Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca z uczniem z ASD

27 czerwca 2018

NR 97 (Marzec 2018)

Czy dziecko ze spektrum autyzmu można nauczyć wszystkiego?

0 310

Liczne badania naukowe prowadzone na całym świecie pokazują, że typowe niemowlę kieruje swoją uwagę na ludzi, a nie na obiekty nieożywione. Tymczasem, co także wykazały badania – niemowlęta, u których później zdiagnozowano spektrum autyzmu – od samego początku swojego życia preferują obiekty.

Pewnego razu w moim gabinecie pojawiła się mama. W średnim wieku, piękna kobieta, z wspaniałą karierą zawodową i… dzieckiem ze spektrum autyzmu. Opowiedziała historię, która na zawsze zapadła mi w pamięć. Zaczęła się, gdy jej syn miał trzy lata. Jak wielu rodziców w podobnej sytuacji, mama niepokoiła się brakiem rozwoju mowy u swojej pociechy. Kierowana intuicją trafiła z chłopcem do renomowanego, specjalistycznego ośrodka zajmującego się diagnostyką spektrum. Po specjalistycznych badaniach została zaproszona na rozmowę. Badający dziecko specjaliści potwierdzili u syna autyzm dziecięcy. Następnie poinformowali mamę, że musi zrezygnować z pracy, doktoratu i życia towarzyskiego oraz całkowicie poświęcić się terapii dziecka. Sprawnie wyposażyli ją w niezbędne informacje dotyczące zasiłków, orzeczeń… Dali do zrozumienia, że chłopiec będzie potrzebował czterdziestu godzin zajęć terapeutycznych w tygodniu, co w sposób oczywisty uniemożliwia mamie jakąkolwiek pracę i naukę. Długo przekonywali,
że tylko w takim wypadku dziecko ma szansę uniknąć poważnej niepełnosprawności. Roztoczyli wizję programów terapeutycznych i edukacyjnych, które należy wykonywać w gabinetach i w domu. Programy obejmowały wszystko, a terapeuci uzasadniali, że to niezbędne. Wszak autyzm – wiadomo – jest całościowym zaburzeniem rozwoju. Co oznacza, że program musi być kompleksowy i gwarantować, że nauczymy dziecko wszystkiego. Całościowo. 
Co zrobiła owa mama? Otóż wyszła z rozmowy, rozpłakała się, bezcelowo chodziła długi, długi czas po swoim mieście. Opowiadała mi, że w głowie miała całkowitą pustkę, ogarnęła ją czarna rozpacz. Te uczucia były tak bardzo przejmujące i niemożliwe do przepracowania, że całkowicie ją zdominowały. Wróciła do domu, zaświadczenie lekarskie włożyła głęboko do szuflady i już nigdy go stamtąd nie wyciągnęła. Nasze spotkanie było pierwszym od ponad 10 lat. Przez 10 lat nie rozmawiała z żadnym specjalistą o rozwoju swojego syna. Nie była w stanie. 
Pomijając ważny problem przekazywania diagnozy rodzicowi, który ujawnia nam się w tej historii, chciałabym jednak zwrócić uwagę na inny jej aspekt. 
Tej mamie powiedziano, że musi nauczyć swoje dziecko niemal wszystkiego. Cóż… ze swojej strony zaręczam, że gdyby tak miało się stać, to 40 godzin zajęć tygodniowo przez cały rok nie wystarczy. Nie wystarczą dwa lata ani 10 lat. Całego życia będzie za mało. 
Chciałabym, żebyśmy się zastanowili nad tym, jak uczy się człowiek. Kluczowe dla tego zagadnienia będą pierwsze lata życia. Te, które małe dziecko spędza na ogół pod opieką rodziców, zanim trafi do zorganizowanej edukacji w przedszkolu, a potem w szkole. Jak to się dzieje, że niezależnie od sytuacji większość dzieci rozpoczynających swoją przygodę z formalną edukacją dysponuje podobnym zakresem wiedzy o świecie? Zwróćmy też uwagę na dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, które na pewno będą wyróżniać się na tle ogółu mniejszymi umiejętnościami. To ważne, bo pokazuje główną, podstawową ścieżkę uczenia się człowieka. Dlaczego dzieci z rodzin, w których nie są otoczone właściwą opieką, mają większe trudności? Czy dlatego, że ich rodzice mają mniejszą wiedzę? Słabsze wykształcenie? Niższy poziom socjalny? Niekoniecznie. To samo zjawisko można zaobserwować u maluchów, których rodzice pogrążeni w swoich sprawach zapominają, że mają dziecko i ograniczają się jedynie do zapewniania mu codziennego bytu. Co zatem determinuje rozwój małego dziecka? Światowej sławy wybitny rosyjski psycholog rozwojowy, Lew Wygotski, podkreślał w swoich pracach znaczenie osoby dorosłej w nabywaniu wiedzy i umiejętności przez dzieci. Jednoznacznie stwierdził, że nie ma możliwości skutecznego rozwoju w oderwaniu od relacji z drugim człowiekiem. Kiedy dziecko jest bardzo małe, to właśnie relacja, dobra relacja z opiekunem stanowi o zalążkach procesów uczenia się.
Maluch obserwuje dorosłych, niemal cała jego uwaga jest skierowana na innych ludzi. Oczywiście już w okresie niemowlęcym mamy do czynienia z początkami formalnego uczenia dzieci. Któż z nas nie zna zabawy w pokazywanie oczka, ucha czy brzuszka? Bawimy się tak już z kilkumiesięcznymi niemowlętami i rozszerzamy tę zabawę w kolejnych miesiącach życia o następne części ciała. Jednocześnie nie znam absolutnie żadnego rodzica, który przyznałby, że uczył swoje dziecko, gdzie jest kark. Zapytałam o to setki rodziców w całym kraju i nikt, absolutnie nikt, tego nie uczył. Tymczasem niemal wszystkie dzieci w wieku około 5 lat wiedzą, gdzie mają kark. Jakim cudem, skoro nikt ich tego nie uczył? Rozmawiając z rodzicami, pytałam również, kto w formalny sposób uczył swoje dzieci takich pojęć, jak: „drewniany”, „plastikowy”, „metalowy” itp.
Nikt – ani jeden rodzic. Zatem jakim niezwykłym zrządzeniem losu większość dzieci idących do szkoły doskonale operuje tymi pojęciami? 
Pozostawmy to pytanie na razie otwartym i wróćmy do programów terapeutycznych oraz edukacyjnych. Przeglądając je, znajdujemy tam nieprawdopodobną liczbę rozmaitych umiejętności, w które terapeuci i nauczyciele chcą wyposażyć dzieci ze spektrum autyzmu. Najczęściej podzielone są na rozmaite obszary rozwojowe, które zwyczajowo obejmują: motorykę dużą, małą, koordynację wzrokowo-ruchową, mowę czynną i bierną, naśladownictwo, czynności poznawcze, procesy percepcyjne oraz rozwój zabawy i stymulację sensoryczną. Przyznać trzeba, że są całościowe. Problem polega jednak na tym, że kompletnie nie odpowiadają na potrzeby rozwojowe dziecka ze spektrum autyzmu. Są zbiorem ćwiczeń, zadań, często zalecanych w morderczych dla dziecka ilościach, mających uzupełnić braki w wiedzy i deficyty w umiejętnościach. Mają zastąpić to, co jest podstawą rozwoju człowieka – uczenie się w relacji. Niestety, tego zastąpić się nie da. Przyjrzyjmy się podstawowej różnicy w rozwoju dziecka typowego i ze spektrum. Zastanówmy się, czy podejście oparte na edukacji i terapii edukacyjnej (bo do tego sprowadza się większość propozycji i programów) odpowiada na specyficzne potrzeby rozwojowe dziecka ze spektrum. Najpierw zadajmy sobie pytanie: co jest istotą rozwoju w spektrum autyzmu? Co świadczy o tym, że ktoś jest ze spektrum lub nie? Czy są to takie umiejętności jak wycinanie, rysowanie, pisanie, czytanie, kolorowanie? A może znajomość rzeczowników i czasowników? Dobieranie podpisów do ilustracji lub układanie historyjek obrazkowych? Czy naprawdę chodzi o to, że większość typowych dzieci to potrafi, a część dzieci ze spektrum na różnych etapach swojego rozwoju już nie? I czy w związku z tym, że dziecko ze spektrum nauczymy tych umiejętności, będzie ono lepiej radziło sobie w życiu i będzie szczęśliwym człowiekiem, zdolnym do samostanowienia o sobie? A może o istocie zjawiska świadczą takie kompetencje (lub ich brak), jak umiejętność patrzenia w oczy? Witania się pełnym zdaniem? Przedstawiania się w określonym porządku? Podawania ręki na powitanie? Akceptowania niechcianego dotyku innych ludzi, bo przecież grzeczne dziecko pozwala się przytulać? Czy jeżeli dzięki udanej terapii dziecko zacznie patrzeć w oczy, podawać rękę i pozwoli się przytulić, to będzie przez to szczęśliwym, zdolnym do samostanowienia człowiekiem? 
Mnożą się pytania. Tymczasem powróćmy do najwcześniejszego etapu życia człowieka i pierwszej, podstawowej dla zrozumienia spektrum autyzmu perspektywy, ścieżki rozwojowej. Przyjrzyjmy się, jak kształtują się procesy percepcji i uwagi u małego dziecka. Kiedy przychodzi na świat dziecko o typowym rozwoju, cała jego uwaga od pierwszych chwil po urodzeniu skierowana jest na drugiego człowieka. Liczne badania naukowe prowadzone na całym świecie pokazują, że typowe niemowlę kieruje swoją uwagę na ludzi, a nie na obiekty nieożywione. Tymczasem, co także wykazały badania, niemowlęta, u których później zdiagnozowano spektrum autyzmu, od samego początku swojego życia preferują obiekty. W tym samym czasie dają znać o sobie odmienności w konstrukcji percepcyjnej i sensorycznej naszych maluchów, co będzie w dalszym życiu bardzo mocno przekładało się na funkcjonowanie emocjonalne i społeczne dziecka. Te dwa podstawowe rozwojowo czynniki – kierowanie uwagi na człowieka oraz kompatybilność wrażliwości sensorycznej z ogółem populacji – stanowią o późniejszych sukcesach edukacyjnych. Dzięki nim typowo rozwijające się dzieci są w stanie spontanicznie, bez cudzego zaangażowania uczyć się w relacji z drugim człowiekiem. Właśnie dlatego, że człowiek jest dla nich najważniejszy, mogą nabywać umiejętności, których nikt ich nie uczy. Zaś kompatybilność sensoryczna z otoczeniem pozwala im skutecznie budować bliskie i nieawersyjne relacje, w których operują coraz sprawniej, zrozumiałymi dla otoczenia kodami emocjonalnymi. Zupełnie inaczej rzecz ma się w wypadku małego człowieka ze spektrum autyzmu. Jego zaangażowanie w obiekty, a na późniejszych etapach życia w zjawiska i fakty, powoduje tak niepokojące otoczenie zachowania, jak ogromna koncentracja na przedmiotach lub wybranych obszarach wiedzy. Każdy, kto choć raz zetknął się z dzieckiem ze spektrum autyzmu, zna ten niezwykły zapał, z jakim zabiera się ono do swoich ulubionych czynności – niezależnie od tego, czy jest to układanie klocków według ulubionych kryteriów, czy kolekcjonowanie figurek, czy czytanie kolejnej książki o dinozaurach. Nic nie może się równać tej przyjemności dla dziecka ze spektrum. W tym samym czasie jego rówieśnicy o typowym rozwoju z równie wielką pasją odkrywają świat społeczny, ludzkie potrzeby, pasje i emocje. W kształtowaniu tych ostatnich typowemu dziecku z pomocą przychodzi jego typowa konstrukcj...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy