Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca z uczniem ze SPE

28 sierpnia 2018

NR 94 (Grudzień 2017)

Edukacja włączająca w praktyce

0 374

W roku szkolnym 2017/2018 podnoszenie jakości edukacji włączającej w placówkach systemu oświaty jest jednym z podstawowych kierunków realizacji polityki oświatowej państwa, a więc także priorytetem ministra edukacji. 

Kuratorzy oświaty – w placówkach kontrolowanych w ramach pełnionego nadzoru pedagogicznego – będą zatem poddawali ocenie prawidłowość zapewnienia warunków i organizacji kształcenia specjalnego uczniów niepełnosprawnych. I tu pojawiają się problemy, gdyż edukacja włączająca (zwana inkluzyjną), która polega na:

  • przyjmowaniu wszystkich uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym dzieci niepełnosprawnych mających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, do klas ogólnodostępnych, a nie integracyjnych,
  • umożliwieniu wszystkim uczniom naturalnych relacji dzieci niepełnosprawnych z pełnosprawnymi rówieśnikami,
  • dawaniu im pomocy i wsparcia przez rówieśników, nauczycieli i specjalistów, 
  • zapewnieniu wszystkim dzieciom niepełnosprawnym poczucia przynależności do zbiorowości szkolnej oraz umożliwieniu przeżycia sukcesu – 

System szkolny ma dostosować się do indywidualnego tempa nauki, zdolności, potrzeb i możliwości każdego dziecka, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty jego rozwoju: emocjonalny, poznawczy, twórczy, społeczny, fizyczny, moralny. 

wciąż jeszcze napotyka przysłowiowe schody. Niestety, ale szczególne potrzeby edukacyjne uczniów niepełnosprawnych nadal nie są zaspokajane w pełnym zakresie określonym w przepisach prawnych i w orzeczeniach publicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych, mimo że prawo oświatowe uwzględnia ideę edukacji włączającej od co najmniej kilkunastu lat, niezmiennie stosując się do zasad, mówiących, że:

  • Dzieci nie są równe, ale mają równe prawo do tego, żeby się rozwijać. Co oznacza, że to system szkolny ma dostosować się do indywidualnego tempa nauki, zdolności, potrzeb i możliwości każdego dziecka, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty jego rozwoju: emocjonalny, poznawczy, twórczy, społeczny, fizyczny, moralny. Akceptując, że jedne dzieci wymagają większego wsparcia emocjonalnego, inne większego wsparcia w nauce, odpowiedniego dostosowania materiału, metod i form pracy, jeszcze inne większego wsparcia technicznego lub dostosowań architektonicznych.
  • Każde dziecko ma prawo do szkoły powszechnej, bo każdy człowiek ma równe prawo do uczestnictwa w życiu społeczności. Co oznacza, że wszystkie dzieci – jeśli taka jest wola ich rodziców – uczęszczają do szkoły w najbliższym sąsiedztwie swego zamieszkania, do zwykłych klas, ale z odpowiednim wsparciem specjalistów.
  • Nauczyciel – wychowawca ma do uczniów podejście elastyczne, ma otwarty i empatyczny umysł. Co oznacza, że wszyscy nauczyciele akceptują poczucie odpowiedzialności za wszystkich uczniów, otrzymując odpowiednie wsparcie ze strony dyrekcji, szkolnych i zewnętrznych specjalistów oraz mając możliwość rozwoju zawodowego. 
  • Dzieci nie są uczone w szkole, dzieci się w szkole uczą. Co oznacza, że nauczyciele odchodzą od schematu „przekazicieli wiedzy”, każdemu uczniowi w taki sam sposób i tymi samymi metodami. Raczej stosują takie metody i formy pracy, które dostosowane są do indywidualnych potrzeb i możliwości każdego ucznia oraz pobudzają jego ciekawość poznawczą, stymulują i motywują do myślenia i poszukiwania. 
  • Nie program nauczania jest ważny, ale dziecko. Co oznacza, że klasyczne pojęcie programu nauczania – w odniesieniu do ucznia niepełnosprawnego – zastępuje się pojęciem planu jego rozwoju, czyli indywidualnym programem edukacyjno-terapeutycznym (IPET). To wymaga ogromu zmian, m.in. funkcjonujących dotąd zasad nauczycielskiej pracy i przewartościowania ich działań adresowanych do ucznia. 
  • Dziecko nie ma deficytów, dziecko ma potencjał i możliwości. Co oznacza, że medyczny model niepełnosprawności – zakładający postrzeganie niepełnosprawności jako problemu, braku normy i podejmowanie starań, by uczeń z niepełnosprawnością funkcjonował w sposób zbliżony do „normalnego” – odchodzi do lamusa. Wskazaniem jest model społeczny, przenoszący ciężar odpowiedzialności za zmniejszenie skutków funkcjonowania barier na społeczeństwo, w tym właśnie na szkołę. 
  • Szkoła ma włączać, nie dzielić. Co oznacza, że nauczyciele w pełni akceptują wielość różnic występujących między uczniami w klasie, charakterów, kultur, zdolności itp. Nie widzą w nich problemu i zagrożenia, lecz szanse lepszego rozwoju dzieci. Różnorodność jest darem pozwalającym uczniowi lepiej zrozumieć otaczający go świat, który również jest niezwykle różnorodny. Takie są właśnie oczekiwania wobec szkoły włączającej, za którymi idą konkretne uregulowania prawne. Piętą Achillesa jest jednak stopień ich znajomości, zarówno w organach prowadzących szkoły, jak i wśród kadry pedagogicznej. Rozważnego „czytania” zapisów MEN-owskich rozporządzeń i obowiązkowego wdrażania ich w życie, w tym rozróżniania zajęć rewalidacyjnych od zajęć będących formą pomocy psychologiczno-pedagogicznej, rzetelnego opracowywania IPET-ów oraz wielospecjalistycznych ocen poziomu funkcjonowania ucznia – można się z czasem nauczyć. 

Ideę edukacji włączającej wyobrażamy sobie dzisiaj na dwa sposoby: jako totalną integrację wszystkich dzieci i jako integrację ograniczoną do dzieci, które mogą się uczyć 
ze wspólnej podstawy programowej. 

Jest jednak coś, czego nie da się nakazać prawem

Mam tu na myśli przede wszystkim: 

  • Zmianę postaw społecznych, nastawień, przekonań. Skuteczność inkluzji zależy w dużej mierze od naszych własnych postaw i nastawienia. Konieczne jest przełamanie barier mentalnych tkwiących często w nas, dorosłych – osobach odpowiedzialnych za edukację, nauczycielach, rodzicach. Nasze postawy przekładają się później na postawy naszych dzieci. Z wielu badań wynika, że pozytywne postawy nauczycieli wobec pełnej integracji dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych uzależnione są w wielkiej mierze od własnych doświadczeń pracy z tymi dziećmi, od wykształcenia nauczycieli, od tego, czy otrzymują potrzebne im wsparcie, a także od czynników specyficznych, takich jak wielkość klasy czy obciążenie nauczycieli. W Polsce tylko 17% nauczycieli pozytywnie ocenia edukację włączającą – tak wskazują dane raportu NIK. Prawdziwym wyzwaniem dla dyrektora szkoły i rady pedagogicznej jest zmiana w postawach tych nauczycieli, którzy wciąż głoszą, że uczniowie o specjalnych potrzebach edukacyjnych, głównie uczniowie niepełnosprawni, wymagają ze względu na swoją odmienność zupełnie innych, specyficznych umiejętności pedagogicznych, specjalnego wyposażenia klas, specjalnego przygotowania każdej lekcji – więc najlepiej, aby kształcili się w szkołach specjalnych lub klasach integracyjnych, bo te są do tego przygotowane najlepiej. 
  • Realne – a nie deklaratywne – profesjonalne przygotowanie wszystkich nauczycieli danej placówki do włączenia się w system edukacji inkluzyjnej, czyli odejście od poglądu, że tylko szkolni specjaliści odpowiadają za dziecko o SPE, szczególnie za ucznia z niepełnosprawnością. Zadbanie o i...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy