Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

28 sierpnia 2018

NR 94 (Grudzień 2017)

Wsłuchać się w siebie

0 206

O rozwijaniu talentów rozmawiamy z psychoterapeutą Maciejem Ściborem

Na co dzień pracuje Pan jako terapeuta. W jaki sposób rozpoczyna się Pana współpraca z młodymi ludźmi? Jak do Pana trafiają?

M.Ś.: Każdego niemal tygodnia spotykam się w moim gabinecie z młodzieżą. Najczęściej taka wizyta jest poprzedzona panicznym telefonem od któregoś z rodzica, który z przerażeniem informuje, że jego dziecko potrzebuje pomocy. I tu zaczyna się początek problemów. Zawsze, zanim podejmę pracę terapeutyczną z młodym pacjentem, zapraszam na spotkanie jego rodziców. Rodzice bardzo często są zaskoczeni, że mają przyjść na takie spotkanie z terapeutą, skoro pomocy potrzebują nie oni, a ich dziecko. Bardzo często jest też tak, że na spotkanie dociera tylko jeden z rodziców, bo drugi nie może, nie ma czasu lub (czasami wprost otrzymuję taką informację) nie jest tym zainteresowany, „ nie ma do tego głowy”, „ma ważniejsze sprawy”. To już pokazuje, jak funkcjonuje taka rodzina, jakie są tam relacje, jak dziecko otrzymuje zainteresowanie i wsparcie ze strony rodziców lub właśnie jak go nie otrzymuje. Jest świetny obrazek krążący w Internecie, przedstawiający rodzinę, która wybiera się na wizytę u psychologa. Psycholog wychodzi ze swojego gabinetu, otwiera drzwi i wita się, mówiąc: „Dzień dobry. Państwo do mnie z dziećmi?”. Na co odpowiadają dzieci: „Nie, my do pana ze swoimi rodzicami”. Dlaczego o tym wszystkim teraz opowiadam?

Bo w sytuacjach zawodowych coraz częściej spotykam się z tym, że rodzice nie chcą lub nie potrafią żywo uczestniczyć w życiu swoich dzieci.

Rozumiem, że wielu rodziców nie ma pojęcia, co dzieje się w życiu ich dzieci?

M.Ś.: Rodzice widzą tylko jakiś określony problem, który sygnalizują na pierwszym spotkaniu (najczęściej pogorszenie się w nauce, bunt, agresywne zachowanie), gdy natomiast dopytuję więcej na temat ich dzieci: czym żyją, jak wyglądają ich relacje, co jest dla nich łatwe, co trudne, jakie mają talenty itd., często nie potrafią na takie pytania odpowiedzieć. To tworzy bardzo wąską ścieżkę, by z dzieckiem – również tym dorastającym, dla którego (proszę pamiętać) okres dorastania naprawdę jest trudnym czasem – budować autentyczną więź. I tutaj ta więź będzie albo budowana, albo potrafi być zerwana lub nadszarpnięta na długie lata. Młodzież, która do mnie trafia, to często wspaniali, ciekawi, interesujący młodzi ludzie, którzy potrzebują dobrego środowiska i wsparcia, by poukładać to, co jest dla nich trudne, i rozwinąć swoje talenty. Bardzo często potrzebują tylko kilku spotkań. Ich rodzice natomiast potrzebowaliby dłuższej terapii. Pamiętam jednego z ojców, który przyszedł i z przerażeniem opowiadał, że z jego synem dzieje się coś bardzo niedobrego. Ojciec – dobrze sytuowany lekarz, wrażliwy, działacz w organizacji chrześcijańskiej, który w wolnych chwilach grał na gitarze poezję śpiewaną, powiedział: „Mój syn schodzi na złą drogę. Zaczął nosić szerokie spodnie, słucha hip-hopu, jeździ na deskorolce, ma starszych kolegów, z biologii i chemii ma tylko ocenę dostateczną i jeszcze nie chce chodzić z nami do kościoła”. Spytałem więc: „Rozumiem, że wolałby pan, aby syn był ministrantem, poszedł na medycynę i słuchał Starego Dobrego Małżeństwa?”. Ojciec bez wahania i z powagą odpowiedział: „Dokładnie tak!”. I proszę mi wierzyć – to nie odosobniony przypadek terapeutyczny. O czym powiedział mi syn? „Tata ciągle się na mnie złości, krzyczy, nakazuje uczestniczyć we wszystkich nabożeństwach w naszym kościele, ale tak naprawdę nic o mnie nie wie. Na mój ostatni turniej nie przyszedł, choć przygotowywałem się do niego przez rok i zająłem drugie miejsce. Nie mamy ze sobą kontaktu. On się mną nie interesuje. A ja nie chcę iść na medycynę, tylko na AWF, bo tak czuję, ale boję się, że wtedy zupełnie już się ode mnie odwróci”. Ten chłopak powiedział coś, co często słyszę od młodzieży, z którą pracuję: moje najważniejsze relacje z ludźmi to kontakty z moimi przyjaciółmi i kolegami, a nie rodzicami. Oni mnie naprawdę rozumieją i wspierają. Wiedzą, co jest dla mnie ważne. Rodzice tylko oczekują i się złoszczą.

Rozwijanie jakiegoś konkretnego talentu to nie tylko dążenie do sukcesu w tej dziedzinie. To przede wszystkim cała droga, na której świetnie możemy się rozwijać i zdobywać nowe umiejętności, które mogą się nam wielokrotnie w życiu przydać. To z pewnością rozwijanie w sobie wewnętrznej siły i odwagi i umiejętności szerszego spojrzenia na siebie samego i rzeczywistość nas otaczającą. To tworzenie sobie wielu innych możliwości – również zawodowych. 

Dlaczego talenty i hobby są tak ważne i potrzebne w naszym życiu?

M.Ś.: Każdy z nas ma jakieś talenty i zainteresowania. Jeśli potrafiliśmy je odkryć, rozwijać i pozwolić im ujrzeć światło dzienne, mamy kolejny, bardzo ważny obszar w życiu, na którym możemy się oprzeć, uciec czasami od monotonnej rzeczywistości, zobaczyć więcej „barw”, podjąć nowe wyzwania, nawiązać ciekawe relacje itp. Rozwijanie talentów (nie tylko u dzieci i młodzieży) ma bardzo terapeutyczną moc. Niektórym nawet udaje się swój talent i zainteresowania przekuć w swój zawód. Gdy patrzę nawet na swoje życie, to dostrzegam, jak bardzo pomogły mi moje odkryte talenty i zainteresowania, które rozwijałem.

„Nie samą pracą człowiek żyje” – jaki wpływ na Pana życie miał Pański talent i pielęgnowanie go?

M.Ś.: Od dziecka interesowałem się muzyką. Śpiewałem w różnych zespołach, chórach – od klasycznych po muzykę gospel. Później sam prowadziłem warsztaty muzyczne, nagrywałem ścieżki wokalne, śpiewałem jako solista i chórzysta w różnych projektach, w końcu śpiewając ze swoim bandem jazzowym. To śpiewanie wiązało się z tym, że od dziecka bardzo dużo podróżowałem po kraju i świecie, poznawałem innych ludzi, kultury, języki, zwyczaje. Pracowałem w studio nagraniowym, miałem styczność z telewizją i radiem. Wyjeżdżając z moim pierwszym dziecięcym chórem na koncerty w Europie, już jako mały chłopak musiałem się nauczyć, co to zn...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Głos Pedagogiczny"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy