Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat miesiąca

27 sierpnia 2018

NR 92 (Październik 2017)

Pedagog szkolny - nauczyciel do zadań specjalnych

476

Wśród półmilionowej rzeszy nauczycieli są osoby postrzegane od blisko 45 lat jako „szkolna ekipa do zadań specjalnych”. To pedagodzy szkolni, wspierani czasem przez szkolnych psychologów. Najlepiej dostępni specjaliści tzw. pierwszego kontaktu, którzy świadczą pomoc psychologiczno-pedagogiczną członkom szkolnej społeczności. 

Tyle teoria – oparta bardziej na pobożnym życzeniu niż faktach – bo naprawdę to pedagodzy i psycholodzy szkolni są na wagę złota, o czym świadczy ostatni raport NIK: 

  • W latach 2014–2016 blisko połowa szkół publicznych różnych typów (ponad 44%) nie zatrudniała na odrębnym etacie ani pedagoga, ani psychologa. Najgorzej pod tym względem było w technikach – w 60% szkół nie było specjalistów – i w zasadniczych szkołach zawodowych – 55% tych placówek nie zatrudniało psychologów i pedagogów. 
  • W szkołach, w których zatrudnieni byli ww. specjaliści, średnio na jeden etat pedagoga w latach 2014–2016 przypadało 475 uczniów. Liczba ta była jeszcze wyższa w przypadku psychologów i wynosiła aż 1904. 
  • W roku szkolnym 2015/2016 na jedną szkołę przypadało średnio 0,75 etatu pedagoga i 0,2 etatu psychologa. Mniej specjalistów było w szkołach wiejskich: 0,55 etatu pedagoga i 0,09 etatu psychologa1. 

Komu i do czego potrzebny jest pedagog szkolny?

Polska szkoła, nie od dzisiaj, boryka się z wieloma problemami natury wychowawczej. Zmieniają się czasy, nastają kolejne reformy, a rodzima oświata jak niedomagała w tym względzie, tak niedomaga. Dyrektorzy i nauczyciele twierdzą, że dzisiejsze dzieci sprawiają coraz więcej kłopotów. Zarówno lawinowo wzrasta liczba uczniów z trudnościami edukacyjnymi i deficytami rozwojowymi, jak i poszerza się katalog problemów wychowawczych. Szczególnie uciążliwe i najczęściej występujące są: rówieśnicza agresja słowna (wulgaryzmy, grożenie) oraz czynna (rękoczyny), również w stosunku do nauczycieli. Coraz młodsze dzieci prezentują postawy aspołeczne, mają problem z funkcjonowaniem w grupie i są aroganckie wobec nauczycieli. Natomiast nastoletnia młodzież wykazuje skłonność do zachowań ryzykownych i jest coraz słabsza psychicznie. Rosną przypadki depresji młodzieńczej oraz związanych z nią prób samobójczych, molestowania seksualnego i małoletnich ciąż. 

Stąd właśnie wszyscy widzą ratunek w szkolnym pedagogu, specjaliście, który zaobserwuje, zbada, poszuka i dowie się – kto, co, jak, kiedy i dlaczego? Potem każdego ucznia trudnego i z problemami – odpowiednio wesprze, zmotywuje, popchnie we właściwym kierunku, zniechęci do popełniania głupot i zmotywuje do zmian na lepsze. Tylko sobie znanymi sztuczkami zaczaruje/odczaruje niesforne dziecko i sprawi cud wychowawczy, tak bardzo oczekiwany przez nieradzących sobie nauczycieli i rodziców, którzy zbyt rzadko pracę tegoż pedagoga rozumieją, szanują i doceniają.

Nadal niestety pokutuje w środowisku szkolnym pogląd, że pedagog siedzi sobie w przytulnym gabineciku i za nic nie odpowiada.

Nadal niestety pokutuje w środowisku szkolnym pogląd, że pedagog siedzi sobie w przytulnym gabineciku i za nic nie odpowiada: Wolne ma tak jak nauczyciel, wakacje, święta, weekendy… Praktycznie się nie narobi… W spokoju pogawędzi z dzieciakami – bo ma na to czas, zrobi im jakieś ćwiczenie lub ankietkę, czasem zorganizuje jakieś warsztaty dla rodziców… Pojedzie na jakieś szkolenie, skoczy w godzinach pracy do ppp, sądu lub OPS-u… Żyć nie umierać! Przecież pedagog, to nie nauczyciel! Nie prowadzi lekcji, więc nie musi przygotowywać się codziennie. Nie martwi się o realizację podstawy programowej, nie wystawia ocen, nie zabiega ciągle o autorytet, nie walczy o dyscyplinę w klasie. Dlatego, kto żyw, stara się wypełnić mu dzień pracy, często zrzucając na jego barki swoje obowiązki: Proszę porozmawiać z Malinowską z VId, znowu nie przyszła do mnie na poprawę sprawdzianu z matematyki…. Klasa Vc utrudnia prowadzenie lekcji pani katechetce – tak nie może być, proszę działać, coś z tym zrobić!… W toalecie chłopców śmierdzi papierosami, proszę się tym zająć… Mama Kowalskiej z IIb zgłosiła do mnie, że córkę przezywają starsi chłopcy – niech pani to ukróci!.. Pan musi negocjować z tym kłótliwym ojcem, no tej Kaśki z dredami – on chce złożyć na naszą szkołę skargę do kuratorium, że łamiemy prawa jego córki.

Oczekiwanie przez nauczycieli, że pedagog rozwiąże wszelkie trudne sytuacje, jakie pojawiają się w szkole, stanowi największą barierę utrudniającą mu rzetelną realizację jego rzeczywistych zadań. Podobnie jak stereotyp dotyczący jego zawodowej roli, w wyniku którego bywa traktowany przez grono pedagogiczne jako „straszak na niegrzeczne i leniwe dzieci”, nagminnie wysyłane do jego gabinetu za karę. 

Oczekiwanie przez nauczycieli, że pedagog rozwiąże wszelkie trudne sytuacje, jakie pojawiają się w szkole, stanowi największą barierę utrudniającą mu rzetelną realizację jego rzeczywistych zadań. Podobnie jak stereotyp dotyczący jego zawodowej roli, w wyniku którego bywa traktowany przez grono pedagogiczne jako „straszak na niegrzeczne i leniwe dzieci”, nagminnie wysyłane do jego gabinetu za karę. Równie powszechny bywa brak zrozumienia dla roli pedagoga jako mediatora między nauczycielami i uczniami. Nie mniej kłopotliwe wydają się być także nierealistyczne oczekiwania dyrektora szkoły co do zakresu i efektywności działań pedagoga oraz nieuwzględnianie faktu, że efekty jego pracy są pośrednie i zazwyczaj odroczone w czasie. Dyrektor sam potrafi często cedować na pedagoga obowiązki przypisane jego dyrektorskiej funkcji, jak dyscyplinowanie uczniów, informowanie policji o zagrożeniach na terenie szkoły, naruszaniu przez uczniów prawa, opracowanie sprawozdania z nadzoru pedagogicznego w obszarze opieki i wychowania, zapewnienie zastępstw za nieobecnych w danym dniu nauczycieli itp. Takie postępowanie sprawia, że pedagog przestaje być postrzegany przez młodzież jako osoba, u której można znaleźć wsparcie w trudnych sytuacjach życiowych, a w związku z tym traci możliwość psychokorekcyjnego oddziaływania na uczniów, którzy tego potrzebują. 

Z życia wzięte: 
Do pedagoga przychodzi Zosia z VIc: Pani od historii prosi, aby pani pedagog natychmiast przyszła do naszej klasy, bo Piotrek wygłupia się i przeszkadza prowadzić lekcję.

  • Do pedagoga przychodzi na przerwie nauczycielka historii: Piotrek zachowuje się okropnie, do niego nic nie dociera. Proszę z nim porozmawiać, bo tak dalej być nie może. On utrudnia mi pracę, rozwala każdą moją lekcję!
  • Do pedagoga przyprowadzony jest Piotrek: Pani od historii ciągle się tylko mnie czepia, a ja nic nie robię. Zwyczajnie mnie nie lubi. Ja na historię już nie będę chodził!
  • Do pedagoga przychodzi mama Piotrka: Niech mi pani pomoże, mąż nas zostawił, ja nie pracuję, ciężko tak, a dzieci nie słuchają. Nie wiem, co mam robić, tyle skarg na Piotrka. Ciągle mnie wzywa wychowawca. Może pani porozmawia z moim synem, bo ja już nie mam siły.
  • Do pedagoga przychodzi również wychowawca klasy VIc: Mam dość skarg na Piotrka, w ogóle na moją klasę. Może zrobi pani pogadankę dla nich, no… taką o ich zachowaniu i obowiązkach w szkole. Odstąpię pani swoją godzinę wychowawczą.
  • Do pedagoga przychodzi także dyrektor szkoły: Koleżanko, w tej VIc źle się dzieje. Niech koleżanka wesprze wychowawcę, zorganizuje jakieś zajęcia dla tych urwisów, bo tak dalej być nie może.

Trzeba mieć na uwadze, że pedagog szkolny to funkcja, jaką sprawuje konkretny człowiek w konkretnej placówce. Funkcja bardzo ważna w aspekcie realizacji jej zadań statutowych, ale ważniejszy od samej funkcji jest sposób jej sprawowania. Niestety bywa i tak, że pedagog sam nie wie, czym powinien/ma się zajmować. Uwikłany w nierealistyczne i często sprzeczne oczekiwania przedstawicieli szkolnej społeczności, z których każdy chciałby widzieć w nim swojego poplecznika i sprzymierzeńca, miota się pełen lęku od zadania do zadania. A efekty i tak są zastraszająco niskie, gdyż po drodze gubi ucznia – głównego partnera swojej pracy oraz jego ważne sprawy. Nie naprawia niczego w szkolnych relacjach, na dodatek konfliktuje się z niektórymi nauczycielami, a co gorsza – pozwala, by narzucone mu działania przekroczyły granice przyzwoitości. 

Co właściwie znaczy być pedagogiem szkolnym?

Obowiązujący model pracy pedagoga szkolnego zakłada pełnienie przez niego funkcji organizatorskiej, inspirującej i koordynującej zindywidualizowane czynności opiekuńczo-wychowawcze szkoły, skupiające się na działaniach profilaktycznych, terapeutycznych, poradnictwie oraz współpracy z instytucjami zewnętrznymi, wspierającymi działania szkoły. 

Ten ogrom zadań wymaga, by pedagog szkolny był niekwestionowanym specjalistą w dziedzinie szeroko pojętego wychowania i profilaktyki. Profesjonalistą dysponującym bogatym warsztatem pracy, potrafiącym wspierać nauczycieli, umiejącym pomagać im wybrać najwłaściwsze w danej sytuacji postępowanie, dyskretnie czuwając nad jego realizacją. Kimś, kto potrafi z szacunkiem i empatią rozmawiać z uczniami, cieszy się ich sympatią i zaufaniem, do kogo po poradę chętnie przychodzą też rodzice i koledzy z grona pedagogicznego. Kto nie wymądrza się, nie teoretyzuje, nie popisuje się przed innymi wiedzą akademicką – tylko korzysta z niej w praktyce, dzieli się doświadczeniem, wspierając w rozwiązywaniu trudnych spraw. Kimś, kto ciągle się uczy, jest twórczy, ma pomysły i odważnie wciela je w życie. Kto ma wypracowan...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy