Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia pedagogiczna

11 stycznia 2019

NR 105 (Styczeń 2019)

Nie ma dzieci leniwych, czyli dlaczego uczniowie nie chcą się uczyć?

0 7

Istnieje ugruntowana obiegowa opinia, że dzieci są albo niewystarczająco mądre, albo „zdolne, ale leniwe”. Ta pierwsza definicja dotyczy dzieci niezbyt lotnych, ta druga – tych, które obiektywnie mają możliwości intelektualne (zwykle szacowane „na oko”), ale z jakiegoś powodu ich nie wykorzystują. W ocenie większości dorosłych powód jest oczywisty i jest nim lenistwo. Bo przecież gdyby tylko popracowały, mogłyby mieć wspaniałe wyniki, gdyby tylko chciały… I tu pojawia się pytanie: dlaczego nie pracują, dlaczego nie chcą?

Przyczyny

Wnioski z moich kilkuletnich obserwacji i doświadczenia zdobyte w poradni psychologiczno-pedagogicznej są takie, że istnieje kilka grup przyczyn, dla których dzieci się nie uczą, i żadną z nich nie jest „lenistwo” rozumiane jako cecha dziecka. Oto one:

  1. Obiektywne i niezależne od dziecka trudności, czyli obniżone możliwości
    Dotyczy to zarówno tzw. specyficznych trudności w nauce, takich jak dysleksja, dysortografia, dyskalkulia, dysgrafia, jak i obniżonych umiejętności wykonawczych, czyli trudności z koncentracją, planowaniem pracy, organizacją czasu, rozpoczynaniem zadań itp.
    Dzieci, które mają słabsze kompetencje bądź możliwości w zakresie umiejętności wykonawczych lub specyficznych trudności w nauce, mogą być jednocześnie bardzo sprawne intelektualnie, mogą mieć intelekt nie tylko przeciętny, lecz nawet wysoki bądź bardzo wysoki. Dobry intelekt niewątpliwie pomaga kompensować trudności, ale sam w sobie nie jest wystarczający, gdyż równolegle z dobrym potencjałem u dziecka występuje konkretny deficyt. Jeśli oczekiwania otoczenia są zawyżone, niedostosowane do możliwości dziecka, to ono – jeśli nie dostanie pomocy – nie może ich spełnić, nawet poprzez zwiększony wysiłek. Jeśli dziecko dobrze radzi sobie w innych obszarach (co w potocznym myśleniu oznacza, że „gdyby tylko chciało, to by mogło”), eskalujące oskarżenia i wymagania powodują narastającą dezorientację. 
    Zdarza się też, że dziecko ma nierozpoznane (bądź rozpoznane i niezaakceptowane przez rodziców) obniżone możliwości intelektualne i zwyczajnie nie nadąża za rówieśnikami, bo nie jest w stanie. W obu przypadkach stanem końcowym jest narastająca frustracja dziecka i w efekcie zniechęcenie do nauki, zmniejszenie zaangażowania, a w końcu wycofanie z podejmowanych działań, czemu często towarzyszy nasilenie zachowań agresywnych. Nikt z nas nie robi bez końca i wytrwale czegoś, co mu się ustawicznie nie udaje, i nie wie nawet, dlaczego tak jest. Wycofanie się z działania na rzecz innych, przyjemniejszych lub bardziej efektywnych aktywności jest naturalne.
  2. Problemy emocjonalne dziecka
    Ani dziecko, ani dorosły, który ma ważne dla siebie zmartwienia, nie pracuje tak chętnie, tak wydajnie i efektywnie jak wówczas, gdy czuje się dobrze i jest spokojny wewnętrznie. Nasilony i przewlekły stres obniża nie tylko motywację, lecz także koncentrację i pamięć. W sytuacjach ekstremalnych może wpływać na zdolność kojarzenia i wyciągania logicznych wniosków. Jeśli więc dziecko jest emocjonalnie przeciążone, jego wyniki w nauce będą gorsze, mogą być nawet bardzo słabe, również przy wysokim intelekcie. Co więcej, zaburzeniom lękowym lub depresyjnym może towarzyszyć takie osłabienie funkcji poznawczych, że potencjalnie sprawne intelektualnie dziecko funkcjonuje na poziomie lekkiego upośledzenia umysłowego (które to objawy ustępują po odbyciu skutecznej terapii bądź udzieleniu dziecku innej formy pomocy, np. ochrony przed przemocą).
    Dorośli często komentują to następująco: a jakie to dzieci mogą mieć problemy? No cóż, na ten temat można by napisać nie tylko odrębny artykuł, ale całą książkę. Faktem jest, że przemoc (teraz bardziej niż dawniej ukryta) jest wciąż wszechobecna. Jest wszechobecna zarówno w domach, jak i szkołach. Faktem jest, że więcej niż kiedykolwiek rodzin się rozpada, a nawet jeśli się nie rozpadają, to w wielu z nich poziom trudności komunikacyjnych i będących ich skutkiem codziennych walk między rodzicami oraz między rodzicami i dziećmi jest znaczny. Niektóre rodziny unikają walki poprzez głuchą ciszę, jaka z jednej strony chroni, a z drugiej odgradza od siebie. Poziom osamotnienia dzisiejszych dzieci, poganianych zewsząd do rywalizacji, oddaje zarówno liczba zaburzeń, jakie prezentują, jak i ich głębokość. Brakuje miejsc na dziecięcych oddziałach psychiatrycznych1, terminy do psychiatrów dziecięcych są odległe (zwłaszcza w ramach bezpłatnej opieki). A większość przypadków zaburzeń depresyjnych jest prawdopodobnie niezdiagnozowanych, gdyż dzieci sprawiające kłopoty swoim zachowaniem wciąż wrzucane są do kategorii „niegrzeczne” bądź „leniwe”, podczas gdy zarówno apatia oraz wycofanie, jak i drażliwość oraz zachowania agresywnie obronne są charakterystyczne dla dzieci z problemami depresyjnymi bądź lękowymi. Nie trzeba mówić, że dzieci w ten sposób „zdiagnozowane” nie otrzymują pomocy, stają się za to adresatami kolejnych wymagań, oskarżeń, kar i epitetów. Co naturalnie nie poprawia ich stanu psychicznego.
    Do problemów z nauką nie są konieczne depresja czy rozpad rodziny, wystarczy wystarczająco duże zmartwienie, zwłaszcza jeśli dziecko zostaje z problemem samo. Wystarczy, że rodzice się kłócą, albo że krzyczą, że któreś z rodziców nadużywa alkoholu, że w domu brakuje pieniędzy, albo któreś z rodziców choruje, bądź samo ma depresję, wystarczy, że nie czuje się dobrze w grupie rówieśniczej bądź doświadcza przykrości ze strony kolegów (nie musi być to przemoc, wystarczy, że dziecko czuje się nielubiane), wystarczy, że dziecko nie czuje się dobrze samo ze sobą (np. dlatego, że nie spełnia oczekiwań – faktycznych lub domniemanych – innych osób, że ma mniej niż rówieśnicy, wygląda lub funkcjonuje trochę inaczej – czasem lepiej niż inni, ale przez to odstaje). Powodów może być wiele i nie muszą być związane z końcem świata – wystarczy, że dla dziecka są końcem jego świata albo doświadczeniem przekraczającym możliwości poradzenia sobie z problemem w danym momencie.
    Nie możemy ignorować faktu, że aby dziecko uczyło się (i zachowywało) dobrze, musi czuć się dobrze. A pogorszenie samopoczucia zwykle znajduje odbicie w pogorszeniu motywacji do nauki, a następnie w wynikach w tejże nauce. Żeby nastąpiła poprawa, dziecko potrzebuje wsparcia dorosłych, a nie dorosłych, którzy poprzez swoją postawę pogarszają jego sytuację i kondycję psychiczną.
  3. Znaczne i permanentne przemęczenie dzieci
    Jeśli dziecko spędza od pięciu do ośmiu godzin, w trakcie których powinno mieć stale skupioną uwagę (na rzeczach, które nie zawsze są dla niego interesujące), to – jeśli stara się koncentrować, notować, odpowiadać na wszystkie oczekiwania nauczycieli, jest wyczerpane pod koniec szkolnego dnia bardziej niż niektórzy dorośli na koniec dnia pracy (dzieci nie mają przerwy na lunch, którą mogą dowolnie zaplanować i dowolnie spędzić – mają jedynie przerwę obiadową oraz króciutkie przerwy między kolejnymi lekcjami; nie dość, że niewystarczające, to spędzane w hałasie i bezruchu – bo przecież dzieciom w szkole nie wolno biegać, nie mówiąc już o wyjściu na dwór, zaczerpnięciu świeżego powietrza). W takim stanie dzieci wracają do domu, gdzie większość swojego pozostałego, „wolnego” czasu powinny spędzić na… kolejnych zadaniach szkolnych. Żaden dorosły nie chciałby wykonywać dalej swojej pracy (jeśli nie jest ona jego pasją) po wyczerpującym dniu wypełnionym zadaniami, których robić nie chce. Większość by ją znienawidziła, a część rzuciła. Tymczasem dziecko szkoły porzucić nie może. Opór jest jedynym, co może zrobić; jest też naturalnym odruchem, ponieważ taki tryb pracy pozbawiony jest podstawowej higieny psychicznej. Dziecko, aby mogło prawidłowo się rozwijać, potrzebuje obok pracy (=nauki) czasu na wypoczynek, zabawę, ruch, kontakty z rówieśnikami, kontakt z rodzicami (!). Jeśli tego brakuje, równowaga jest zaburzona, a sprzeciw oczywisty. Tak samo jak niechęć.
    W naszym systemie większość dzieci jest przeciążona nauką i ma zaniedbane pozostałe ważne potrzeby, do czego przyczynia się w pierwszej kolejności szkoła, a w drugiej rodzice, jeśli nie dbają o odciążenie dziecka, ale razem ze szkołą jednym głosem powtarzają jak mantrę każdego dnia „ucz się”. A to nie zwiększa ani motywacji dziecka do pracy, ani jego ciekawości poznawczej, ani sympatii do instytucji szkoły; nie powoduje też, że dziecku przybywa sił do nauki.
  4. Nadmierna kontrola i nadmierne zaangażowanie rodziców
    Wszechobecne „ucz się” przyczynia się do przemęczenia dzieci; zwykle jest też odbiciem nadmiernej kontroli i nadmiernego zaangażowania rodziców, co jest kolejną przyczyną oporu dzieci wobec nauki. Nadmierna motywacja zewnętrzna (taka jak kary, nagrody, prośby, naciski, przypomnienia) obniża motywację wewnętrzną dziecka. Krótko mówiąc – jeśli wyniki w nauce stają się celem rodziców (i nauczycieli), dziecko staje się jedynie wykonawcą celów dorosłych i zostaje niejako uprzedmiotowione w całym procesie. A nikt nie lubi być traktowany przedmiotowo ani nie chce realizować cudzych planów, na które nie ma wpływu, w których nie widzi sensu, których realizacja nie sprawia mu frajdy, a w dodatku koliduje z jego własnymi planami i potrzebami. Jeśli więc dziecko uczy się dla rodziców i stara się spełnić ich oczekiwania, to jego zaangażowanie staje się z czasem marne, a opór narasta. Kiedy więc rodzice nadmiernie kontrolują dziecko bądź angażują się, traktując jego sukcesy i porażki jak własne – coś mu odbierają. Jeśli stosują zewnętrzne zachęty bądź straszaki – niszczą wewnętrzną motywację związaną z nauką samą w sobie – ze zdobywaniem wiedzy, nabywaniem kompetencji, poznawaniem świata. Skupienie dziecka na karach i nagrodach, na zadowoleniu bądź niezadowoleniu dorosłych powoduje, że sama nauka schodzi na plan dalszy – staje się drogą do celu, przestaje być celem. Tym samym staje się przykrym obowiązkiem, koniecznością, a nie czymś, co może sprawiać radość. A taka sytuacja zmniejsza zaangażowanie i motywację dziecka.
  5. Sama szkoła
    Pomijając przeładowany i niedostosowany do indywidualnych predyspozycji, umiejętności i ograniczeń program szkolny, który z zasady od wszystkich dzieci oczekuje tego samego – z powodu czego jedne są sfrustrowane, a drugie znudzone – istotna...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy