniejsze, bardziej zaangażowane, radosne i osiągające lepsze wyniki w nauce dzieci oraz poprawa komunikacji ze współpracownikami to ogromne profity; sama radość. Pozytywny wpływ atmosfery w szkole na wyniki w nauce z kolei zachęcałby je do dalszego uczenia się, bo tak działa sukces i satysfakcja z podejmowanych działań. Chcemy robić więcej tego, w czym jesteśmy dobrzy; i chcemy robić to lepiej – nakręca to spiralę samodoskonalenia (odwrotnie do spirali zniechęcenia i utraty motywacji, gdy doświadczamy regularnych porażek bądź wciąż słyszymy, że jesteśmy do niczego czy nie dość dobrzy). Tak więc – jest to nie tylko technicznie wykonalne, lecz także zwyczajnie bardzo opłacalne.


Przygotowanie do życia

Taki system i podejście do dzieci byłyby – z punktu widzenia potrzeb i możliwości rozwojowych człowieka – nie tylko optymalne, ale również konieczne, aby edukacja była pozytywnym obszarem życia, przygotowującym do niego, a nie utrudniającym je w przyszłości. A przygotowane do życia dziecko to nie takie, które ma piątki na świadectwie maturalnym, ale takie, które wie, w czym jest dobre, co potrafi i wie, nad czym potrzebuje popracować; to dziecko, które ma zainteresowania, a może nawet pasje będące zaczątkiem dalszych wyborów życiowych, które dzięki temu są mniej przypadkowe; przygotowane do życia dziecko jest zdyscyplinowane i samodzielne, bo ma wewnętrzną motywację do rozwoju dzięki wsparciu z zewnątrz (system kontroli i represji skutecznie niszczy wewnętrzną motywację); przygotowane do życia dziecko potrafi współpracować, bo współpraca jest podstawą dobrostanu istot społecznych, jakimi jesteśmy; przygotowane do życia dziecko jest w końcu opanowane i zrównoważone, nie boi się życia, świata i ludzi, a o sobie wie, że jest wartościowym człowiekiem – nie lepszym ani nie gorszym niż pozostali, innym i w tej inności wartościowym. Przygotowane do życia dziecko jest świadome tego, jak funkcjonuje i co się z nim dzieje, a także, jak sobie z tym radzić. Tego wszystkiego...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy